Temat zleceń na wyroby medyczne od kilku miesięcy wzbudza emocje. Pod koniec marca opublikowano rozporządzenie zawierające nowy wzór zlecenia na zaopatrzenie w wyroby medyczne. Jego długość zwiększyła się z dwóch stron do siedmiu, z czego aż trzy mieli wypełniać pracownicy aptek (czytaj więcej: Jeszcze więcej pracy dla farmaceutów! Nowy wzór zlecenia na wyroby medyczne…). Rozwiązanie to wzbudziło kontrowersje i głosy sprzeciwu. Do Ministra Zdrowia trafiła nawet w tej sprawie specjalna petycja (czytaj więcej: Żeby wykupić pieluchomajtki w aptece, trzeba więcej formalności niż przy ślubie…).
Po krytyce ze strony lekarzy, pacjentów i farmaceutów, resort zdrowia zapowiedział, że zlecenia będą krótsze niż 7 stron. W rezultacie do przygotowano projekt nowelizacji ustawy, umożliwiający stosowanie uproszczonych wzorów zleceń. Miałyby one obejmować węższy zakres danych, które są konieczne do wpisywania na zleceniu przez osobę uprawnioną do wystawienia zlecenia, np. tylko numer PESEL świadczeniobiorcy oraz imię i nazwisko (bez konieczności wskazywania jego innych danych) bądź będą dotyczyły wyłącznie określonego rodzaju wyrobu medycznego (czytaj więcej: Zlecenia na wyroby medyczne będą miały jednak mniej stron?). Kilka dni temu ustawę tę skierowano do podpisu Prezydenta.
Co zmienia ta nowelizacja?
– Dla pacjentów z pewnością istotna będzie 12-miesięczna ważność zleceń wystawianych przez lekarzy. W przypadku wyrobów cyklicznych, realizacja takiego zlecenia może odbywać się częściowo w odstępach maksymalnie półrocznych. Umożliwi to, teoretycznie, pojawienie się pacjenta u lekarza raz w roku, a w aptece lub sklepie medycznym dwa razy w roku – komentuje na łamach serwisu Prawo.pl, Patryk Sucharda z Public & Regulatory Affairs Manager w Health and Medical Solutions.
Ekspert wskazuje jednak, że jest i druga strona medalu. A to dlatego, że zlecenie przyjęte u jednego świadczeniodawcy będzie mogło być realizowane tylko u niego aż do wygaśnięcia zlecenia. A to uniemożliwia zmianę apteki lub sklepu w trakcie jego trwania.
– Choć istnieje możliwość wycofania zlecenia to na dziś nie jest ona do końca klarowna. Nadal nie jest do końca sprecyzowana rola świadczeniodawców, którzy rozliczają się w oparciu o podwykonawców. A to jest często spotykanym systemem w realizacji wyrobów medycznych – pisze Sucharda.
Jednocześnie wskazuje, że świadczeniodawcy nie będą także zobowiązani już do wysyłania papierowej wersji zlecenia do oddziałów NFZ. Za to będą musieli przechować kopie zleceń (formatu A4) przez 5 lat.
– W przypadku często setek tysięcy zleceń rocznie, dla wyrobów cyklicznych będzie się to wiązało z koniecznością wynajęciem powierzchni magazynowej do ich przechowania – pisze ekspert.
Zlecenia będą jednak krótsze
Kilka tygodni temu resort zdrowia przedstawił kolejny projekt zmian w rozporządzeniu. Tym razem wzór zlecenia na wyroby medyczne skrócono z siedmiu stron do czterech (czytaj więcej: Ministerstwo skraca zlecenia na wyroby medyczne. Cztery strony zamiast siedmiu…). Jednocześnie Ministerstwo zobowiązało się także do fakultatywnego opracowania uproszczonych wzorów zleceń dedykowanych pod konkretne grupy wyrobów medycznych.
– Być może udałoby się uniknąć tylu kontrowersji, gdyby szczegółowe, techniczne założenia procesu obsługi zlecenia były przedstawione wraz z pierwszym projektem wzoru w sierpniu 2018 roku. Bo mimo, że prace nad wzorem zlecenia jeszcze trwają, a od września czeka nas pilotaż, wiele wskazuje na to, że nowy wzór może być realizowany całkiem sprawnie. Oczywiście jeśli tylko system informatyczny nie zawiedzie – twierdzi Patryk Sucharda.
Jego zdaniem liczba stron zlecenia wersji papierowej (tak, ta nadal będzie drukowana) jako wyznacznika stopnia skomplikowania staje się wtórna. A to dlatego, że potwierdzanie uprawnień w aptekach i sklepach będzie zawsze odbywało się elektronicznie. Pełnaelektroniczna realizacja wniosku, sprawi, że większość pól zlecenie będzie uzupełniana automatycznie, lub ze wsparciem systemu informatycznego.
Źródło: ŁW/Prawo.pl










