Uchwała rady powiatu z 3 lutego 2020 roku, informuje, że apteki na terenie powiatu nyskiego gwarantują dostęp do świadczeń farmaceutycznych każdego dnia, 24 godziny na dobę. Ma to dotyczyć więc również niedziel i świąt.
W teorii, odpowiedzialność za funkcjonowanie placówek ponosi powiat, reprezentowany przez starostę nyskiego, Andrzeja Kruczkiewicza. Praktycznie jednak, wszystko uzależnione jest od właścicieli aptek – a tych nie można zmusić do pracy w nocy i święta. Placówki apteczne w Głuchołazach działają więc jedynie w wyznaczonych godzinach w dni powszednie – ci pacjenci, którzy potrzebują pilnej pomocy, muszą udać się do apteki w Nysie.
Jak czytamy na portalu nowinynyskie.com.pl, na początku obecnego roku miało zostać zorganizowane w związku z tą kwestią spotkanie w Zespole Szkół w Głuchołazach. Wzięli w nim udział przedstawiciele władz powiatu: Zdzisław Baran jako ówczesny sekretarz starostwa, burmistrz Szupryczyński, przewodniczący rady Migała, a także przedstawiciele rady i przedstawiciele mieszkańców miasta. Zaproszeni zostali też właściciele aptek w Głuchołazach – zgłosiło się trzech. Relacjonowali oni, że działalność placówek we wskazanym czasie ma przynosić duże straty: biorąc pod uwagę konieczność zatrudnienia magistra farmacji oraz sprzedaż podstawowych leków, przychód w czasie takiego dyżuru miał być równy jedynie kilkunastu złotym. Otwarte pozostało więc pytanie, kto ma w tej sytuacji za to dopłacać (czytaj również: Nysa: po dwóch tygodniach wraca apteka całodobowa).
Spotkanie nie przyniosło konkretnych rozwiązań. Przyjęto jednak, że właściciele aptek przeanalizują możliwość wprowadzenia kilkugodzinnych dyżurów w stanowiących problem terminach, a władze zastanowią się nad możliwymi dofinansowaniami.
Niestety, zabrakło dalszych działań, i ostatecznie nic się nie zmieniło – mieszkańcy w dalszym ciągu muszą sobie radzić bez całodobowej apteki.










