Chora lat 80 została skierowana do oddziału kardiologiczno-internistycznego z powodu duszności, zdekompensowanej cukrzycy i wysokiego ciśnienia tętniczego (230/100). Kobieta była po amputacji palców z powodu stopy cukrzycowej, z niezagojoną, sączącą raną. Ponadto miała przewlekłą niewydolność nerek, niedomykalność zastawki mitralnej z utrwalonym migotaniem przedsionków i niewydolność serca.
Zatrucie Methotrexatem
Następnie okazało się, że kobieta prawdopodobnie cierpi na ostre reumatoidalne zapalenie stawów (RZS), jednak nie udało się uzyskać konsultacji reumatologicznej w szpitalu. Oddział reumatologiczny nie wyraził zgody na przejęcie chorej, ale udzielił konsultacji telefonicznej. W jej trakcie lekarz zalecił, by chora przyjmowała lek Methotrexat w dawce 1 x 3 tabl., a potem skontrolowała swój stan zdrowia za miesiąc w poradni reumatologicznej. Taki wpis został powtórzony w karcie wypisowej i na recepcie. Jednak zabrakło dopisku 1 x 3 tabl. w tygodniu (czytaj również: Nie wszyscy lekarze będą mogli wypisywać metotreksat).
Jak podaje Gazeta Lekarska, tego wpisu nie skorygował ordynator, gdy podpisywał kartę wypisową. W efekcie chora przez kilka dni brała zalecony lek, aż wystąpiły u niej objawy zapalenia jamy ustnej, wysypka i gorączka. Lekarz rodzinny z tym rozpoznaniem i podejrzeniem zatrucia Methotrexatem skierował chorą do oddziału laryngologii. Następnie kobieta została skierowana do oddziału wewnętrznego z pododdziałem toksykologii, a po kilku dniach nagle zmarła. Chorej nie reanimowano, nie wykonano sekcji zwłok, a w karcie zgonu wpisano jako przyczynę zatrucie Methotrexatem.
Okoliczności łagodzące
Po dwóch latach od wszczęcia postępowania prokuratura skierowała zawiadomienie do okręgowego rzecznika odpowiedzialności zawodowej. Ten wszczął postępowanie dyscyplinarne i skierował sprawę do okręgowego sądu lekarskiego, z zarzutami z art. 8 KEL. Zarówno Okręgowy Sąd Lekarski, jak i Naczelny Sąd Lekarski uznali winę lekarzy, którzy zostali skazani prawomocnym już wyrokiem na kary upomnienia. Ale jednocześnie po 5 latach prokuratura skierowała sprawę do sądu karnego przeciwko tym lekarzom, z art. 160 §1 i 2 Kk, w związku z art. 155 Kk i art. 11 §2 Kk.
Jak skomentował Jacek Miarka, przewodniczący Naczelnego Sądu Lekarskiego, wina lekarzy nie podlega dyskusji. Jednak NSL, wymierzając karę, wziął pod uwagę okoliczności zdarzenia. A były one takie, że obwiniony lekarz był po 24-godzinnym dyżurze i nadal pracował, wykonując m.in. badania echokardiograficzne. W przerwie usiłował pomóc schorowanej kobiecie mieszkającej na wsi, a w tzw. międzyczasie uzyskał telefoniczną konsultację reumatologiczną. W jej trakcie – najprawdopodobniej na skutek zmęczenia – w niewłaściwy sposób wpisał dawkę Methotrexatu. A nie miał z tym lekiem żadnego doświadczenia (czytaj również: Lekarz chciał zabić farmaceutkę. Został skazany na 15 lat więzienia…).
Ordynator oddziału, który podpisał kartę, w dniu konsultacji wszczepiał rozruszniki, też był zmęczony i nie miał żadnego doświadczenia z dawkowaniem leków w reumatologii. Ordynator i zastępca stracili swoje stanowiska i zostali zwolnieni z pracy, co już było dla nich bardzo surową karą. Dlatego Naczelny Sąd Lekarski wymierzył im dość łagodną karę – dodał J. Miarka.
Prokuratura za więzieniem
Inne stanowisko przyjęła w tej sprawie prokuratura (czytaj również: Zła dawka morfiny przyczyną śmierci pacjentki z Jarocina? Prokuratura czeka na ekspertyzę…). Zarządziła na rzecz winnych lekarzy wpłaty zabezpieczenia majątkowego w kwocie 10 tys. zł oraz wysłała do nich kuratora sądowego celem zebrania wywiadu środowiskowego od sąsiadów. Na podstawie opinii biegłych z zakładu medycyny sądowej postawiła zarzut z art. 160 §1 i 2, łącznie z art. 155. Natomiast nie zastosowała art. 160 §3, który mówi o nieumyślnym działaniu i przewiduje łagodniejszy wymiar kary. Ostatnia nowelizacja art. 155 uniemożliwia stosowanie kary w zawieszeniu, czego konsekwencją będzie kara bezwzględnego więzienia. Zakład medycyny sądowej na pytanie prokuratury odpowiedział, że można mówić o związku przyczynowo-skutkowym między przyjęciem zbyt dużej dawki Methotrexatu a śmiercią chorej, w rozumieniu art. 160 kk.
Zdaniem Jacka Miarki jeśli nie oznaczono stężenia Methotrexatu we krwi i nie przeprowadzono sekcji zwłok, biorąc pod uwagę liczne schorzenia i okoliczności nagłego zgonu chorej na dyżurze, bez próby reanimacji, można wskazać kilkanaście innych, bardzo prawdopodobnych przyczyn śmierci. Wcale nie musiały być związane z zatruciem tym lekiem. Dodał także, że ma nadzieję, że niezawisły sąd karny w swoich ustaleniach nie będzie polegał na mniejszym lub większym prawdopodobieństwie i nie zastosuje kar drakońskich i nieuzasadnionych w okolicznościach tej sprawy.
Źródło: IK/gazetalekarska.pl










