REKLAMA
czw. 5 marca 2020, 14:10

Pomóżmy pacjentom zrozumieć różnicę pomiędzy wirusem, a trzecią wojną światową

„Drodzy Farmaceuci. Nasi Pacjenci, zupełnie niepotrzebnie, robią duże zapasy leków. Pomóżmy im zrozumieć różnicę pomiędzy wirusem a trzecią wojną światową. Najgorszym doradcą są zbędne emocje” – apeluje wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

Koronawirus miałby więc sprawić, że Polacy zaczęli bardziej o siebie dbać(fot. Shutterstock).

Epidemia koronawirusa dotarła do Polski – wczoraj w Zielonej Górze potwierdzono pierwszy przypadek zachorowania. Obawy przed wirusem sprawiają, że Polacy coraz częściej udają się do aptek – pojawiają się więc głosy, że niektórych specyfików może po prostu zabraknąć (czytaj też: Koronawirus w Polsce – pierwszy pacjent przebywa w Zielonej Górze).

Dlatego już od pewnego czasu, Naczelna Izba Aptekarska (NIA) prosi o zachowanie spokoju i niekupowanie medykamentów na zapas. Jak apeluje Marek Tomków, jej wiceprezes:

– Drodzy Farmaceuci. Nasi Pacjenci, zupełnie niepotrzebnie, robią duże zapasy leków. Pomóżmy im zrozumieć różnicę pomiędzy wirusem a trzecią wojną światową. Najgorszym doradcą są zbędne emocje.

O wzmożonym ruchu w aptekach donosiła w rozmowie z next.gazeta.pl także Lucyna Samborska, prezes Podkarpackiej Okręgowej Rady Aptekarskiej oraz właścicielka aptek. Podkreśla ona jednak, że idzie za nim nie tyle panika, co raczej sezon grypowy i przede wszystkim, odpowiedzialne podejście Polaków do przekazywanych im informacji. Koronawirus miałby więc sprawić, że Polacy zaczęli bardziej o siebie dbać.

Jeżeli wszyscy apelują o mycie rąk, to teraz rzeczywiście Polacy rzeczywiście myją je często i uczciwie. Jeżeli mają stosować środki dezynfekcyjne, to je stosują. Jeżeli mają katar czy kaszel, to bardziej się zastanowią, czy iść do pracy. Wcześniej chore dzieci chodziły do przedszkola czy żłobka, teraz się rodzice może zastanowią, czy je tam posłać. Chyba jest taka większa dbałość – zaznacza Samborska.

Samborska wypowiedziała się także w kwestii podnoszonej ostatnio przez techników farmaceutycznych, a więc wstawiania szyb ochronnych w aptekach. W swoich placówkach stosuje je ona i uważa, że to „dobra ochrona”, która była zresztą używana przez dziesiątki lat. Przyznaje jednak, że minusem jest brak bezpośredniego kontaktu z pacjentem (zobacz: Co powinniśmy wiedzieć na temat specustawy koronawirusowej).

AM/next.gazeta.pl

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

8 komentarzy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

No właśnie, jaka jest różnica? Przed wybuchem epidemii, bunkier cię nie uchroni? Koronawirus zabija cicho i powoli? I wbrew pozorom w przypadku epidemii, częste mycie może wydłużyć życie, czego nie można powiedzieć o wojnie?
"Częste mycie skraca życie , skóra się ściera i człowiek umiera" Taki ulubiony żart w latach 1980-1990 w schroniskach górskich , gdzie nie było mowy o ciepłej wodzie a lodowata i miękka woda z potoków górskich (ok 2- 4 ' C) nie zmywała w ciągu sekund mydła z ciała . Ciekawe ,że nawet wtedy ludzie się mimo to myli ?
I tu się Magdaleno zdziwisz. Mój ojciec, za młodych lat sporo chodził po górach. Podczas jednego takiego zimowego wypadu, widział jak młoda góralka myła włosy w potoku (lata 50-e zeszłego wieku), już nie mówiąc o tym, że to głównie on nas gonił do mycia rąk. Miał fioła na tym punkcie.
I ta młoda góralka została Twoją matką ? Powiadaj dalej Mario Magdaleno, to może być ciekawe :)
A ... , no to nie ma co drążyć tematu :)
A ja powiem delikatniej. Kto wykupuje duże ilości leków. Ktoś na kartony kupuje? U kogo? Pacjenci kupują 1, 2 opakowania, jakieś suplementy witamin to i po 3-4 opakowania, ale to mało kto. Problem nie w ludziach, tylko braku dostępności leków, wyrobów medycznych i sanitarnych. Dziś dostaliśmy pismo z PGF i podoba mam się ich stanowisko. Kupicie na zapas(apteka) to o co ludzie teraz proszą - nie oddacie tego do hurtowni. Dotyczy to tylko wybranej grupy, ale ma sens, aby zapewnić wszystkim choć minimalne dostawy.
Też to popieram, ale to nie zmieni tego, że apteki i tak to wszystko wykupują w ilościach nadprogramowych. Po części rozumiem, ze każdy chce mieć asortyment dla swoich pacjentów, ale z drugiej strony są też pacjenci i w innych aptekach, w innych regionach..