Kilka miesięcy temu na jednym z lokalnych serwisów internetowych w Wielkopolsce (Gniezno) ukazał się artykuł pod tytułem „Lubiana przez pacjentów apteka przy ulicy 1 Maja znów otwarta”. W publikacji znalazły się też zdjęcia apteki. Poza tym w artykule znalazły się elementy promujące aptek konkretnej sieci.
Wielkopolski Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny uznał tego typu publikację za naruszenie zakazu reklamy aptek. W jego ocenie publikacja reklamowała dwie apteki tej konkretnej sieci, działające na terenie województwa wielkopolskiego.
– Autor artykułu wskazuje wprost, iż apteki „(…) zdobyły szerokie uznanie ze względu na doskonały asortyment, atrakcyjne ceny i profesjonalną obsługę. (…) Apteka (…) w (…) znana jest z atrakcyjnych cen, co stanowi istotny element przyciągający klientów. (…) Znane ze swojej solidności i profesjonalizmu, Apteki (…) należą do najtańszych i najbardziej cenionych miejsc w (…) (…)” – wskazywał WIF w swojej decyzji.
Po tym jak Inspektor wszczął postępowanie w sprawie naruszenia zakazu reklamy aptek, publikację usunięto z serwisu. Nie zmieniło to jednak sytuacji, że doszło do złamania przepisów. Postępowanie toczyło się dalej i zakończyło się nałożeniem kary…
Kto zlecił artykuł?
W trakcie postępowania Wielkopolski Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny próbował ustalić, na czyje zlecenie powstała publikacja. Jej autor przyznał, że w jej treść była uzgadniania z kierownikiem opisywanej apteki. Autor miał dostać od farmaceuty wszystkie informacje, na podstawie których powstała publikacja. Z kolei jej przygotowanie zostało zlecone przez wystawcę portalu.
- Czytaj również: Artykuł o zakazie reklamy aptek naruszał… zakaz reklamy aptek
Wydawca portalu przekonywał, że „celem zamieszczenia przedmiotowego artykułu miało być jedynie poinformowanie czytelników o ponownym otwarciu apteki”. Zapewniał też, że nikt nie zlecał mu przygotowania publikacji. Dla Wielkopolskiego WIF ze względu na charakter artykułu nie ulegało jednak wątpliwości, że za zleceniem stał właściciel aptek.
– Przyjąć więc należy, iż sporny artykuł powstał nieprzypadkowo i stał się materiałem promocyjnym, którego realizacja, w wyniku zlecenia wykonania, skutkowała złamaniem zakazu prowadzenia reklamy wskazanych wyżej placówek przez obie, wskazane w decyzji osoby – zlecającą i umieszczającą materiał promocyjny – ocenił WIF.
Kara za reklamę sieci dla dwóch przedsiębiorców
Z przepisów nie wynika, że odpowiedzialnym i możliwym do ukarania z uwagi na złamanie zakazu określonego w art. 94a ust. 1 Prawa Farmaceutycznego może być tylko podmiot prowadzący aptekę. Ustawodawca nie uszczegółowił bowiem kręgu podmiotów, które mogą zostać pociągnięte do odpowiedzialności za naruszenie tego zakazu. A co za tym idzie – każdego, kto ten zakaz narusza można yć w oparciu o przepisy ustawy ukarać za podejmowanie działań promujących aptekę.
– Wielkopolski Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny uznał, iż odpowiedzialność za promowanie ww. placówki ochrony zdrowia w omówiony wcześniej sposób ponosi osoba, która umieszczenie artykułu zleciła i opłaciła oraz przedsiębiorca, który przedmiotowy artykuł opublikował – wskazał w swojej decyzji WIF.
- Czytaj również: Zakaz reklamy aptek jak cenzura dla dziennikarzy?
W rezultacie karę finansową za naruszenie zakazu reklamy aptek otrzymały dwa podmioty. Zarówno spółka prowadząca apteki, jak i wydawca portalu, który umieścił publikację. Każdy z nich musi zapłacić po 10 000 zł. W ocenie Wielkopolskiego WIF taka kara zapobiegnie ponownemu naruszeniu zakazu reklamy aptek przez przedsiębiorców.
– Podkreślenia wymaga, że działania marketingowe omówione w niniejszej decyzji były ukierunkowane na promowanie sieci aptek (…) na terenie województwa wielkopolskiego i prowadzone były na szeroką skalę – za pośrednictwem lokalnego serwisu internetowego. Fakt, że strony, udzielając wyjaśnień powoływały się na brak znajomości obowiązujących przepisów prawa, tłumacząc to dodatkowo, iż celem artykułu było jedynie poinformowanie o otwarciu jednej z przedmiotowych aptek, nie zmienia oceny, że materiał promocyjny stanowi naruszenie zakazu reklamy aptek i świadczy o ignorowaniu przepisów powszechnie obowiązujących – podsumował WIF.
©MGR.FARM










