Leki pojawiły się nagle na stoliku w przedsionku kościoła, w sobotę przed południem. W tym czasie w kościele odbywała się spowiedź dzieci przed niedzielną rocznicą Pierwszej Komunii Świętej.
Niebezpieczeństwo dla dzieci
Jak donosi „Express”, czytelnik zaalarmował redakcję, że taka sytuacja jest niedopuszczalna, by nikt nie pilnował przedsionka Kościoła. Stwierdził, że w każdej chwili dziecko mogło podejść, wziąć leki i je zażyć. A to mogłoby skończyć się tragicznie.
– Gdyby taki proceder pojawiłby się w szkole, to dyrektor mógłby zostać oskarżony o prowadzenie obrotu lekami – dodał czytelnik.
Prawdopodobnie leki przyniósł ktoś, komu zostały w domu np. po zmarłej osobie i sądził, że mogą się jeszcze przydać. Podobne zdarzenia występowały już wcześniej, także w innych łódzkich kościołach. Często podrzucane są do nich także stare obrazy i książki religijne oraz różańce.
– Ta akcja z lekami nie była w żaden sposób konsultowana z naszą parafią, nie wiemy kto położył te leki. Nie leżały one tam długo. Gdy tylko jedna z sióstr zakonnych je zauważyła, to zaraz je wyrzuciła – mówi ks. Mariusz Szcześniak, proboszcz parafii św. Wojciecha.
Dodał on w oświadczeniu umieszczonym na stronie parafii, że leki zostały usunięte z kościoła i nikt nie ma do nich dostępu. Parafia nie miała nic wspólnego z podrzuceniem lekarstw (czytaj również: Kiedy skończy się bezsensowna utylizacja leków? ).
Źródło: IK/expressilustrowany.pl










