REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pon. 3 czerwca 2019, 08:01

Hurraoptymizm polityków w sprawie „mafii lekowej” jest niepokojący

Uchwalona niedawno ustawa zmienia model walki z przestępczością lekową. Za nielegalny wywóz leków grozić będzie do 10 lat pozbawienia wolności. Odpowiedzialności karnej będą podlegały również osoby utrudniające inspektorom farmaceutycznym kontrole.

Dlaczego wiceminister Maciej Miłkowski chce refundować aspirynę, która jest bez recepty? (fot. MGR.FARM)
W prowadzonym przez ministra zdrowia oficjalnym wykazie produktów zagrożonych brakiem dostępności jest ponad 300 pozycji (fot. MGR.FARM)

– Generalnie cała przygotowana w Ministerstwie Sprawiedliwości przy wsparciu Ministerstwa Zdrowia ustawa jest krokiem w dobrym kierunku. Polityka nakładania administracyjnych kar pieniężnych na zorganizowane grupy przestępcze się nie sprawdziła. Zagrożenie wieloletnią odsiadką może spowodować, że część uczestników procederu zastanowi się, czy jest on na tyle opłacalny, by zaryzykować – uważa Patryk Słowik, dziennikarz Gazety Prawnej.

REKLAMA

W swoim felietonie podsumowuje on i ocenia dotychczasową walkę z nielegalnym wywozem leków oraz niedawno uchwaloną ustawą, która ma pomóc rozwiązać ten problem. Chodzi o ustawę z 26 kwietnia 2019 r. o zmianie ustawy Prawo farmaceutyczne (czytaj więcej: Zmiany w prawie farmaceutycznym – które zapisy są ważne dla aptek?).

Zdaniem dziennikarza, który problemem nielegalnego wywozu leków zajmuje się dłużej niż niejeden polityk, jedna rzecz jest niepokojąca. A jest nią hurraoptymizm polityków.

– Miejmy nadzieję, że jest on podyktowany wyłącznie nieustanną kampanią wyborczą, a nie szczerą wiarą w to, że poprzez przyjęcie ustawy można zlikwidować intratny proceder nielegalnego wywozu leków. Najważniejsza jest bowiem skuteczność działania, a nie tworzenie teoretycznych podstaw do podejmowania czynności. Mówiąc prościej, to, czy aparat państwa stanie na wysokości zadania przy realizacji przepisów. Do niedawna było z tym bardzo źle – twierdzi Słowik.

Dotychczasowe przepisy też dawały dużo możliwości

Zwraca on uwagę, że do tej pory w prawie farmaceutycznym brakowało podstawy do karnego ścigania wywozowców. Tymczasem  gdy wywozem zajmowały się zorganizowane grupy przestępcze, można było sięgnąć do kodeksu karnego. Tam wykazano, że zabronione jest branie udziału w takowych działaniach.

REKLAMA
REKLAMA

– Przy odrobinie zaangażowania śledczych można było też stawiać zarzuty narażenia ludzi na utratę zdrowia lub życia. Skoro bowiem na aptecznych półkach brakuje leku i niektórzy muszą czekać na niego kilka tygodni, w grę wchodzi ich zdrowie. Gdyby udało się znaleźć choćby jeden tragiczny przypadek, gdy ktoś trafił do szpitala wskutek nieprzyjęcia zapisanego mu medykamentu, droga do stworzenia sensownego aktu oskarżenia byłaby otwarta – pisze dziennikarz.

Tymczasem śledczy „patrzyli tępo” w prawo farmaceutyczne i w efekcie nie stawiali żadnych zarzutów. Zmieniło się to na lepsze dopiero niedawną gdy prokurator krajowy rozesłał wytyczne do wszystkich jednostek prokuratury (czytaj więcej: Wytyczne Prokuratora Krajowego dotyczące odwróconego łańcucha dystrybucji leków).

– Jak niewiele trzeba, by skutecznie walczyć z wywozem leków, pokazała w ostatnich miesiącach Krajowa Administracja Skarbowa. Gdy tylko zapowiedziała, że sprawdzi obroty kilkudziesięciu hurtowni farmaceutycznych, te spadły o kilkadziesiąt procent. Wiceszef KAS mówił wprost, że ten spadek to po prostu wartość nielegalnie do tej pory wywożonych leków. Z punktu widzenia KAS jednak istotniejsze było to, by proceder ograniczyć, niż by złapać kogoś za rękę – przypomina Patryk Słowik.

Dziennikarz twierdzi, że naiwnie byłoby jednak sądzić, że takie działania pomogą na długo. Gdyby tak było, dziś bez trudu można by dostać każdy lek. Tymczasem w prowadzonym przez ministra zdrowia oficjalnym wykazie produktów zagrożonych brakiem dostępności jest ponad 300 pozycji.

Źródło: ŁW/DGP

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA