Pod koniec roku 2019 w projekcie ustawy o zawodzie farmaceuty znalazły się zapisy dotyczące nowej procedury uznawania kwalifikacji farmaceutów spoza Unii Europejskiej, którzy chcieliby podjąć pracę w Polsce. Procedurą taką miałoby być zaliczenie Farmaceutycznego Egzaminu Weryfikacyjnego (FEW), na wzór podobnego rozwiązania w przypadku lekarzy (Lekarski Egzamin Weryfikacyjny – LEW). Obecnie farmaceuta spoza UE musi nostryfikować swój dyplom i zdać egzamin z języka polskiego, by uzyskać prawo wykonywania zawodu na terenie naszego kraju. Zdaniem Ministerstwa Zdrowia ta procedura wymaga jednak zmiany.
– Długotrwała procedura nostryfikacji dyplomów wydanych w krajach spoza Unii Europejskiej powoduje konieczność znalezienia innej ścieżki na uznanie im kwalifikacji zawodowych wyłącznie do celów zawodowych. Z uwagi na powyższe konieczne stało się opracowanie procedury – przeprowadzania egzaminu centralnego, która jednolicie dla wszystkich będzie badała spełnienie minimalnych wymogów kształcenia – zgodnie z dyrektywą 2005/36/UE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 7 września 2005 r. w sprawie uznawania kwalifikacji zawodowych (Dz. Urz. UE L 255 z 30.09.2005, str. 22, z późn. zm.), zwaną dalej „dyrektywą 2005/36”, wobec osób, które uzyskały kwalifikacje poza Unią Europejską – czytamy w uzasadnieniu projektu.
Wynika z niego, że Farmaceutyczny Egzamin Weryfikacyjny będzie jednym z wymagań wobec osób, które będą się ubiegały o prawo wykonywania zawodu w RP. Egzamin ten nie będzie zastępował postępowania nostryfikacyjnego prowadzonego na uczelni, będzie zatem uznaniem kwalifikacji do celów zawodowych (spełniając warunki wskazane w przepisach Unii Europejskiej), a nie uznaniem wykształcenia w rozumieniu ustawy z dnia 20 lipca 2018 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (Dz.U. poz. 1668, z późn. zm.) – do celów akademickich i naukowych (czytaj również: Młody farmaceuta bez kwalifikacji do samodzielnej pracy?).
Jak ma wyglądać FEW?
Po spełnieniu określonych w ustawie wymogów oraz po złożeniu stosownych dokumentów, do FEW będzie mogła przystąpić osoba, która uzyskała w państwie niebędącym państwem członkowskim Unii Europejskiej dyplom farmaceuty, uprawniający w tym państwie do wykonywania zawodu farmaceuty po ukończeniu co najmniej pięcioletnich studiów. Uzyskanie wyniku pozytywnego FEW potwierdzi uznanie kwalifikacji zawodowych uzyskanych wskutek ukończenia kształcenia spełniającego minimalne wymogi kształcenia określone w przepisach prawa Unii Europejskiej (czytaj również: Brexit: Kwalifikacje farmaceuty nabyte w Wielkiej Brytanii nie będą uznawane w Polsce).
Co ciekawe, farmaceuta, który uzyska prawo wykonywania zawodu po zdaniu FEW nie będzie mógł korzystać z innych możliwości, jakie uzyskuje farmaceuta posiadający nostryfikację dyplomu. A chodzi tutaj o możliwość podjęcia kształcenia w szkole doktorskiej, zatrudnienia w uczelni w charakterze nauczyciela akademickiego czy ubiegania się o nadanie stopnia doktora.
Egzaminy odbywać się będą dwa razy do roku, równocześnie, zgodnie z regulaminem porządkowym egzaminu przygotowanym przez CEM na zasadach podobnych do Państwowego Egzaminu Specjalizacyjnego (PES). FEW polegać będzie na rozwiązaniu odpowiedniego testu składającego się z 200 pytań zawierających 5 odpowiedzi, z których tylko jedna jest prawidłowa. Pozytywny wynik egzaminu uzyska zdający, który otrzymał co najmniej 60% maksymalnej liczby punktów z testu.
Farmaceuci zaniepokojeni
Pomysł wprowadzenia nowego sposobu uznawania kwalifikacji farmaceutów spoza UE wywołuje coraz gorętsze dyskusje wśród farmaceutów. Część z nich obawia o swoje miejsca pracy, przewidując napływ taniej konkurencji z Ukrainy, Białorusi lub nawet Chin.
– Projekt ułatwia otwarcie naszego rynku pracy dla pracowników spoza UE. Nie wróży to moim zdaniem nic dobrego dla szeregowych polskich farmaceutów – mówił niedawno farmaceuta Łukasz Przewoźnik w rozmowie z naszą redakcją (czytaj również: Projekt ustawy o zawodzie farmaceuty do kosza? Niektórzy aptekarze krytykują…).
Temat ten był też przedmiotem dyskusji podczas Krajowego Zjazdu Aptekarzy, który odbył się w miniony weekend w Warszawie. Gorące dyskusje na jego temat toczą się także w mediach społecznościowych, wśród młodych farmaceutów. Przedstawiciele samorządu aptekarskie póki co studzą jednak nastroje. Uważają, że nie ma powodu do paniki, a straszenie napływem taniej siły roboczej ze wschodu do polskich aptek, jest przesadą.










