REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pon. 8 czerwca 2020, 14:18

„Moda” na chlorochinę zachęciła fałszerzy do działania…

Szum wokół chlorochiny jako potencjalnego leku na koronawirusa sprawił, że działania fałszerzy leków przybrały na sile. Podrabiane lekarstwa coraz częściej trafiają z Afryki na rynek.

Szybkość, z jaką fałszywe preparaty z chlorochiną trafiły na rynek, pokazuje, jak niebezpieczne są te organizacje przestępcze(fot. Shutterstock).

REKLAMA

Dlatego, farmaceuci z Tübingen oraz ich afrykańscy koledzy, poinformowali odpowiednie organizacje w Kamerunie i Kongo, a także Światową Organizację Zdrowia (WHO). Wyniki badań, naukowcy opublikowali również w fachowym magazynie „American Journal of Tropical Medicine&Hygiene”.

Zapowiedź większego problemu

Niestety, sfałszowane leki w Kamerunie i Kongo, to dopiero zwiastun o wiele większego problemu, który rysuje się w przyszłości. Każdy przyszły lek i każda przyszła szczepionka, której skuteczność przeciw koronawirusowi zostanie potwierdzona lub przynajmniej domniemana, będą cieszyły się ogromnym zapotrzebowaniem. We wszystkich krajach, a głównie w tych najbiedniejszych, szybko znajdą się więc fałszerze leków, których produkty zagrażają życiu i zdrowiu milionów ludzi.

Problem ten nie będzie jednak dotyczył tylko leków stosowanych przy COVID-19: Chiny i Indie są największym producentem leków właśnie dla najbiedniejszych krajów świata. Wprowadzony w Chinach i Indiach lockdown, zaburzył więc w ostatnich miesiącach łańcuchy dostaw, i dlatego kraje rozwijające się stanęły w obliczu ogromnych niedoborów w zaopatrzeniu w lekarstwa. Skutkiem będzie masowe występowanie fałszywych leków (czytaj też: Indie: wznowiono eksport leków, w tym hydroksychlorochiny)

REKLAMA
REKLAMA

Równe szanse

Aby wyjść naprzeciw temu niebezpieczeństwu, należy podjąć przede wszystkim dwa kroki. Po pierwsze, w nadchodzących miesiącach trzeba zapewnić państwom rozwijającym się dostęp do korzystnych, sprawdzonej jakości leków. Nie ma tu miejsca na mentalność „Rich countries first”. Co więcej, w krajach rozwijających się należy wprowadzić proste i szybkie możliwości badania, dzięki którym podejrzany lek zostanie łatwo zidentyfikowany oraz poddany dalszym analizom.

Kameruńskiemu farmaceucie, Fidelisowi Nyaah, dzięki jego prostemu „Laboratorium w walizce”, udało się na czas rozpoznać sfałszowane tabletki chlorochiny, i dzięki temu ochronić wielu pacjentów w swoim kraju. 

– Wcześniej mogłem kontrolować jedynie wygląd leku. Etykieta wydawała się bezbłędna, dlatego ją wykorzystywaliśmy. Często jednak wzywali mnie lekarze, którzy mówili, że lek nie działa. Ale odkąd mamy Minilab, jesteśmy w stanie, sami przeprowadzić podstawową analizę. Dzięki niemu, możemy przynajmniej sprawdzić, czy domniemana substancja występuje w leku, i czy zastosowano ją w odpowiedniej ilości. Dlatego teraz mamy zaufanie do leków, które dostarczamy.

AM/pharmazeutische-zeitung.de

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA