Narodowy Fundusz Zdrowia przygotował raport dotyczący nadciśnienia tętniczego. Przytacza w nim dane naukowe, wskazujące, że mniej niż 50 proc. chorych na nadciśnienie tętnicze, którzy samodzielnie przyjmują leki, zgłasza się po kolejną porcję leków po pół roku leczenia. Natomiast aby osiągnąć założone cele terapeutyczne chory powinien przestrzegać zaleceń lekarskich w co najmniej 80 proc.
Z danych przedstawionych w Raporcie przez NFZ wynika, że pacjenci, którzy w 2017 r. zrealizowali co najmniej jedną receptę na leki stosowane w leczeniu nadciśnienia tętniczego, zrealizowali w ciągu 12 miesięcy od daty realizacji pierwszej recepty średnio 7,2 recepty na leki stosowane w leczeniu nadciśnienia tętniczego. Mediana liczby recept zrealizowanych w ciągu roku wyniosła 7.
Prawie 1,6 mln, czyli około 18,8% analizowanych pacjentów wykupiło mniej niż 4 recepty w ciągu 12 miesięcy, z czego 546 tys. (6,5%) wykupiło 3 recepty, 440 tys. (5,2%)—2 recepty, a 590 tys. (7,0%) pacjentów 1 receptę na leki na nadciśnienie tętnicze. Największą grupę pacjentów stanowiły osoby, które wykupiły od 5 do 7 recept w ciągu roku (czytaj również: 8 najczęstszych działań niepożądanych leków na nadciśnienie).
Szansa dla serwisów aptecznych?
– Refundowane leki warte setki milionów złotych co roku przekraczają termin ważności w domowych apteczkach lub lądują w koszu. A pacjenci, którzy powinni je zażywać, trafiają do szpitala z poważnymi powikłaniami, a nawet narażeniem na trwałą utratę zdrowia. Wszystko przez brak tzw. compliance, czyli przestrzegania zaleceń lekarskich – pisze Karolina Kowalska w dzisiejszym wydaniu Rzeczpospolitej.
Jak wynika z raportu Narodowego Funduszu Zdrowia dotyczącego nadciśnienia, nawet 6 mln z 10 mln Polaków cierpiących na tę chorobę nie stosuje przepisanych leków lub zażywa je wybiórczo.
– Raport po raz pierwszy pokazuje skalę przestrzegania zaleceń lekarskich na podstawie danych pochodzących z baz NFZ. Dotychczasowe analizy opierały się na dużo mniejszej próbie. Dane dotyczące realizacji recept przez pacjentów potwierdzają, że poziom przestrzegania zaleceń lekarskich jest bardzo niski. To pokazuje potencjał serwisów aptecznych będących elementem opieki farmaceutycznej oraz konieczność rozpoczęcia prac w Ministerstwie Zdrowia i NFZ, które zmierzałyby do stworzenia serwisów przypominających o wzięciu leku – komentuje na łamach Rzeczpospolitej Michał Byliniak, wiceprezes NRA.
Najpierw ustawa o zawodzie
– Zdaniem farmaceutów sytuację mogłoby poprawić wprowadzenie opieki farmaceutycznej, która pieczę nad stosowaniem leków powierzyłaby farmaceucie. Dzięki narzędziom informatycznym – m.in. e-recepcie i dostępie do internetowego konta pacjenta – mógłby on nie tylko przypilnować, by chory wykupił przepisany lek, ale także wyjaśnić mu, jak go stosować, a potem sprawdzić, czy nie przestał go zażywać. Na Zachodzie farmaceuci wykorzystują new medicines service, czyli serwis nowych leków, który wysyła do pacjenta przypominające esemesy – pisze Rzeczpospolita (czytaj również: Z opieką farmaceutyczną dookoła świata).
Naczelna Rada Aptekarska wskazuje jednak, że najpierw potrzebna jest ustawa o zawodzie farmaceuty, której projekt kilka miesięcy temu utknął w konsultacjach wewnętrznych w Ministerstwie Zdrowia. W styczniu resort informował, że ustawa lada chwila trafi do konsultacji, ale tak się nie stało (czytaj więcej: Ustawa o zawodzie farmaceuty coraz bliżej!). Członkowie NRA przekonują, że wdrożenie opieki farmaceutycznej pozwoliłoby pacjentom zachować zdrowie, a systemowi zaoszczędzić miliardy (czytaj więcej: Opieka farmaceutyczna jest na trwałe wpisana do ustawy o zawodzie farmaceuty).
Źródło: ŁW/RP










