Redakcja Prawo.pl dowiedziała się, że w przyszłości ma zostać wybudować w Polsce fabryka frakcjonowania osocza pochodzącego od honorowych dawców krwi (czytaj więcej: Polska fabryka leków z osocza – czy to możliwe?). Najpierw jednak zostanie ogłoszony przetarg na usługowe przetwarzanie polskiego osocza przez jednego dostawcę. Wtedy surowiec trafiałby do jednego zagranicznego koncernu, który produkowałby dla nas leki wytwarzane z osocza, takie jak np.: albuminy i immunoglobuliny ludzkie.
Konieczna zmiana przepisów
Jak tłumaczy Sławomir Gadomski, wiceminister zdrowia, ogłoszenie przetargu na wyłonienie jednego frakcjonatora osocza będzie możliwe, kiedy zostaną przygotowane odpowiednie rozwiązania ustawowe. – Teraz trwa weryfikacja projektu ustawy o krwiodawstwie i krwiolecznictwie. Chcemy w ten projekt wpisać rekomendacje dotyczące sposobu zagospodarowania nadwyżek osocza, które zostały wypracowane przez zespół powołany przez ministra zdrowia, w szczególności związane z dystrybucją wytworzonych leków – dodaje.
By wprowadzić takie rozwiązanie do polskiego systemu ochrony zdrowia, trzeba będzie zmienić nie tylko zapisy ustawy o zarządzaniu krwią, ale prawdopodobnie także regulacje NFZ dotyczące sposobu finansowania (szpitale teraz same ogłaszają przetargi na leki produkowane z osocza). Ponadto będzie trzeba zastanowić się nad tym, w jaki sposób wyprodukowane leki osoczopochodne będą dystrybuowane do szpitali. Na pewno nie uda się wyprodukować z nadwyżek osocza tylu leków, by w stu procentach zaspokoić potrzeby polskich pacjentów. Część preparatów trzeba będzie kupować na rynku – mówi wiceminister (czytaj również: Raz pobraną krwią można obdzielić wielu).
Za produkcje za granicą płacimy ok. 280 mln zł
Jakub Szulc, były wiceminister zdrowia, ekspert EY Polska podkreśla, że właścicielami osocza pobranego od honorowych krwiodawców, zgodnie z aktualnymi przepisami, są regionalne stacje krwiodawstwa i krwiolecznictwa. Dzięki temu nie powinno być problemu z tym, by ustalić w umowie centralny sposób jego sprzedaży do jednego podmiotu wybranego w przetargu. Ekspert podkreśla, że można skonstruować umowę na transakcję wiązaną, że z jednej strony firmie wybranej w przetargu sprzedajemy nadwyżki osocza, ale z drugiej umawiamy się, że produkty, które będą z tego wyprodukowane trafiają do Polski do konkretnej instytucji.
Obecnie 23 proc. osocza pobieranego od honorowych dawców krwi jest wykorzystywane do przetoczeń pacjentom w szpitalach. Z nadwyżki osocza, czyli blisko 200 tys. litrów rocznie, wytwarzane są leki osoczopochodne, ratujące zdrowie i życie chorych. Jednak nie powstają one w Polsce, gdyż nie ma tu fabryki przetwarzającej osocze. Z osocza, które sprzedajemy za granicę powstają leki, które później kupujemy wydając miliony złotych. Każdego roku tylko za koncentraty krzepnięcia krwi Polska płaci ok. 280 mln złotych – czytamy na prawo.pl.
Ministerstwo Zdrowia wystąpiło do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów z prośbą, by powołać wielodyscyplinarny zespół składający się z przedstawicieli kilku resortów i instytucji. Eksperci są potrzebni, by ustalić regulacje konieczne do przeprowadzenia przetargu na dostawcę przetwarzającego nadwyżki osocza. Mają to być specjaliści m.in. z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych czy Urzędu Zamówień Publicznych.
Źródło: IK/prawo.pl










