– Prowadzenie apteki nigdy nie było proste, ale teraz jest bardzo trudne. Z miesiąca na miesiąc pracownicy proszą o wyższą pensję. Trudno ich nie zrozumieć – mówi szefowa jednej z aptek w Łódzkiem.
Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że pod koniec 2021 roku w województwie łódzkim działało 820 aptek. W ciągu roku ich liczba zmalała o trzy. Jeszcze pięć lat temu w tym województwie działało 945 aptek (czytaj również: Ubywa aptek, farmaceutów i techników farmaceutycznych. Najnowsze dane GUS).
Zbigniew Solarz, rzecznik Okręgowej Izby Aptekarskiej w Łodzi podkreśla, że apteki zamykane są sporadycznie, a powody są natury ekonomicznej.
– Główną przyczyną jest niska marża, którą otrzymują apteki w związku z wydawaniem leków refundowanych – mówi rzecznik.
Jak podkreśla w rozmowie z Dziennikiem Łódzkim samorząd zawodu farmaceuty od dawna walczy o podniesienie określanej ustawowo marży na leki refundowane. Na część aptek źle wpłynęła także pandemia (czytaj również: Tomków: mniej aptek to większa stabilność i lepsze zaopatrzenie).
– Problemy miały apteki, które działały przy ośrodkach zdrowia. Lekarze udzielali teleporad, przychodnie nie przyjmowały pacjentów, część aptek też przestała działać – tłumaczy mgr farm. Marcin Repelewicz, prezes Okręgowej Rady Aptekarskiej na Dolnym Śląsku.
Na malejącą liczbą aptek wpływ mają również przepisy utrudniające ich otwieranie. Prawie pięć lat temu nowelizacja prawa zwana „apteką dla aptekarza” ograniczyła otwieranie ich blisko siebie i przez osoby bez wykształcenia farmaceutycznego.
Źródło: ŁW/Dziennik Łódzki










