– Mój obrót z niedzieli na sobotę wyniósł 87 zł. Pomijając wszystkie wątpliwości formalne, to nasze zarzuty dotyczą podstawowej kwestii: apteki to są prywatne firmy, przedsiębiorstwa i nikt nie może nam nakazywać czy i kiedy mamy pracować – mówi w rozmowie z serwisem tygodnik.szczytno.pl Daniel Walaszczyk, reprezentujący lokalne środowisko aptekarskie i współwłaściciel apteki w Szczytnie.
Farmaceuta zaskarżył uchwałę rady powiatu w sprawie obowiązkowych dyżurów aptek twierdząc, że została wydana niezgodnie z prawem (czytaj również: Protest aptek w Szczytnie. Nie chcą nocnych dyżurów).
– Apteki to nie ośrodki zdrowia czy placówki podległe samorządom, a prywatne biznesy. Jak można nas zmuszać, abyśmy działali na własną szkodę – mówi Walaszczyk.
W lipcu Wojewódzki Sąd Administracyjny w Olsztynie oddalił jednak skargę na uchwałę. Jak informuje tygodnik.szczytno.pl, 10 września zrobił to też wydział karny Sądu Rejonowego w Szczytnie. Aptekarze jednak nie poddają się. W przygotowaniu jest pismo do Naczelnego Sądu Administracyjnego (czytaj również: WSA: dyżur aptek ma służyć interesowi ludności, a nie jej właściciela).
– Bo wiem, że mam rację. Zresztą NSA już wydał kiedyś podobne orzeczenie. W moim odczuciu sprawa powinna być rozwiązana, jak w Olsztynie. Apteka pracuje do 22, ewentualnie północy, a po tej godzinie pełni dyżur telefoniczny, farmaceuta zjawia się w aptece i wydaje leki, gdy jest zagrożenie życia, a nie siedzi całą noc i wydaje rzeczy, które można kupić na przykład na stacjach benzynowych – przekonuje Daniel Walaszczyk.
Wskazuje, że uchwała rady powiatu objęła jedynie apteki, które działają w Szczytnie, co jego zdaniem również jest niesprawiedliwe. W samym mieście działa 12 aptek, a w powiecie jest ich łącznie 29.
Źródło: ŁW/tygodnik.szczytno.pl










