REKLAMA
Magazyn mgr.farm
Redakcja mgr.farm

Po skażeniu Odry ludzie ruszyli do aptek po… płyn Lugola

wt. 16 sierpnia 2022, 09:43

Marcin Repelewicz – prezes Dolnośląskiej Izby Aptekarskiej – potwierdza, że w ostatnich dniach wzrosła liczba zapytań o płyn Lugola w aptekach. Farmaceuci przestrzegają, przed samodzielnym stosowaniem jakichkolwiek preparatów, w przypadku podejrzenia zatrucia.

Dostępne w aptekach środki stosowane przy lekkich zatruciach czy drobnych dolegliwościach jelitowo-żołądkowych nie mają szans pomóc przy zatruciach metalami ciężkimi (fot. Shutterstock)
Dostępne w aptekach środki stosowane przy lekkich zatruciach czy drobnych dolegliwościach jelitowo-żołądkowych nie mają szans pomóc przy zatruciach metalami ciężkimi (fot. Shutterstock)

W piątek Dolnośląska Izba Aptekarska zamieściła na swojej stronie internetowej komunikat dla pacjentów w związku z sytuacją na Odrze. Jak się okazuje w raz z doniesieniami dotyczącymi skażenia rzeki, zaczęły pojawiać się pytania o preparaty na ewentualnie zatrucie rtęcią czy inną toksyną. DIA w swoim komunikacie przestrzegał przed stosowaniem na własną rękę „leków na odtrucie” polecanych w mediach społecznościowych i internecie.

W aptekach nie są dostępne leki na silne zatrucia chemiczne. Płyn Lugola nie jest lekiem na zatrucia chemiczne, w tym na zatrucia rtęcią – czytamy w komunikacie.

REKLAMA

Dlaczego Dolnośląska Izba Aptekarska zdecydowała się na zamieszczenie takiego komunikatu? Jak wyjaśnia jej prezes Marcin Repelewicz w wywiadzie dla portalu Gazeta.pl, sygnały o zwiększonym zainteresowaniu płynem Lugola zaczęły napływać z aptek (czytaj również: Zagrożenie nuklearne i Płyn Lugola. Agencja apeluje o spokój…).

REKLAMA

– Już kilkunasta apteka z kolei zgłasza nam, że pacjenci pytają o płyn Lugola w związku ze skażeniem Odry, choć zastosowanie tego preparatu w tej sytuacji jest w żaden sposób nieuzasadnione, a wręcz może być szkodliwe – mówi Repelewicz.

Podatność na szum informacyjny

Jak wskazuje farmaceuta, największym problemem w tej sytuacji jest niepewność tego, co się dzieje. Większość pacjentów trafiających do aptek jest dosyć podatna na szum informacyjny, który pojawia się zwłaszcza w Internecie. Repelewicz odniósł się też do wpisu na Twitterze innego farmaceuty – Łukasza Pietrzaka. Jeszcze w czwartek napisał on „Przewiduje, że w najbliższym czasie, zwłaszcza w zachodniej Polsce, będzie wzrost zapytań w aptekach o penicylamine (Cuprenil) oraz sole kwasu sulfonowego, a węgiel aktywny stanie się deficytem” (czytaj więcej: Możliwy szturm na apteki po zatruciu Odry? Chodzi o lek na zatrucie rtęcią…).

Tę wypowiedź podchwyciły liczne media, w ocenie Marcina Repelewicza, niekoniecznie prawidłowo przekazując intencje autora.

– Osobiście, jako farmaceuta, odebrałem ją jako sarkazm. Niestety może być ona jednak samospełniającą się przepowiednią — liczne powielanie sugestii, że substancje te pomogą w zatruciach rtęcią, już powodują „polowania” na nie w aptekach. Identycznie jak miało to swego czasu miejsce z preparatami jodu. Jeżeli potwierdzi się, że ten poziom (rtęci — przyp. red.) będzie przyczyną skażenia, to część pacjentów może uwierzyć, że te leki o „cudownych właściwościach” na pewno ich zabezpieczą. Niestety tak nie jest – mówi prezes DIA w rozmowie z Gazeta.pl.

REKLAMA

Tylko kontakt z lekarzem

Jak wyjaśnia dostępne w aptekach środki stosowane przy lekkich zatruciach czy drobnych dolegliwościach jelitowo-żołądkowych nie mają szans pomóc przy zatruciach metalami ciężkimi, zwłaszcza w dużych ilościach.

– W tym przypadku terapia na własną rękę i samodzielne działania pacjenta są absolutnie przeciwwskazane. Grożą one naprawdę poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi. Istnieją produkty przeznaczone do leczenia w szpitalach albo środki, które są dostępne wyłącznie na receptę. W każdym przypadku ich stosowanie musi być nadzorowane przez lekarzy i specjalistów – podkreśla Marcin Repelewicz.

Prezes DIA wskazuje, że jeśli u kogoś wystąpią objawy zatrucia, a przebywał w pobliżu Odry, miał bezpośredni lub pośredni, np. przez zwierzęta, kontakt z wodą, powinien szukać pilnej porady lekarskiej w szpitalu lub w przychodni.

Źródło: ŁW/Gazeta.pl

REKLAMA
REKLAMA
Redakcja mgr.farm

Farmaceutka z Gdańska potrzebuje wsparcia w walce z rakiem!

3 października 202213:35

Grażyna przez całe swoje życie pracowała w branży medycznej. Jak na ironię, zajmowała się guzami wątroby. Po wykonaniu badania USG jamy brzusznej została skierowana na dalszą diagnostykę. Jednak wynik badania histopatologicznego nie pozostawiał złudzeń – rak węwnątrzwątrobowych dróg żółciowych. – Rak dróg żółciowych jest rzadką postacią raka. Niestety, w momencie rozpoznania większość pacjentów jest już […]

Grażyna przez całe swoje życie pracowała w branży medycznej. Jak na ironię, zajmowała się guzami wątroby. Po wykonaniu badania USG jamy brzusznej została skierowana na dalszą diagnostykę. Jednak wynik badania histopatologicznego nie pozostawiał złudzeń – rak węwnątrzwątrobowych dróg żółciowych.

– Rak dróg żółciowych jest rzadką postacią raka. Niestety, w momencie rozpoznania większość pacjentów jest już na zaawansowanym etapie choroby. Oznacza to, że choroby takiej nie da się już leczyć chirurgicznie – mówi Urszula Zienkiewicz z Onkofundacji Alivia.

REKLAMA

Na szczęście w przypadku Grażyny, dzięki regularnym badaniom i szybkiemu wykryciu guza, możliwe było jego chirurgiczne usunięcie. Jednak ze względu na szybki progres choroby potrzebny jest jeszcze jeden zabieg – radioembolizacja wątroby. To nowoczesna metoda leczenia, która pozwala na dostarczenie promieniowania bezpośrednio do guza, nie uszkadzając przy tym okolicznych, zdrowych tkanek. Niestety w Polsce nie jest refundowana.

REKLAMA

Grażyna zdecydowała się poprosić o pomoc i założyła zbiórkę w Onkofundacji Alivia. Jej celem jest uzbieranie 130 tysięcy złotych. Można ją wesprzeć wpłacając dowolną kwotę: https://onkozbiorka.pl/grazyna-arlukowicz

– Choroba zmieniła moje życie, jednak mój organizm nie daje za wygraną. Staram się pokazywać innym, że rak to nie wyrok i że po diagnozie można normalnie żyć... – mówi Grażyna.

Każdy może pomóc!

Przekazanie darowizny to nie jedyny sposób, w jaki można pomóc Grażynie. Nutropharma wystartowała z Akcją “ReAKcja” w ramach kampanii “Farmacja jest kobietą”, której celem jest zachęcenie do badań profilaktycznych oraz wsparcie Grażyny!

– Drodzy, farmacja jest kobietą… i wierzymy, że jest nią również siła! Dlatego Nutropharma i Onkoundacja Alivia połączyły siły, by pomóc jednej z naszych farmaceutek, pani Grażynie, w zebraniu środków na leczenie onkologiczne czytamy w poście na portalu społecznościowym Facebook.

REKLAMA

Życie bywa bardzo przewrotne. Do tej pory Grażyna pomagała innym dbać o zdrowie, teraz sama potrzebuje pomocy. Dlatego zachęcamy do włączenia się w akcję i udostępnienia postu. Pokażmy, że dobro wraca!

Źródło: ŁW/Alivia

REKLAMA

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

1 komentarz Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]