REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pon. 6 kwietnia 2020, 11:41

Koronawirus: nosić maseczki ochronne czy nie? Eksperci są podzieleni…

Odkąd wybuchła epidemia COVID-19, coraz więcej osób sięga po maseczki ochronne. Powinniśmy je zakładać czy nie – opinie instytucji i naukowców są podzielone.

Projekt przewiduje przedłużenie do dnia 31 sierpnia 2022 r. obowiązywania aktualnych ograniczeń (fot. Shutterstock)
Podkreślić należy także, że choć badań naukowych wciąż niewiele, to jednak większa ich część opowiada się za noszeniem maseczek(fot. Shutterstock).

Coraz częściej możemy obserwować na ulicach osoby w maskach ochronnych – zakładają je w sklepach czy podczas wyprowadzania psa. W niektórych krajach, jak w Austrii, wprowadzano nawet obowiązek noszenia maseczki podczas zakupów. Jednak opinie, czy powinniśmy nosić maski zawsze i wszędzie, są wśród ekspertów podzielone.

REKLAMA

Co na to WHO

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) podkreślała w komunikacie, że maseczka, jeśli używana jako jedyny środek ochrony, nie przyniesie efektów. Zmienia się to, jeśli oprócz maseczki, będziemy stosować odpowiednią higienę – sama jedna, maska ma jednak nie być wystarczającą przeciwko koronawirusowi. Co więcej, WHO deklaruje, że powinna być używana tylko wtedy, gdy wystąpią u nas objawy, takie jak gorączka, kaszel czy duszności, a także, gdy mamy bezpośredni kontakt z osobą zarażoną COVID-19. Jeżeli nie mamy takich symptomów, noszenie maseczki nie jest konieczne (czytaj też: Niemcy: czy apteki mogą sprzedawać samodzielnie wykonane maski?).

Nowe wątpliwości

Z artykułu, jaki pojawił się w czasopiśmie naukowym Lancet, wynika jednak, że zdania ekspertów nie są bynajmniej jednoznaczne. Z jednej strony, są tacy, którzy uważają, że nie powinno się w nadmierny sposób czerpać z zapasów maseczek, a pozostawić je tym, którzy najbardziej ich potrzebują, z drugiej – że ich efektywność jest wątpliwa. Uniwersytety w Hong Kongu oraz Oxfordu proszą rządy i władze instytucji sanitarnych o wydawanie zaleceń, by korzystać z maseczek w sposób racjonalny (czytaj również: GIS: noszenie maseczek przez osoby zdrowe jest bezsensowne).

Epidemiolog Benjamin Cowling, w wywiadzie dla Science, wyjaśnia, że nie ma wątpliwości: maseczki powinny być używane, bo są skuteczne, bez względu na to, czy chirurgiczne, czy nie. Obydwa typy mają zapobiegać możliwym infekcjom:

– Nie miałoby sensu twierdzenie, że maseczki chirurgiczne są bardzo ważne dla personelu medycznego, a dla innych osób nie.

Podobnie uważa Arnold Monto, z Uniwersytetu w Michigan:

– Gdybyśmy wiedzieli, które osoby przechodzą COVID-19 bezobjawowo, kazalibyśmy po prostu im nosić maseczki, ale nie wiemy tego.

Jeszcze dalej idzie George Gao, przewodniczący chińskiego Cdc (Chinese Center for Disease Control and Prevention), który twierdzi:

REKLAMA
REKLAMA

– Moim zdaniem, największym błędem, jaki popełnia się w Europie i Stanach Zjednoczonych, jest to, że ludzie nie noszą maseczek. Wirus jest przenoszony przez kropelki śliny i ścisły kontakt. Kropelki odgrywają tu bardzo ważną rolę: to przez nie powinniśmy nosić maseczki, ponieważ, kiedy mówimy, one  zawsze wydobywają się z ust. Wielu ludzi przechodzi infekcję bezobjawowo lub symptomy jeszcze się u nich nie objawiły. Gdyby nosili maseczkę, mogliby zapobiec transmisji wirusa drogą kropelkową, a więc tym samym nie zarazić kolejnych osób.

Czego dowodzi nauka

Według amerykańskich Centers for Disease and Prevention, jesteśmy wciąż w fazie pogarszania się pandemii: dlatego użycie masek miałoby pomagać w zapobieganiu dalszemu rozprzestrzenianiu się koronawirusa. Ostatni raport ekspertów od zdrowia publicznego dla l’American Enterprise Institute nie pozostawiał wątpliwości:

– Wszyscy, także osoby, u których nie pojawiły się symptomy, powinni być zachęcani do tego, by nosili materiałowe, niemedyczne maski, kiedy znajdują się w przestrzeni publicznej.

Podkreślić należy także, że choć badań naukowych wciąż niewiele, to jednak większa ich część opowiada się za noszeniem maseczek.

– Nie mamy jeszcze ogromnej liczby dowodów, która powiedziałaby nam dokładnie, co powinniśmy robić w tym momencie – mówi epidemiolog Saska Popescu. – To dlatego nie było nacisku ze strony agencji zdrowia publicznego.

Badanie z 2008 roku, opublikowane na The BMJ, potwierdziło, że maseczki medyczne zatrzymały wirusy dróg oddechowych ze strony prawdopodobnie zainfekowanych pacjentów. W szczególności, badania nad SARS z 2003, kuzynem koronawirusa, dowodziły skuteczności maseczek w zapobiegania wirusowi w 68%. Dla porównania, mycie rąk więcej niż 10 razy dziennie, było skuteczne w 55%. Kombinacja maseczka-mycie rąk-zmiana ubrań miała być natomiast skuteczna w 91% (zobacz również: Włochy: do farmaceutów trafią maski ochronne).

Inne badanie z 2015 roku, również zamieszczone na The BMJ, miało za przedmiot użycie masek wśród osób w kontekście wspólnotowym – szczególnie wśród rodzin i grup przyjaciół. Choć część rezultatów wypadła niejasno, to jednak zasadniczo wyniki wskazały, że noszenie masek, w porównaniu z ich brakiem, chroniło osoby przed zarażeniem.

AM/open.online

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA