Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) miała umieścić Lambdę w kategorii „pod obserwacją” – a to dlatego, że powoduje ona zwiększoną liczbę przypadków zachorowań i występuje w wielu państwach.
Lambdę wykryto już w 29 krajach, z czego siedem z nich, to państwa Ameryki Łacińskiej: chodzi o Brazylię, Kolumbię, Ekwador, Meksyk, Argentynę, Peru i Chile. Odmiana ta została odkryta po raz pierwszy w Peru w sierpniu ubiegłego roku. Obecnie, odpowiada ona w tym kraju za 82% zakażeń. Z kolei w Chile, odpowiedzialna jest za co trzecie nowe zachorowanie.
Jairo Méndez-Rico, ekspert ds. chorób wirusowych w WHO, miał komentować dla Deutsche Welle:
– Jak dotąd nie ma dowodów na bardziej agresywne zachowanie wariantu Lambda. Chociaż istnieje możliwość wyższego wskaźnika infekcji, nie mieliśmy jeszcze wystarczająco solidnych badań, aby móc porównać go z wariantami Gamma lub Delta (czytaj również: Indie: wykryto kolejną mutację koronawirusa – Delta Plus).
Nowe warianty i szczepienia
Méndez-Rico podkreślał również, że tym, co najlepiej chroni nas przeciwko wszystkim wariantom, są szczepienia:
– Wszystkie zatwierdzone przez nas szczepionki przeciwko krążącym po świecie wariantom koronawirusa są ogólnie skuteczne i nie ma powodu zakładać, że gorzej poradzą sobie z Lambdą.
Wielu ekspertów ma też sądzić, że pandemia COVID-19 nie skończy się do momentu, w którym nie zostanie zaszczepionych 80% światowej populacji. Dopóki tak się nie stanie, nowe mutacje mogą pojawiać się raz po raz.
– Chociaż istnieje taka możliwość, obecnie nie ma dowodów na to, że mutacje koronawirusa są bardziej niebezpieczne i prowadzą do wyższej śmiertelności. Możliwe jest, że SARS-CoV-2 ewoluuje i staje się bardziej zaraźliwy, ale jednocześnie nie bardziej szkodliwy dla gospodarza – dodał Méndez-Rico.
Sytuacja w Peru
Pablo Tsukayama to peruwiański mikrobiolog, który przez wiele miesięcy zajmował się obserwacją Lambdy w swoim rodzinnym kraju. Dzięki badaniu genomu, wraz ze swoim zespołem z Uniwersytetu Cayetano Heredia w Limie, wyśledził on mutację.
– W grudniu mieliśmy tylko 200 infekcji Lambdy, pod koniec marca była to już połowa wszystkich próbek w Limie, a teraz, trzy miesiące później, w całym kraju mamy ich ponad 80 proc. W mgnieniu oka Lambda stała się w Peru dominującym wariantem – relacjonował Tsukayama.
Lambda, jako odmiana bardziej zaraźliwa, szybko zdominowała inne mutacje, uznane przez WHO jako bardziej niebezpieczne, w tym także wariant P1 z sąsiedniej Brazylii.
– Jesteśmy krajem, który najbardziej ucierpiał z powodu pandemii koronawirusa. Mamy 187 tysięcy zgonów, czyli najwyższy wskaźnik śmiertelności na świecie. Nic dziwnego, że jeden z wariantów rozwinął się właśnie tutaj.
Sytuacja w całej Ameryce Południowej nie napawa optymizmem: z ponad milionem zgonów, staje się ona nowym epicentrum kolejnych wariantów. W Kolumbii rozprzestrzeniać się ma inny, bardzo zaraźliwy wariant, określany jako B.1.621.
– Chile zaszczepiło ponad 60 proc. populacji, ale ten kraj jest wyjątkiem na kontynencie – mówił Pablo Tsukayama. – Bardzo prawdopodobne, że nowe warianty pojawią się podczas południowoamerykańskiej zimy, między lipcem a wrześniem, jako trzecia fala koronawirusa.
Globalna walka z pandemią
Na początku czerwca, odbyła się konferencja darczyńców międzynarodowego programu pomocowego COVAX. Ustalono na niej, że na kampanię szczepień w biedniejszych krajach przeznaczonych zostanie w sumie 9,6 miliarda dolarów, a do początku przyszłego roku, 1,8 miliarda dawek zostanie rozprowadzonych w ponad 90 krajach. Wydaje się więc, że świat zaczyna rozumieć, że jedyny sposób, aby poradzić sobie z epidemią, to działanie globalne (zobacz też: Już w kilka sekund możemy zarazić się wariantem Delta).
– Strategia bogatych państw powinna teraz polegać na przekazaniu jak największej ilości szczepionek do jak największej liczby biedniejszych państw – podsumował Pablo Tsukayama. – W przeciwnym wypadku nadal będą pojawiać się nowe warianty.
AM/onet.pl










