Państwo Patrik i Joanna F. (lekarz i farmaceutka) zostali skazani na po 1,5 roku więzienia, a Dominik F. – brat Patrika – rok więzienia. Prokuratura żądała znacznie surowszych kar: od trzech do czterech lat więzienia. Jednak zdaniem sądu zmienił kwalifikację przestępstwa na łagodniejszą. Oskarżeni ze skazaniem się nie zgadzają i zapowiadają apelacje – pisze gazetawroclawska.pl (czytaj więcej: Farmaceutka i dwaj lekarze podejrzani o rozbój… siekierą i maczetą).
Gaz, maczeta i rabunek
Na posesji państwa F. miała stanąć altanka, którą miał zbudować Zdzisław M. Klienci nie byli zadowoleni z wykonanej pracy, a wykonawca ociągał się z naprawieniem usterek. Tak powstał pomysł na bandycki napad (czytaj również: Dramatyczne zakończenie rozboju w warszawskiej aptece). Zdzisław M. został zwabiony w okolice Wilczyna koło Obornik Śląskich. Miał się tym zająć jeden z braci lekarzy. Udawał klienta zainteresowanego usługą budowlaną. Zawiózł przedsiębiorcę w miejsce, gdzie miała być wykonana robota.
Tam czekali zamaskowani napastnicy i państwo doktorostwo. Wybiegli z ukrycia z okrzykami „gleba” i „leżeć”. Farmaceutka nagrała część zdarzenia na dyktafon swojego telefonu komórkowego. Pokrzywdzony został zaatakowany gazem, przewrócono go na ziemię i wykręcono ręce do tyłu. Kilka razy został kopnięty. Przed oczami położono mu maczetę. Sprawcy zabrali portfel, dwie karty płatnicze i 2 500 zł w gotówce. Potem uwolnili prawą rękę i zmusili do podpisania dwóch dokumentów – „protokół zajęcia ruchomości” i dokument „in blanco”.
Sąd złagodził karę
Prokuratura uznała to za rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Najłagodniejsza możliwa kara za to przestępstwo to trzy lata więzienia. Jednak sąd uznał, że to jedynie brutalna egzekucja długu i tu się należy najwyżej pięć lat więzienia.
Jak dodał sędzia Kosmala, oskarżeni manifestowali lekceważenie porządku prawnego i duże poczucie bezkarności.
Źródło: IK/gazetawroclawska.pl










