Mieszkanka jednej z wielkopolskich miejscowości dwukrotnie nie mogła kupić leku przeciwgorączkowego dla chorego dziecka, ponieważ apteka, która pełniła dyżur była być zamknięta. Sytuacja miała miejsce w nocy z 17 na 18 czerwca 2021 r. Kobieta napisała w tej sprawie do Starostwa Powiatowego, odpowiedzialnego za ustalanie harmonogramu pracy aptek. Twierdziła, że „apteka była zamknięta i nikt nie odpowiadał na dzwonki i pukanie”. Starostwo skierowało sprawę do Wielkopolskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej.
W rezultacie pod koniec lipca postępowanie wyjaśniające w tej sprawie wszczął Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej, ponieważ właścicielem apteki był farmaceuta (dr n. farm.). W toku postępowania OROZ uznał, że zebrany w sprawie materiał dowodowy nie daje podstaw do wniesienia wniosku o ukaranie farmaceuty. Okazało się bowiem, że tego dnia apteka pełniła dyżur i była czynna w nocy (czytaj również: Matka 2-letniego dziecka potrzebowała w nocy leku. Apteka był zamknięta…).
Kilka minut na zejście do izby ekspedycyjnej
Właściciel apteki przedstawił OROZ wydruk sprzedaży z systemu aptecznego, dokumentując w ten sposób transakcje, które miały miejsce w nocy z 16 na 17 czerwca. Wynikało z nich, że apteka była czynna i w godzinach późnowieczornych oraz nocnych dokonywano w niej sprzedaży. Dlaczego więc pacjentka nie mogła kupić leku dla dziecka?
– OROZ uznał wyjaśnienia farmaceuty w kwestii potrzeby kilku minut czasu na zejście do izby ekspedycyjnej za spójne i wiarygodne. Należy tu mieć na uwadze specyfikę pracy w dyżurującej aptece: konieczność dyżurowania wiele godzin z rzędu z uwagi na braku personelu fachowego w aptekach (jak podaje resort zdrowia, w statystycznej polskiej aptece pracuje zaledwie 1,78 magistra farmacji), a także brak finansowania, generują potrzebę choć chwilowego wypoczynku. Wobec powyżej opisanych okoliczności należy ze zrozumieniem potraktować konieczność 2-3 minutowego oczekiwania na obsługę w aptece w porze nocnej – czytamy w postanowieniu OROZ.
Ostatecznie Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej uznał, że nie doszło w tej sytuacji do przewinienia farmaceuty. Apteka podczas planowanego dyżuru obsługiwała bowiem pacjentów. Farmaceuta był dostępny na miejscu, a jego opóźnienie, spowodowane koniecznością zejścia z pierwszego piętra do izby ekspedycyjnej, nie wpłynęło na jakość i poziom merytoryczny obsługi pacjentów (czytaj również: Olkusz: mieszkańcy pytają dlaczego apteki dyżurują tylko do 24.00).
OROZ postanowił o umorzeniu wszczętego postępowania i nie przekazywaniu do Okręgowego Sądu Aptekarskiego wniosku o ukaranie farmaceuty.
Sygn. akt 8/VIII/21
©MGR.FARM










