Sprawę składowiska niezdatnych do użycia leków, suplementów diety i innych niebezpiecznych substancji opisuje Tok FM. Setki tysięcy opakowań tego typu produktów zalegają w Łodzi, w dzielnicy Widzew. Dziennikarze odwiedzili składowisko. Brama prowadząca do niego jest otwarta, nikt nie sprawdza, kto wchodzi, kto wychodzi. Dziennikarzy o problemie poinformowali farmaceuci. Jeden z nich pracuje w hurtowni, która znajduje się nieopodal.
– Farmaceuta spotyka się ze mną na miejscu. Składowisko, które wskazuje, widać z daleka – błyszczy, bo na wierzchu jest mnóstwo folii. Kilkumetrowa sterta porozrywanych pudeł i palet, obok beczki, niektóre otwarte. Trzeba jednak podejść bliżej, by dostrzec, co w nich jest. Po drodze depczemy po blistrach po tabletkach. Jedne są puste, inne porozrywane, ale wciąż z zawartością. Sporo ich także na pobliskich trawnikach. Okazuje się, że cała ta góra śmieci to w dużej mierze stare leki, przeznaczone do utylizacji – czytamy na TokFM.pl.
Na składowisku można znaleźć popularne leki i suplementy. Tysiące blistrów tabletek z magnezem, syrop Pulneo (wycofany z obrotu w 2019 roku), aspiryna… Wszystko niepilnowane i niezabezpieczone. Gdy wiatr zawieje, tabletki latają po całej okolicy (czytaj również: Utylizacja przez aptekę przeterminowanych leków i surowców farmaceutycznych).
Firma zabrała pieniądze i zniknęła
Kilka lat temu w tym miejscu działała firma Spreco, która zwoziła odpady by je utylizować. Z dnia na dzień jednak zniknęła, a śmieci pozostały. Firma działała legalnie, a teren wynajmowała od spółki Textilimpex, w której ponad 97 procent udziałów ma Ministerstwo Aktywów Państwowych. Teraz w Spreco nikt nie odbiera telefonów, ślad po jej właścicielach zaginął. Zresztą nieoficjalnie mówi się, że była ona założona na „słupa”.
– Wszystko było na słupa, chodziło o to, żeby wyciągnąć pieniądze za utylizację i zniknąć – mówi nieoficjalnie pracownik Textilimpex.
Od 3 lat trwa spór o to, kto powinien zająć się stertami śmieci. Władze Łodzi uważają, że za porządek na działce odpowiada jej właściciel – Textilimpex. Firma jednak wskazuje, że ustawa o postępowaniu egzekucyjnym w administracji wskazuje miasto jako podmiot odpowiedzialny w tej sprawie (czytaj również: WIF: apteka nie może przechowywać przeterminowanych leków).
– A zatem w tym przypadku to miasto Łódź jest odpowiedzialne za egzekucję i ściganie spółki Spreco, co samo potwierdza w pismach i korespondencji z Textilimpeksem. W dokumencie przesłanym z biura egzekucji UM Łódź czytamy nawet, że ratusz jest świadomy niebezpieczeństwa i podejmuje działania, które mają doprowadzić „w konsekwencji do ich usunięcia”, choć nigdzie nie zaznacza, że czuje się w obowiązku posprzątać teren – pisze TokFM.pl.
Władze Łodzi twierdzą jednak, że to Textilimpex powinien ścigać firmę Spreco, żeby ta usunęła odpady. Utylizacja takiej sterty odpadów może kosztować nawet 5 mln zł i miasto nie widzi powodu, dlaczego podatnicy mieliby za to płacić. Szczególnie, że Textilimpex czerpał zyski z wynajmu działki Spreco.
Źródło: ŁW/TokFM.pl










