REKLAMA
Magazyn mgr.farm

„Klejenie paragonów” i „koszyki zakupowe” w aptekach. Farmaceuci nie powinni ich akceptować…

pon. 4 kwietnia 2022, 08:01

Okręgowy Sąd Aptekarski w Warszawie rozpatrywał sprawę farmaceuty, któremu były pracodawca zarzucał wydawanie leków, kosmetyków i suplementów diety bez ich fiskalizowania. Przy tej okazji ujawniono stosowane w sieci aptek mechanizmy marketingowe.

Sąd ukarał farmaceutę, ale zwrócił też uwagę na mechanizmy marketingowe stosowane w aptece (fot. Shutterstock)
Sąd ukarał farmaceutę, ale zwrócił też uwagę na mechanizmy marketingowe stosowane w aptece (fot. Shutterstock)

Karę upomnienia wymierzył farmaceucie Okręgowy Sąd Aptekarski w Warszawie, za nieprawidłowości w obrocie i ewidencjonowaniu sprzedaży. Skargę na niego wniósł były pracodawca. Przyczyną rozwiązania umowy o pracę (z winy pracownika i bez okresu wypowiedzenia) było „ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych”.

Jak wynika z akt sprawy, farmaceuta miał dopuścić się wydawania pacjentom bez recepty leków o kategorii dostępności Rx, jednocześnie nie wystawiając recepty farmaceutycznej i nie rejestrując sprzedaży na kasie. Miał też naruszać zapisy ustawy o zapobieganiu narkomanii, przez wydanie pacjentowi trzech leków z pseudoefedryną (zafiskalizowano tylko jeden z nich). Farmaceuta miał też unikać fiskalizowania innych produktów (kosmetyków, suplementów diety) nie wykazując nadmiaru gotówki. Po miesiącu od zwolnienia farmaceuty, w aptece przeprowadzono inwentaryzację. W jej wyniku stwierdzono stratę apteki w kwocie około 4 000 zł. Na podstawie inwentaryzacji nie stwierdzono jednak kto odpowiada za stratę – nie było też możliwe przypisanie odpowiedzialności za nią zwolnionemu farmaceucie (czytaj również: Apteki i hurtownia zamieszane w handel pseudoefedryną? Zatrzymano 9 osób…).

REKLAMA

Właściciel apteki o rozwiązaniu umowy z farmaceutą oraz okolicznościach sytuacji, poinformował Okręgową Izbę Aptekarską w Warszawie. Postępowanie w tej sprawie wszczął Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej. Właściciel apteki dostarczył obszernego materiału dowodowego, obejmującego paragony i nagrania z monitoringu wewnątrz apteki.

REKLAMA

Prawidłowa fiskalizacja, a etyka zawodu farmaceuty

W świetle zgromadzonego materiału dowodowego Okręgowy Sąd Aptekarski nie miał wątpliwości co do popełnienia przez farmaceutę przewinienia zawodowego. A polegało ono na działaniu niezgodnym z prawem podatkowym.

– Każda sprzedaż dokonana przez pracownika apteki powinna zakończyć się fiskalizacją. Fiskalizacja jest jednym z etapów wydawania z apteki produktów leczniczych, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego i wyrobów medycznych. Fiskalizacja powinna nastąpić bezpośrednio po dokonaniu sprzedaży, a nie w późniejszym, bliżej nieokreślonym terminie. Wydanie z apteki produktów leczniczych, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego i wyrobów medycznych bez fiskalizacji jest nieprawidłowością w obrocie i ewidencjonowaniu produktów leczniczych i wyrobów medycznych, stanowiącą przewinienie zawodowe – wskazał OSA.

Sąd uznał, że farmaceuta w ten sposób podważył zaufanie do zawodu aptekarza, naruszył jego godność oraz pozostałych jego członków.

– Wina Obwinionego nie budzi wątpliwości. Czyn popełniony przez Obwinionego jest naganny, świadczy o braku poszanowania prawa, a ponadto o braku skrupulatności i staranności – uznał Sąd.

REKLAMA

Farmaceucie wymierzono karę upomnienia – która jest najłagodniejszą spośród kar dyscyplinarnych. Sąd wziął bowiem pod uwagę, że obwiniony przyznał się do winy i wyraził skruchę.

Koszyk zakupowy i przykasówka

Okręgowy Sąd Aptekarski w uzasadnieniu swojego wyroku zwrócił uwagę na okoliczności popełnienia wykroczenia przez farmaceutę oraz jego wyjaśnienia. A wynikało z nich, że w aptece funkcjonowała praktyka „klejenia paragonów”, która związana była z narzuceniem przez pracodawcę systemu tzw. koszyka zakupowego (czytaj również: „Przykasówka” w aptece to naruszenie prawa farmaceutycznego).

– W aptece stosowane były różne techniki marketingowe. Obowiązywał m.in. tzw. koszyk zakupowy. Polegało to na tym, że na paragonie miało być 2,6 pozycji produktów leczniczych lub wyrobów medycznych, w tym tzw. produktów rekomendowanych lub 3,0 pozycji jakichkolwiek produktów, co warunkowało możliwość otrzymania premii przez pracownika apteki. Warunki odnośnie ilości pozycji na paragonie pracownicy apteki, w tym Obwiniony, uzyskiwali od menedżera firmy (…) ustnie – czytamy w aktach sprawy.

Okazuje się, że do obowiązków pracowników – magistrów farmacji i techników farmaceutycznych zatrudnianych w aptece – należało podejmowanie starań, aby tzw. koszyk zakupowy był jak największy. Pracodawca rekomendował, aby koszyk zakupowy składał się z dwóch elementów: ze sprzedaży komplementarnej produktu i dodatkowego produktu rekomendowanego, który był zawsze ustawiony przy kasie, tzw. „przykasówki”.

– „Przykasówki” stanowiły trzy produkty z różnych grup produktowych, w stosunkowo korzystnej cenie. Produkty rekomendowane ulegały zmianie co dwa tygodnie. Z realizacji tzw. koszyka zakupowego, rozliczana była apteka, a nie poszczególni pracownicy. Pracownicy nie wiedzieli jaką mieli skuteczność koszyka zakupowego, natomiast mieli informację o koszyku zakupowym apteki jako całości. Apteki były porównywane do wszystkich aptek w Polsce – wyjaśnia OSA.

Klejenie paragonów…

Jak wynikało z zeznań farmaceuty, fakt że nie fiskalizował pewnych transakcji po ich dokonaniu wynikał z tego, że robił to później „klejąc paragony”.

– Zgodnie z obowiązującymi przepisami każda sprzedaż dokonana przez pracownika apteki powinna zakończyć się fiskalizacją. Fiskalizacja powinna nastąpić bezpośrednio po dokonaniu sprzedaży, a nie w późniejszym, bliżej nieokreślonym terminie. Farmaceuta nie powinien stosować się do nakazów pracodawcy, jeżeli nakazy te prowadzą do niezgodności działań farmaceuty z obowiązującymi przepisami prawa – uznał OSA.

Okręgowy Sąd Aptekarski podkreślił, że tzw. łączenie (klejenie) paragonów, polegające na sumowaniu kilku sprzedaży tak aby na jednym paragonie osiągnąć określoną wartość sprzedaży jest naganne również z uwagi na to, że nie gwarantuje pacjentowi należnej mu obsługi ze strony farmaceuty.

– W takiej sytuacji pacjent nie otrzymuje dowodu zakupu, nie jest więc w stanie złożyć ewentualnej reklamacji czy sprawdzić czy wydany mu został prawidłowy lek. W odniesieniu do tego na akceptację nie zasługuje motywacja pojawiająca się przy okazji stosowania praktyk łączenia „klejenia” paragonów, tj. chęć przypodobania się farmaceuty pracodawcy i otrzymania premii czy nagrody oraz zapewnienia aptece wyższej efektywności sprzedaży – wskazuje Sąd.

Co ciekawe w trakcie postępowania przedstawiciel właściciela apteki wyparł się jakoby nakłaniał pracowników do niefiskalizowania sprzedaży na bieżąco i dążenia do osiągania na paragonach określonych wartości sprzedaży. Były „Młodszy Menedżer ds. Rozwoju” sieci aptek zdecydowanie zaprzeczył, że takie działania odbywały się za przyzwoleniem pracodawcy (czytaj również: „Promocja” w aptece jest naruszeniem prawa).

Farmaceuta nie może tego akceptować

Co ciekawe wspomniany przedstawiciel apteki, jako przykład stosowania w aptece praktyki „przykasówki” podał: „pacjent prosi o coś na przeziębienie – obowiązkiem farmaceuty było zaproponowanie produktu komplementarnego np. Vitaminy C, zgodnie z najlepszą wiedzą fachową oraz w bardzo dobrej cenie produktu rekomendowanego. Produkty rekomendowane ulegały zmianie co dwa tygodnie”.

– Przytoczony przykład wskazuje, że produkty lecznicze promowane w ramach „przykasówki” nie odpowiadały najnowszym badaniom klinicznym i wiedzy medycznej, gdyż w podanym przykładzie badania kliniczne nie potwierdzają skuteczności stosowania witaminy C na przebieg przeziębienia. Powyższe wskazuje, że farmaceuta nie powinien akceptować praktyki stosowania „przykasówek”, a tym bardziej brać w takiej praktyce bezkrytycznie czynnego udziału – ocenił Okręgowy Sąd Aptekarski.

Organ wskazał, że dla farmaceuty jedynym kryterium rekomendowania pacjentowi właściwego produktu leczniczego powinna być dobrze rozumiana wiedza fachowa i potrzeby pacjenta. Okoliczności takie jak podniesienie wzrostu efektywności sprzedaży czy otrzymanie premii w wyższej wysokości, w żadnym razie nie mogą decydować o rekomendowaniu pacjentowi danego produktu (czytaj również: Etyka zawodowa, a techniki sprzedaży stosowane w aptece).

©MGR.FARM


Sygn.akt-OSA-50.21-orzeczenie-anonimizowane
REKLAMA
REKLAMA

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

7 komentarzy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Ten artykuł powinien rozpocząć dyskusję i doprowadzić do zmian w przepisach, które będą dokładnie określać kompetencje tzw. menadżerów operacyjnych i ich odpowiedzialność . Kierownik apteki - mgr farmacji, odpowiada przed NFZ- tem, Nadzorem , Izbą, ma odpowiedzialność karną, PF określa wszystkie te rzeczy, podobno zwiększyło też nasze kompetencje i dało nam większą samodzielność a w aptece ?, - przyjeżdża gość np. po AWF-ie i mówi nam co mamy sprzedawać, straszy zwolnieniem, mobbinguje - rozdawca życia i śmierci a także premii, zmusza do działań niezgodnych z przepisami, za które sam nie odpowiada bo świetle przepisów jest nikim, za wszystko odpowiada kierownik. Ta patologia trwa, wszyscy o niej wiedza a konsekwencje ponoszą pracownicy. Czas powiedzieć dość.
Wydaje mi się, że najłatwiejszym i zarazem najtrudniejszym sposobem jest niepracowanie w takich miejscach.
I z tym to się niestety wiąże, nie zgadzasz się to zmieniasz pracę.
A dlaczego to my mamy zmieniać pracę a nie menadżer operacyjny tracić pracę a właściciel apteki ponosić karę administracyjną ? To samo prawo, które nakłada na nas obowiązki i odpowiedzialność powinno nas skutecznie bronić przed takimi działaniami.
Menadżer straci pracę gdy zacznie generować koszt. Przynajmniej tak powinno działać zdrowe korpo. Odnośnie prawa to farmaceuci dysponują teraz całym arsenałem środków pozwalających na "umilenie" życia samozwańczym wodzirejom tylko uparcie nie chcą z nich korzystać. ### Recepta farmaceutyczna wystawiana poza apteką - doskonały przykład dowodzący tego, że to nie prawo jest problemem tylko powszechne przyzwolenie na wtórny analfabetyzm wśród interpretujących je i bierność tych, którzy stosują uwłaczające godności białego człowieka zalecenia w praktyce.
To jest naprawdę szatański pomysł - ,,Z realizacji tzw. koszyka zakupowego, rozliczana była apteka, a nie poszczególni pracownicy''. Czyli nawet jeśli ciebie nieszczególnie interesuje nabijanie koszyka i jesteś jakoś wstanie pogodzić się z utratą premii to i tak masz poczucie winy, że przez ciebie pozbawiani są dodatków twoi koledzy i koleżanki. Czyli powstaje dylemat moralny - etyka zawodowa czy lojalność wobec współpracowników. Myślę, że nie jednego młodego farmaceutę taka presja mogłaby zwalić z nóg i popchnąć w kierunku takich działań.
W teorii może to i tak prosto wygląda rozwiązanie problemu, jednak w praktyce nie jest tak kolorowo...