– Nie nazwałbym tego kryzysem. Był problem z dostawą substancji do całej Europy. Tak naprawdę duże koncerny zaopatrują się w jednym miejscu i w tym miejscu był problem. Dostawy do Polski i do Europy już zostały wznowione. W związku z tym leków, których brakowało przez te dwa miesiące, przybywa. Myślę, że to był główny powód niepokoju – tłumaczył Szumowski (czytaj więcej: Ministerstwo Zdrowia: Nie ma zagrożenia niedostępnością leku Euthyrox).
Jego wyjaśnienia dotyczyły leku Euthyrox, którego braki farmaceuci zgłaszają już od kilku tygodni. Minister Zdrowia przekonywał w programie „Graffiti”, że liczba brakujących leków nie jest tak duża jak wskazuje na to NIA.
– Te pół tysiąca to nie jest ile brakuje tylko ile jest leków na liście antywywozowej – odparł minister.
Szumowski wyjaśnił, że w wykazie leków zagrożonych brakiem dostępności umieszcza się leki, których „potencjalnie może faktycznie brakować, że one są zagrożone”. A umieszcza się je na liście po to, aby nie można było ich wywozić z Polski. Pojawiają się na niej leki, których braki odnotowano w 5 proc. aptek. Zdaniem Ministra Zdrowia nie oznacza to, że leków tych brakuje w całym kraju (czytaj więcej: Brakuje ponad 500 leków. Farmaceuci alarmują, że sytuacja jest dramatyczna).
Łukasz Szumowski poinformował również o uruchomieniu infolinii dla pacjentów pod numerem 800 190 590 (czytaj więcej: NFZ uruchomi infolinię dla pacjentów szukających leków).
– Od poniedziałku pacjent, który nie będzie mógł uzyskać leków w swojej aptece i nie będzie ich w hurtowni, będzie mógł się dowiedzieć, gdzie może ten specyfik kupić – dodał minister na antenie Polsat News.
Szumowski przekonywał też, że nie ma konieczności uruchamiania „skupu interwencyjnego”.
Źródło: ŁW/Polsat News










