Epidemia koronawirusa sprawiła, że coraz częściej dochodzi do przypadków przemocy domowej. Zamknięte w domach wraz z napastnikami, kobiety po pomoc mogą zwrócić się do placówek aptecznych.
Sytuacja we Francji
We francuskim mieście Nancy, kobieta udaje się do apteki, jednego z niewielu publicznych miejsc, które nie zostało zamknięte w wyniku rozprzestrzeniającej się epidemii Covid-19. Jej zamiarem nie jest jednak nabycie leków – postanowiła ona donieść na swojego partnera, który się nad nią znęca. Niedługo potem, jej małżonek zostaje aresztowany. To pierwszy przypadek, kiedy francuska obywatelka skorzystała z wprowadzonej w marcu inicjatywy, która włączyła apteki w system pomocy kobietom. Francja, inspirowana przykładem z Hiszpanii, zachęciła ofiary, by po wsparcie udały się właśnie do placówek aptecznych – jeśli nie mogą one powiedzieć otwarcie, co się dzieje, wystarczy, że użyją specjalnego hasła – “maska 19”.
Wprowadzone w całej Europie restrykcje związane z pandemią przyczyniają się do wzrostu przemocy domowej. Refuge, czołowa brytyjska organizacja charytatywna, potwierdziła, że ilość połączeń z linią pomocy wzrosła o 25%, odkąd wprowadzono restrykcje; ilość wejść na jej stronę miała natomiast zwiększyć się o 150% (czytaj też: Europejskie apteki przeciwko przemocy domowej).
Christophe Castaner, francuski Minister Spraw Wewnętrznych, powiedział, że odkąd wprowadzono lockdown, liczba interwencji policji dotyczących przemocy domowej, wzrosła w Paryżu o 36%. Rząd miał ogłosić, że pokryje koszty 20 tys. nocy hotelowych dla ofiar przemocy, i otworzy specjalne punkty doradztwa w supermarketach.
Przebywanie w mieszkaniu z oprawcą, naraża ofiary w sposób szczególny, ponieważ nie ma możliwości ucieczki. Co więcej, wiele badań pokazuje, że panująca stresująca sytuacja, może dodatkowo wpłynąć na wzrost agresywnego zachowania w domu. Naukowcy wskazują na takie wzrosty w czasach kryzysu ekonomicznego w 2008 roku, a także podczas klęsk żywiołowych czy ważnych rozgrywek piłkarskich.
Przemoc również w innych krajach
Niepokojące wieści płyną także z innych państw.
– Przemoc wobec kobiet miała miejsce zawsze, ale ten kryzys jeszcze pogorszył sytuację – mówi CNN Simona Ammerata, która pracuje w schronisku dla kobiet, Lucha y Siesta, w Rzymie.
Młoda kobieta miała ostatnio kontaktować się ze schroniskiem mówiąc, że partner, z którym jest od 4 lat, zawsze był zaborczy i agresywny, ale od wprowadzenia lockdown, stał się znacznie gorszy. Jak relacjonuje Ammerata:
– Kobieta prosiła go, by ją zostawił, ale on nie chce. Ona mówi, że nie ma dokąd pójść.
Kryzys zdrowia publicznego przytłoczył Włochy, których lokalne władze w znacznej mierze musiały skupić się na walce z wirusem.
– Procedury sądowe działają wolniej, bo wielu ludzi pracuje z domu – mówi Ammerata. – Występuje obawa, że prawne dekrety, by chronić kobiety, nie zostaną wprowadzone na czas.
Problem nie dotyczy jednak tylko Europy. W Australii, rząd potwierdził, że w czasie wybuchu epidemii, Google zarejestrował najwięcej od pięciu lat zapytań o pomoc w wyniku przemocy domowej; wzrost ten miał wynosić 75%. Rząd miał również wprowadzić pakiet pomocowy równy 150 milionów australijskich dolarów dla ofiar.
Trudno prosić o pomoc
Refuge podkreśla, że jedną z największych obaw jest ta, że ofiary przemocy mogą uważać się za niezdolne do zgłoszenia swojej sytuacji.
– Wiemy, że w zwyczajnych warunkach możliwości znalezienia pomocy przez kobiety z agresywnymi partnerami, są często bardzo ograniczone – mówi Sandra Horley, dyrektor generalny Refuge. – Teraz, prawdopodobne jest, że te możliwości jeszcze bardziej się zmniejszyły – Refuge poleca kobietom w Wielkiej Brytanii użycie “Silent Solution”- “cichego alarmu”, a także uruchomiło chatbox (zobacz również: Wielka Brytania: pracownicy aptek doświadczają aktów “nadużyć, nieporządku, a nawet przemocy”).
Włoska linia pomocy Telefono Rosa również zaobserwowała, że w pierwszych tygodniach marca otrzymała o 55% mniej telefonów – kobietom trudniej było więc prosić o pomoc w warunkach zamknięcia. Wiele z nich miało “szeptać po to, by nie być usłyszanymi przez partnera, który znajdował się w pokoju obok”. Podobne doświadczenia zebrała Ammerata. Do ofiar dociera się dzięki ich krótkim wyjściom do supermarketów bądź wiadomościom, jakie wysyłają podczas brania prysznica.
– W normalnej sytuacji, porzucenie domu i oprawcy jest już wystarczająco ciężkie – mówi Ammerata. – Dzisiaj, trudności te powiększyły się jeszcze czterokrotnie, ponieważ ze względu na wprowadzone przez rząd restrykcje, nie możesz udać się do przyjaciół czy rodziny. Ucieczka jest teraz bardzo, bardzo trudna. Trudniejsza niż kiedykolwiek.
AM/whdh.com










