Mieszkańcy Moniek zgłosili się z tym problemem do radnego powiatu monieckiego Rafała Supińskiego. Przyznaje on, że to pierwsza tego typu sytuacja w mieście. Jego zdaniem chociaż jedna apteka powinna być otwarta w nocy. To zapewni spokój wewnętrzny mieszkańcom. Radny dodał, że już złożył interpelację w tej sprawie (czytaj również: Jedna apteka od lat nie pełni dyżurów. Nikt nie pamięta dlaczego…).
Radni chcą uchwały
Starosta moniecki Błażej Buńkowski już rozpoczął starania, by mieszkańcy powiatu znów mieli dostęp do apteki pracującej w nocy.
– Pod koniec października dostaliśmy informacje od lokalnych aptekarzy, że rezygnują z dyżurów nocnych. Nie było wcześniej takiej uchwały, a aptekarze zawiązali między sobą partnerską umowę i dogadywali się, które apteki, kiedy dyżurują. Rada powiatu podjęła decyzję o tym, żeby interweniować i odpowiednią uchwałę ws. pracy aptek przygotować – tłumaczy starosta moniecki.
Aptekarze nie widzą sensu w nocnej pracy
Farmaceuci mają jednak swoje zdanie w tej sprawie (czytaj również: „Nie ma się co dziwić, że apteki nie chcą dyżurować”). Właściciel apteki w Mońkach Michał Janocha tłumaczy, że nie jest to skutek żadnego strajku czy jakiejś próby wywarcia nacisku na władze. Po prostu jedna z aptek została zlikwidowana. W związku z tym intensywność tych dyżurów i ich liczba drastycznie wzrosła. Przez to aptekarze nie są w stanie temu podołać.
– Musieliśmy zawiesić dyżury. Dodatkowo przygotowaliśmy analizy na prośbę starostwa, z których wynika, że ruch w nocy jest znikomy. Chodzi też o organizację pracy, bo kiedy apteka jest otwarta, to na dyżurze musi być magister farmacji. Jeśli pracowałby w nocy, to w dzień pozostajemy bez niezbędnej obsługi. Jesteśmy pełni empatii wobec pacjentów, sprzyjamy ludziom i staramy się im pomóc, ale praca w nocy nie ma sensu – tłumaczy Michał Janocha.
Na grudniowej sesji radni podejmą uchwałą w sprawie pracy aptek w godzinach nocnych. To powinno ostatecznie zakończyć utrudnienia mieszkańców z nocnym dostępem do aptek.
Źródło: IK/radio.bialystok.pl










