REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
śr. 8 września 2021, 08:06

Niezależność farmaceuty gwarancją bezpieczeństwa pacjenta

Zjawisko „słupowania” jest znane na rynku farmaceutycznym od dawna. W ostatnich latach przyjęło jednak nową postać, co spotkało się z potępieniem środowiska aptekarskiego, ale stało się też przedmiotem postępowań Państwowej Inspekcji Farmaceutycznej i sądów administracyjnych. O kulisach tego typu spraw oraz roli samorządu zawodu farmaceuty w ich monitorowaniu rozmawiamy z Prezesem Okręgowej Rady Aptekarskiej we Wrocławiu – mgr. farm. Marcinem Repelewiczem.

Wywiad z prezesem Dolnośląskiej Izby Aptekarskiej w najnowszym numerze magazynu MGR.FARM (fot. MGR.FARM)

Łukasz Waligórski: Panie Prezesie, o Pana Izbie w ostatnich miesiącach sporo mówi się w kontekście tzw. słupowania. Mam sporo pytań do Pana na ten temat, ale musimy zacząć od podstaw. Jak w kilku słowach zdefiniowałby Pan to zjawisko? Na czym ono polega i dlaczego budzi takie emocje?

Marcin Repelewicz: Panie Redaktorze, definicji „słupowania” próżno szukać w słownikach PWN. Jednak zjawisko to niestety od lat funkcjonuje na rynku aptecznym pod różnymi postaciami. Uzależnione jest ono od wyjątkowych uprawnień, które niesie za sobą wykonywanie zawodu farmaceuty. Przed 2017 rokiem pojawiały się sygnały o „słupowaniu” kierowników, którzy pełniąc swoje obowiązki, faktycznie nie widzieli na oczy apteki, oddalonej często o setki kilometrów od miejsca zamieszkania. W czasach licznych systemów informatycznych, które pozwalają dość precyzyjnie stwierdzić obecność farmaceuty w aptece lub w kilku aptekach jednocześnie, patologia ta zanika.

REKLAMA

Obecnie, mniej więcej od 2018 roku, obserwujemy próby zbywania innych zawodowych uprawnień przynależnych wyłącznie farmaceutom, a mianowicie możliwości prowadzenia apteki ogólnodostępnej. Niektóre grupy kapitałowe, które od nowelizacji ustawy – Prawo farmaceutyczne z 2017 roku nie mogą otwierać ani kupować nowych aptek, starają się obejść ten zakaz właśnie poprzez zależnych farmaceutów lub ich spółki. Taki podmiot na drodze licznych umów (zawartych w nich kar umownych i innego rodzaju klauzul) posiada pełną kontrolę nad farmaceutą i de facto to on prowadzi aptekę. Bez jego zgody, wsparcia finansowego i organizacyjnego nie jest możliwa swobodna działalność apteki, formalnie należącej do farmaceuty. A proszę pamiętać, że to właśnie niezależność farmaceuty oraz jego odpowiedzialność i etyka zawodowa, nastawiona przede wszystkim na dobro pacjenta, a nie cele biznesowe, były jednymi z ważniejszych argumentów za wprowadzeniem nowelizacji w 2017 roku. Ustawodawca chciał, aby po tych zmianach to farmaceuci byli w pełni odpowiedzialni za to, co dzieje się w aptece, bo przecież przed 2017 rokiem w aptekach występowały liczne nieprawidłowości, za które nikt faktycznie nie brał odpowiedzialności.

Ł.W.: Zadam może trochę kontrowersyjne pytanie, ale… co złego jest w słupowaniu? Dlaczego zjawisko to jest oceniane jako negatywne, skoro biorący w nim udział farmaceuci wydają się zadowoleni i bronią swoich decyzji? W czym tkwi problem?

M.R.: Słowem przewodnim musi tu być zdecydowanie „niezależność”. To niezależność farmaceuty oraz jego etyka zawodowa podczas wykonywania swoich zadań dają gwarancję, że na pierwszym miejscu będzie znajdowało się dobro pacjenta. Zawód farmaceuty jest i zdecydowanie musi być zawodem zaufania publicznego. Działania farmaceutów na rzecz ich pacjentów muszą opierać się na bieżących standardach oraz wiedzy farmaceutycznej i medycznej. Niezbędna jest tu niezależność od nacisków niemerytorycznych, w tym biznesowych, takich jak chociażby wymuszanie proponowania czy sprzedaży wybranych produktów, nie zawsze zgodnych z szeroko pojętym interesem pacjenta.

Natomiast ciężko mi się ustosunkować do stwierdzenia, że farmaceuci udostępniający swoje uprawnienia podmiotom trzecim są z tego faktu zadowoleni. Przyznam, że z trudem pojmuję odwagę wzięcia na swoje barki tak daleko idącej odpowiedzialności – zarówno finansowej, jak i zawodowej. Proszę pamiętać, że farmaceuta prowadzący aptekę w formie spółki jawnej bądź JDG odpowiada za nią również swoim prywatnym majątkiem – i to w sposób nieograniczony. Nie wspominając również o prawie wykonywania zawodu, które może stracić w przypadku popełnienia przewinienia zawodowego. Otwarcie apteki przez farmaceutę jako podmiot zależny wiąże się z przyjęciem na siebie ogromnych zobowiązań finansowych – czasami są to wielomilionowe pożyczki. A co jakiś czas mamy wszak czarno na białym sytuacje, w których duże podmioty umywają ręce, gdy tylko aptece powinie się noga, i wówczas pełną odpowiedzialnością za takie „wypadki” obarcza się farmaceutę. Wiara tych osób w to, że w ich przypadku na pewno będzie inaczej, to zwykłe mrzonki.

REKLAMA
REKLAMA

Zwrócę uwagę na jeszcze jedną rzecz. Proceder ten stanowi naruszenie prawa. Farmaceuta lub spółka farmaceutów na mocy zawartych umów wchodzi w skład grupy kapitałowej, która prowadzi na terenie kraju więcej aptek niż stanowi próg koncentracji. Farmaceuta należy w ten sposób do grupy kapitałowej, jest elementem składającym się na całą sieć apteczną. W momencie, w którym nie ujawnia swoich związków umownych z siecią, wprowadza w błąd Państwową Inspekcję Farmaceutyczną. Wskazuje on, że nie przekracza progów koncentracji, podczas gdy faktycznie jest inaczej. W praktyce jest to złamanie prawa, dlatego spotyka się z reakcją ze strony samorządu aptekarskiego.

Ł.W.: Jak ocenia Pan skalę tego zjawiska? Ile tego typu spraw zostało zidentyfikowanych w Pana Izbie i może wie Pan o podobnych sytuacjach w innych izbach?

M.R.: Dokładna skala zjawiska jest trudna do oszacowania. Proszę pamiętać, że okręgowa izba aptekarska ma ograniczone środki i możliwości dokładnego monitorowania całego sektora aptecznego. Zadanie to przynależne jest przede wszystkim Inspekcji Farmaceutycznej, która też – jak wiemy – boryka się niestety często z problemami kadrowymi i finansowymi. Niemniej jednak z informacji, które docierają do OIA od farmaceutów, oraz z danych pozyskanych z WIF szacujemy, że sprawy mogą dotyczyć dziesiątek, a nawet setek aptek w skali kraju.

Ł.W.: Jak w ogóle udało się zidentyfikować to zjawisko? Czy pamięta Pan pierwszą tego typu sprawę w swojej Izbie?

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA