Niepokojące informacje przekazała Irish Pharmacy Union (IPU), która podkreśliła jednocześnie, że 240 miejsc rocznie przeznaczanych dla studentów farmacji, to liczba zdecydowanie niewystarczająca. Jeśli nie wprowadzi się odpowiednich zmian, ucierpią na tym sami pacjenci.
IPU zaznaczała też, że pandemia COVID-19 jest mocno odczuwalna w całym sektorze, a utrzymanie młodych farmaceutów w zawodzie stało się trudniejsze niż kiedykolwiek.
Sekretarz generalny IPU, Darragh O’Loughlin, akcentował, że prowadzenie apteki zdecydowanie różni się od innych zarządzania innymi przedsiębiorstwami:
– Jeżeli farmaceuta nie jest dostępny lub obecny, apteka, w zgodzie z prawem, nie może zostać otwarta. Sektor zaczyna właśnie odczuwać prawdziwe ukłucie spowodowane tym brakiem.
O’Loughlin wymieniał, że w kraju, w ponad 1900 placówkach aptecznych, pracować ma obecnie blisko 3 800 lokalnych farmaceutów.
– Odgrywają oni coraz bardziej kluczową rolę w opiece zdrowotnej, na pierwszej linii frontu, w irlandzkich społecznościach. Co więcej, farmaceuci są też najbardziej zaufanymi i dostępnymi pracownikami systemu opieki zdrowotnej w Irlandii – kontynuował sekretarz.
Dodał on także, że, niestety, coraz trudniej jest utrzymać młodych farmaceutów w zawodzie – jeśli to się nie zmieni, może to mieć poważne konsekwencje dla opieki nad pacjentami w przyszłości (czytaj również: Irlandia: w czasie pandemii rośnie znaczenie lokalnych aptek).
Dlaczego w Irlandii brakuje farmaceutów
Przyczyn tej sytuacji jest wiele, jednak według sekretarza, najważniejsza wiąże się z kształceniem niewystarczającej ilości specjalistów.
Obecnie, każdego roku, na kierunku farmacja, na młodych ludzi czekać ma 240 miejsc – a to zdecydowanie za mało.
– Lokalne apteki muszą także stawić czoła rosnącej konkurencji – po adeptów farmacji zgłaszać mają się także inne sektory, które chcą zatrudniać ich jako specjalistów klinicznych w ramach HSE bądź oferują im stanowiska badawcze w firmach farmaceutycznych – wskazuje O’Loughlin. – Jeżeli problemem nie zajmą się wspólnie rząd oraz przemysł, odczuć to mogą pacjenci.
Mowa tu o takich konsekwencjach, jak skracanie godzin pracy lub zamykanie aptek w weekendy i święta, a także wycofywanie się placówek ze świadczenia pacjentom usług uzupełniających, wśród których wskazuje się m.in. pomoc w przyjmowaniu właściwych dawek leków.
– Nikt nie chce, by tak się stało – dlatego potrzeba reagować już dziś – twierdzi sekretarz.
Zdaniem IPU, edukacja przyszłych farmaceutów w Irlandii „zbyt długo zlecana była na zewnątrz”, zwłaszcza Wielkiej Brytanii.
Co więcej, organizacja zdaje sobie również sprawę z tego, że szkolenie farmaceuty trwa 5 lat – nie chodzi więc bynajmniej o działania podejmowane z dnia na dzień, ale o wypracowanie długoterminowego rozwiązania.
– Zależy nam na spotkaniu z Simon’em Harris’em, Ministrem ds. Szkolnictwa Wyższego i Dalszej Edukacji, w celu przedyskutowania, w jaki sposób, sektor farmaceutyczny mógłby przyczynić się do wsparcia zwiększenia liczby miejsc dostępnych dla studentów na kierunku farmacja w Irlandii – deklarował O’Loughlin.
Sekretarz dodał także, że Irlandia musi zająć się również inną kwestią – a więc maksymalnie ułatwić farmaceutom pochodzącym spoza Unii Europejskiej, relokację oraz podjęcie pracy w placówkach aptecznych w Irlandii (zobacz także: Irlandia: apteki sygnalizują, że sprzedaż leków na kaszel wzrosła o 40%).
Kolejnym powodem, który zniechęca kandydatów na przyszłych farmaceutów, ma być natomiast nadmierna biurokracja. Przeprowadzone przez IPU badanie pokazuje, że 98% farmaceutów uważa, że musi przeznaczać zbyt dużą ilość czasu na wypełnianie dokumentów – a to z kolei oznacza mniej czasu dla pacjentów.
Rozwiązaniem, jakie wskazuje tu IPU, jest wdrażanie inicjatyw związanych z e-zdrowiem, takich jak np. w pełni zintegrowane elektroniczne przepisywanie leków.










