Posłanka Aleksandra Gajewska w interpelacji do Ministra Zdrowia opisuje pismo, które otrzymała od stowarzyszenia „UroConti”. Organizacja pomaga kobietom zmagającym się z chorobami układu moczowo-płciowego.
– Od ponad 10 lat ze stowarzyszeniem kontaktują się pacjenci zmagający się z zespołem pęcherza nadreaktywnego/nadaktywnego (OAB – overactive bladder), wymagającym skutecznego leczenia farmakologicznego. Stowarzyszenie, we współpracy z wiodącymi ekspertami klinicznymi z całego kraju, zabiegało w tym czasie o zwiększenie dostępności terapii. Niestety dystans pomiędzy osiągnięciami nauki, pozostałymi krajami Unii Europejskiej a możliwością leczenia polskich pacjentów pozostawia wiele do życzenia – pisze posłanka.
Jak wskazuje, OAB dosięga około 0,5 mln osób w Polsce. W jej wyniku kobiety tracą zdolności zarobkowe, ponieważ są narażone na obniżenie efektywności pracy oraz częstą absencję. Utrata produktywności w wyniku choroby generuje dla państwa olbrzymie koszty, a dla kobiet szereg negatywnych skutków pośrednich jak samoizolację prowadzącą do depresji.
– Mimo iż Rada Przejrzystości (stanowisko nr 119/2018 z dnia 19 listopada 2018 r.), a następnie prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (rekomendacja nr 117/2018 z dnia 23 listopada 2018 r.) uznali za zasadne objęcie refundacją leku Betmiga (mirabegron) w drugiej linii leczenia zespołu pęcherza nadreaktywnego, to w dalszym ciągu na liście leków refundowanych znajdują się tylko dwie substancje lecznicze (tolterodyna i solifenacyna) przeznaczone dla pacjentów z zespołem pęcherza nadreaktywnego (OAB) wyłącznie w I linii leczenia – pisze posłanka.
Charakteryzują się one tym samym mechanizmem działania oraz dużą liczbą skutków ubocznych (m.in. suchość w jamie ustnej, zaburzenia widzenia, zaburzenia procesów poznawczych, zaburzenia żołądkowo-jelitowe, bóle głowy, zaburzenia rytmu serca), w przeciwieństwie do leku Betmiga, który jest już refundowany we wszystkich pozostałych krajach Unii Europejskiej. Dlatego zdaniem posłanki II linia leczenia OAB jest niezbędna.
Cena była za wysoka…
Do sprawy odniósł się wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski. W kwestii możliwości objęcia refundacją leku Betmiga wskazał, że wniosek o objęcie refundacją leku Betmiga wpłynął do Ministerstwa Zdrowia dnia 27 czerwca 2018 r. Wniosek dotyczył objęcia refundacją w ramach listy aptecznej we wskazaniu: II linia farmakologicznego leczenia objawów zespołu pęcherza nadreaktywnego u dorosłych chorych uprzednio leczonych lekami antymuskarynowymi.
– Prezes Agencji wydał w przedmiotowej sprawie Rekomendację nr 117/2018 z dnia 23 listopada 2018 r., w której rekomenduje objęcie refundacją produktu Betmiga (mirabegronum) we wnioskowanym wskazaniu pod warunkiem znacznego obniżenia ceny leku i pogłębienia mechanizmu dzielenia ryzyka – wskazuje Miłkowski.
Następnie wniosek został przekazany do negocjacji wnioskodawcy z Komisją Ekonomiczną. Po zakończonych negocjacjach Komisja Ekonomiczna wydała w sprawie negatywną uchwałę, nie rekomendując Ministrowi Zdrowia objęcia leku refundacją. Następnie postępowanie zostało zawieszone na wniosek podmiotu odpowiedzialnego. W ostatnim czasie firma wniosła pismo z prośbą o podjęcie postępowania, dlatego mogły zostać podjęte działania mające na celu wydanie decyzji w sprawie.
– Aktualnie uchwała Komisji Ekonomicznej oraz całość dokumentacji zostały przekazane do Ministra Zdrowia celem podjęcia pozytywnej bądź negatywnej decyzji w zakresie objęcia refundacją leku Betmiga we wnioskowanym wskazaniu – wyjaśnia wiceminister zdrowia.
Źródło: KW/sejm.gov.pl










