REKLAMA
pon. 23 marca 2020, 09:07

Pracownicy sieci aptek alarmują: „Boimy się przychodzić do pracy”

„Nie ma żadnych stref buforowych, nie dostaliśmy maseczek ani płynów. Musimy radzić sobie sami. Kierowniczka mydło daje nam „spod lady”, a mąż jednej z pracownic przyniósł cztery maski z pleksi, za które zapłaciliśmy z własnej kieszeni” – opowiada Gazecie Wyborczej jeden z pracowników apteki sieci DOZ.

DOZ chce "bezpośrednio i bardziej aktywnie wziąć udział w debacie publicznej dotyczącej bezpieczeństwa lekowego" (fot. Shutterstock)
Farmaceuci postanowili zainterweniować w tej sprawie u zarządu. Mieli usłyszeć, że "ich praca to misja i mają nie narzekać" (fot. Shutterstock)

Jak poinformował „Wyborczą” pracownik apteki DOZ, zarząd sieci nie dostosował się do wytycznych Naczelnej Izby Aptekarskiej, dotyczących wprowadzenia rozwiązań zapobiegających rozpowszechnianiu się COVID-19 i ochrony personelu aptek. Wskazuje, że w aptekach DOZ ma żadnych stref buforowych, pracownicy nie dostali maseczek ani płynów odkażających (czytaj również: Wytyczne dla aptek: Strefa buforowa, dezynfekcja, płatności bezgotówkowe i szyby…).

– Musimy radzić sobie sami. Kierowniczka mydło daje nam „spod lady”, a mąż jednej z pracownic przyniósł cztery maski z pleksi, za które zapłaciliśmy z własnej kieszeni – czytamy w Wyborczej.

Marcin Piskorski, prezes zarządu Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET zrzeszającego największe polskie przedsiębiorstwa apteczne m.in. sieć aptek DOZ, zaznacza, że zalecenia Naczelnej Izby Aptekarskiej mają „charakter miękki”, a ich wdrożenie zależy od lokalnej specyfiki (czytaj również: NRA apeluje do właścicieli aptek o zwiększenie bezpieczeństwa personelu).

– Zalecenia są za każdym razem dostosowywane do konkretnych warunków lokalowych i technicznych apteki przez jej właściciela i kierownika w taki sposób, aby zachować maksymalne bezpieczeństwo pacjentów i personelu, a jednocześnie utrzymać możliwość zaopatrywania pacjentów w leki. Podejmując decyzję, zawsze trzeba wziąć pod uwagę te dwie wartości – wyjaśnia Piskorski w rozmowie z Wyborczą.

Więcej pracy, niej pracowników

Pracownicy apteki DOZ skarżą się jednak, że nie mają przerw w prac i ciągle obsługują pacjentów cztery osoby.

– A i tak jest nas za mało. Codziennie jesteśmy narażeni na kontakt z setkami klientów, a o nasze bezpieczeństwo nikt nie zadbał. Boimy się przychodzić do pracy – mówi jeden z nich.

Marcin Piskorski przekonuje, że apteki DOZ nie zaopatrzyły swoich pracowników w maseczki i płyny dezynfekujące, bo tego typu środków brakuje na rynku. Jego zdaniem wraz z rozwojem sytuacji epidemiologicznej właściciele aptek zaczęli wyposażanie personelu w maseczki, rękawice, środki dezynfekujące, a także przyłbice ochronne. Rozpoczęli też montaż szyb lub tablic ochronnych z pleksi (czytaj również: Apteki zabezpieczają się przed koronawirusem. Farmaceuci pokazują zdjęcia…).

– Jednak z uwagi na bezprecedensowy rozmiar epidemii wspominanych środków bardzo szybko zabrakło na rynku i brakuje do dziś. Mimo tego właściciele aptek robią wszystko, aby zdobyć ich odpowiednią ilość – mówi Marcin Piskorski.

To misja – nie narzekać!

Jak relacjonuje Gazeta Wyborcza, gdy w końcu farmaceuci postanowili zainterweniować w tej sprawie u zarządu. Mieli wtedy usłyszeć, że „ich praca to misja i mają nie narzekać”. Zdaniem prezesa Piskorskiego farmaceuci tak jak lekarze, pielęgniarki czy ratownicy medyczni wykonują zawód zaufania publicznego, na którego barki, zwłaszcza w czasach epidemii, spadają dodatkowe obowiązki „służebne” wobec społeczeństwa (czytaj również: Czas na szczególną troskę o personel aptek. Czy pracodawcy zdają egzamin?).

– W przypadku farmaceutów dotyczy to zaopatrzenia pacjentów w leki i poradę farmaceutyczną. Powyższe stanowisko nie jest moją subiektywna opinią, lecz wynika z przepisów prawa i było wielokrotnie potwierdzane przez samorząd zawodowy farmaceutów – mówi szef ZPA PharmaNET.

Sami farmaceuci jednak nie do końca zgadzają się z tym stanowiskiem. Wskazują, że pracownik ma prawo odmówić wykonywania pracy ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia. Poza tym „misyjność” zawodu nie jest żadnym wytłumaczeniem braku zabezpieczeń (czytaj więcej: Pracownik apteki bez urlopu na czas epidemii? Propozycja ZPA PharmaNET…).

– Po naszej interwencji do apteki dotarły w końcu środki bezpieczeństwa. Farmaceuci otrzymali płyny do dezynfekcji, a także osłony z pleksi do zamontowania przy ladzie – pisze Gazeta Wyborcza.

Źródło: KW/Gazeta Wyborcza

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

4 komentarze Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Sam gościu masz charakter miękki...
Czy misją, etyką i apelami można zwalczyć koronawirusa? (Tak to jest, gdy zamiast dbać o personel aptek, wygłasza się okrągłe słowa.)
Bezczelny, miękki k... s
Niestety widać dziś różnicę jeśli chodzi zadbanie o bezpieczeństwo pracowników pomiędzy aptekami sieciowymi a indywidualnymi. Zaznaczam, że w przeciwieństwie do większości kolegów byłem zwolennikiem koegzystencji tych form prowadzenia aptek. Sieciówki poległym na tym polu.