Bardzo często w swej praktyce zawodowej farmaceuci spotykają się z sytuacją, kiedy pacjent chce zrealizować receptę, a apteka nie dysponuje wszystkimi lekami (lub odpowiednią ilością danego leku). W rezultacie pacjent otrzymuje jedynie część leków wymienionych na recepcie, zaś farmaceuta zamawia pozostałe, by pacjent mógł odebrać je w późniejszym terminie (np. kolejnego dnia). Zazwyczaj pacjent już przy tej „częściowej” realizacji recepty płaci za część lub za wszystkie leki, jakie zamierza wykupić. Transakcja fiskalizowana jest jednak dopiero po odbiorze wszystkich leków. Wtedy też pacjent otrzymuje paragon (lub fakturę) za zakupione produkty lecznicze. Choć rozwiązanie to jest niewątpliwie skuteczne, to warto jednak nieco bliżej przyjrzeć się konsekwencjom takiej praktyki, także na gruncie podatkowym…
Gdy odpis recepty nie spełnia swojej funkcji
– W opisanej sytuacji na podstawie przepisów Prawa farmaceutycznego należałoby posłużyć się instytucją odpisu recepty. Ustawodawca przewidział bowiem możliwość wystąpienia sytuacji, w której recepta zostanie zrealizowana jedynie w części. Jednocześnie wprowadził rozwiązanie, które w założeniu ma umożliwić pacjentowi zachowanie prawa do późniejszego wykupienia pozostałych leków z takiej recepty. Dokumentem, który ma to umożliwić jest odpis recepty – wskazuje Tomasz Bek, Radca prawny, partner w AXELO Prawo i Podatki dla Biznesu.
W artykule w najnowszym numerze magazynu MGR.FARM wskazuje on, jednak, że w rzeczywistości jednak farmaceuci i pacjenci nie korzystają z tej możliwości z jednego, kluczowego powodu. Odpis recepty może być realizowany wyłącznie za pełną odpłatnością. Jeśli zatem farmaceuta umieściłby na odpisie leki, na które przysługiwała mu refundacja na podstawie recepty, to nie miałby możliwości skorzystania z tej refundacji przy realizacji odpisu.
– W praktyce więc rzadko korzysta się w takich sytuacjach z odpisu recepty. Zdecydowanie częściej wykorzystywane jest rozwiązanie nazywane potocznie „kolejką”. Opiera się ono na swoistym dorozumianym ustaleniu pomiędzy apteką a pacjentem, zgodnie z którym pacjent godzi się na otrzymanie jedynie niektórych przepisanych leków (lub mniejszej ilości przepisanego leku). Uiszcza de facto przedpłatę za wszystkie leki wymienione na recepcie, a apteka zobowiązuje się je wydać w terminie, w którym pozyska leki z hurtowni farmaceutycznej. Jednocześnie obie strony tego ustalenia przystają na to, że transakcję uznają za zrealizowaną w dniu wydania wszystkich przepisanych preparatów leczniczych – wskazuje Tomasz Bek.
Udokumentowanie transakcji
Niestety opisana praktyka wzbudza poważne wątpliwości prawne, choćby z perspektywy rzetelności danych przekazywanych do właściwego wojewódzkiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia, które zawierają m.in. datę i godzinę przyjęcia recepty do realizacji oraz datę i godzinę faktycznej jej realizacji. Wydawanie części leków spośród przepisanych na recepcie oraz przyjmowanie pełnej płatności za wszystkie leki na niej wymienione ma również swoje istotne implikacje na gruncie prawa podatkowego.

– Pierwsza sprawa to kwestia dokumentowania transakcji. Skoro bowiem doszło do sprzedaży – dostawy – czynność ta powinna zostać odpowiednio udokumentowana na potrzeby rozliczeń podatkowych. Jeżeli sprzedaż dokonana została na rzecz osoby fizycznej niebędącej podatnikiem VAT, wówczas apteka zobowiązana jest wystawić i wydać kupującemu paragon fiskalny – twierdzi ekspert.
Wskazuje on, że paragon wystawia się, jak stanowi rozporządzenie Ministra Finansów w sprawie kas rejestrujących, „podczas dokonywania sprzedaży”, nie później jednak niż z chwilą przyjęcia należności, a w przypadku otrzymania całości albo części należności (zapłaty) w formie gotówkowej przed dokonaniem sprzedaży – w momencie otrzymania gotówki. Wystawienie faktury zgodnie z przepisami powinno nastąpić natomiast w terminie do 15. dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym dokonano dostawy towaru lub w którym uiszczono całość lub część zapłaty.
„Kolejki” są niezgodne z przepisami?
– Z pozoru niegroźna, a jednocześnie skuteczna praktyka „kolejek”, jaką farmaceuci i apteki wypracowały, aby zapewnić pacjentom dostęp do leków przy jednoczesnym dostosowaniu swoich stanów magazynowych do poziomu rotacji leków, istotnie rozmija się z obowiązującymi przepisami. Stosowanie tej praktyki może okazać się dla podmiotów prowadzących apteki istotnym ryzykiem prawnym i podatkowym – wskazuje ekspert.
Jego zdaniem przyjmowanie płatności za leki, które dopiero mają być wydane, bez wydawania odpisów recept oraz fiskalizowanie transakcji w momencie wydania kompletu przepisanych medykamentów nie tylko narusza przepisy Prawa farmaceutycznego. Jednocześnie niejako na zasadzie efektu domina wymusza konsekwencje w postaci wątpliwego co do zgodności ze stanem faktycznym raportowania danych do właściwego oddziału wojewódzkiego NFZ czy ZSMOPL.
– Praktyka ta może rodzić także daleko idące konsekwencje na gruncie podatkowym, począwszy od opóźnień w wydaniu paragonu, niewłaściwego udokumentowania transakcji, aż po nieprawidłowości w zakresie deklarowania wysokości podstawy opodatkowania i w rezultacie wadliwego rozliczania podatku VAT skończywszy. Choć stosowanie „kolejek” wydaje się słuszne i korzystne zarówno dla apteki, jak i pacjenta, to niestety wzbudza istotne zastrzeżenia z perspektywy prawa podatkowego – pisze Tomasz Bek w najnowszym numerze magazynu MGR.FARM
Jednocześnie ekspert wskazuje, że problem ten powinien częściowo stracić na znaczeniu z uwagi na wprowadzenie od 1 stycznia 2020 r. e-recept. Ich konstrukcja będzie bowiem umożliwiała pacjentowi możliwość częściowej realizacji recepty, bez konieczności wystawiania odpisu. Pacjent będzie mógł każdą pozycję z recepty zrealizować w innej aptece. Jednocześnie warto pamiętać, że nie zniweluje to ryzyka transakcji dokonanych w dotychczasowym stanie prawnym. Wszak przedawnienie zobowiązań podatkowych może nastąpić efektywnie po upływie niemal 6 lat.
Cały artykuł dostępny w najnowszym numerze magazynu MGR.FARM











