REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pt. 20 sierpnia 2021, 12:11

Pacjentka twierdziła, że nie mogła kupić w nocy leku. Sprawa trafiła do OROZ

Do Wielkopolskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej wpłynęła skarga od Starosty Powiatu na farmaceutę, którego apteka miała być zamknięta mimo wyznaczonego jej dyżuru nocnego. Sprawą zajął się Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej.

Ministerstwo wyjaśnia wątpliwości dotyczące finansowania dyżurów przez Powiat (fot. Shutterstock)
Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej uznał, że nie doszło w tej sytuacji do przewinienia farmaceuty (fot. Shutterstock)

Mieszkanka jednej z wielkopolskich miejscowości dwukrotnie nie mogła kupić leku przeciwgorączkowego dla chorego dziecka, ponieważ apteka, która pełniła dyżur była być zamknięta. Sytuacja miała miejsce w nocy z 17 na 18 czerwca 2021 r. Kobieta napisała w tej sprawie do Starostwa Powiatowego, odpowiedzialnego za ustalanie harmonogramu pracy aptek. Twierdziła, że „apteka była zamknięta i nikt nie odpowiadał na dzwonki i pukanie”. Starostwo skierowało sprawę do Wielkopolskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej.

REKLAMA

W rezultacie pod koniec lipca postępowanie wyjaśniające w tej sprawie wszczął Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej, ponieważ właścicielem apteki był farmaceuta (dr n. farm.). W toku postępowania OROZ uznał, że zebrany w sprawie materiał dowodowy nie daje podstaw do wniesienia wniosku o ukaranie farmaceuty. Okazało się bowiem, że tego dnia apteka pełniła dyżur i była czynna w nocy (czytaj również: Matka 2-letniego dziecka potrzebowała w nocy leku. Apteka był zamknięta…).

Kilka minut na zejście do izby ekspedycyjnej

Właściciel apteki przedstawił OROZ wydruk sprzedaży z systemu aptecznego, dokumentując w ten sposób transakcje, które miały miejsce w nocy z 16 na 17 czerwca. Wynikało z nich, że apteka była czynna i w godzinach późnowieczornych oraz nocnych dokonywano w niej sprzedaży. Dlaczego więc pacjentka nie mogła kupić leku dla dziecka?

– OROZ uznał wyjaśnienia farmaceuty w kwestii potrzeby kilku minut czasu na zejście do izby ekspedycyjnej za spójne i wiarygodne. Należy tu mieć na uwadze specyfikę pracy w dyżurującej aptece: konieczność dyżurowania wiele godzin z rzędu z uwagi na braku personelu fachowego w aptekach (jak podaje resort zdrowia, w statystycznej polskiej aptece pracuje zaledwie 1,78 magistra farmacji), a także brak finansowania, generują potrzebę choć chwilowego wypoczynku. Wobec powyżej opisanych okoliczności należy ze zrozumieniem potraktować konieczność 2-3 minutowego oczekiwania na obsługę w aptece w porze nocnej – czytamy w postanowieniu OROZ.

REKLAMA
REKLAMA

Ostatecznie Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej uznał, że nie doszło w tej sytuacji do przewinienia farmaceuty. Apteka podczas planowanego dyżuru obsługiwała bowiem pacjentów. Farmaceuta był dostępny na miejscu, a jego opóźnienie, spowodowane koniecznością zejścia z pierwszego piętra do izby ekspedycyjnej, nie wpłynęło na jakość i poziom merytoryczny obsługi pacjentów (czytaj również: Olkusz: mieszkańcy pytają dlaczego apteki dyżurują tylko do 24.00).

OROZ postanowił o umorzeniu wszczętego postępowania i nie przekazywaniu do Okręgowego Sądu Aptekarskiego wniosku o ukaranie farmaceuty.

Sygn. akt 8/VIII/21

©MGR.FARM

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA