Zakaz wykorzystywania w reklamach suplementów diety wizerunku autorytetów i ekspertów w dziedzinie medycyny i zdrowia oraz zawodów medycznych, to tylko jedna ze zmian przewidzianych w zapowiedzi nowelizacji ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia. Ministerstwo Zdrowia wspólnie z Głównym Inspektorem Sanitarnym planuje wprowadzenie szeregu ograniczeń w zasadach reklamowania tej kategorii produktów. Powodem jest niepokojący wzrost rynku suplementów diety, ale też wydatków na ich reklamy (czytaj więcej: Szykuje się rewolucja na rynku suplementów diety. Duże i wyczekiwane zmiany!).
– Duża presja marketingu i ekspozycja na reklamy suplementów diety, wpływa na kształtowanie zachowań konsumentów. Techniki wykorzystywane przez reklamodawców oddziałują na świadomość konsumenta, przez co pośrednio wpływają na decyzję zakupu określonej kategorii żywności, a tym samym na jakość spożywanych produktów – czytamy w uzasadnieniu.
Przez ostatnie lata kilkukrotnie pojawiały się próby uregulowania zasad reklamowania suplementów diety. Za każdym razem jednak projekty zmian w tym zakresie trafiały do szuflady, po zapewnieniach środowiska producentów o skuteczności autoregulacji. Kolejne kodeksy i inne próby autoregulacji miały zastąpić regulacje prawne. Czy skutecznie?
Autoregulacja pomogła?
Po medialnych doniesieniach o planowanej przez Ministerstwo Zdrowia i Głównego Inspektora Sanitarnego, regulacji rynku suplementów diety stanowisko w tej sprawie wydała Krajowa Rada Suplementów i Odżywek. Organizacja przypomina też o autoregulacji (czytaj również: NIK o tragicznym poziomie kontroli na rynku suplementów diety…).
– Cieszy, że nasze dotychczasowe osiągnięcia w dziedzinie autoregulacji reklamy suplementów diety oraz kierowania przekazu radiowego i telewizyjnego do konsumentów tych produktów znalazły uznanie i są pomocne przy przygotowaniu projektu nowej legislacji – wskazuje KRSiO na LinkedIn.
Organizacja przypomina, że dziś polski rynek suplementów diety, szczególnie w kontekście reklamy tych produktów, nie przypomina już tego obszaru sprzed kilku lat (czytaj również: UOKiK: reklama suplementów diety – czy możliwa jest samoregulacja?).
– Wspólne wysiłki i inicjatywy odpowiedzialnych producentów, dystrybutorów, ekspertów branżowych, regulatora rynku, przedstawicieli mediów i wielu innych osób pozwoliły przenieść reklamę suplementów diety na inny poziom, czyniąc ją bardziej rzetelną, nie wprowadzającą w błąd i pozwalającą konsumentom na dokonywanie bardziej świadomych wyborów – czytamy na LinkedIn.
Nie jest tak źle?
W wydanym stanowisko KRSiO przypomina o podjętych w ostatnich latach próbach autoregulacji reklam i prezentacji suplementów diety. Począwszy od przygotowanego w 2017 roku „Kodeksu dobrej praktyki reklamy suplementów diety” po podpisane w 2019 roku „Porozumienie nadawców w sprawie zasad rozpowszechniania reklam suplementów diety”.
– Dzięki tym auto ograniczeniom reklama i prezentacja suplementów diety spełnia już od kilku lat wymogi, jakie planuje się zaimplementować w nowelizacji prawa żywnościowego – przekonuje KRSiO.
Dalej organizacja wskazuje, że reklama suplementów diety od wielu lat nie może być kierowana do dzieci, nie może być emitowana w porze programów dla dzieci, nie może wprowadzać konsumentów w błąd. W reklamach pojawia się też dodatkowe oznaczenie o treści: „Suplement diety. Zawiera składniki, które wspomagają funkcje organizmu poprzez uzupełnienie normalnej diety. Nie ma właściwości leczniczych” (czytaj również: Nowe spojrzenie na bezpieczeństwo suplementów diety).
– W reklamie suplementów diety od lat nie występują autorytety medyczne i przedstawiciele zawodów medycznych, nie mogą też pojawiać się miejsca związane ze sprzedażą leków czy leczeniem. Wykorzystanie marek parasolowych, czyli marek suplementów blisko związanych markami leków, także zostało ograniczone – przekonuje KRSiO.
Zmiany „ciekawe i kontrowersyjne”
Krajowa Rada Suplementów i Odżywek ocenia w swoim stanowisku też konkretne propozycje zmian, które zostały przedstawione w zapowiedzi projektu. Wskazuje chociażby, że wprowadzenie oznakowania suplementu symbolem mającym potwierdzać przeprowadzenie jego badań „wydaje się ciekawym pomysłem”.
– Aczkolwiek każdy świadomy i uznany producent przed wprowadzeniem produktu na rynek szczegółowo bada i analizuje każdą partię swoich suplementów, biorąc przecież pełną odpowiedzialność za zdrowie i bezpieczeństwo osób spożywających ten produkt – przekonuje organizacja.
KRSiO za ciekawą, ale i kontrowersyjną uznaje też kwestię wprowadzenia terminów obligujących producentów do złożenia opinii o produkcie (czytaj również: Rośnie liczba producentów suplementów diety w Polsce).
– Jest to pomysł godny uwagi i dyskusji, jako wychodzący dosyć daleko poza obowiązujące w całej Unii Europejskiej regulacje prawne, do których przestrzegania jako kraj członkowski jesteśmy zobligowani. Istnieje natomiast szereg innych mankamentów postępowania wyjaśniającego przed GIS, które wymagałyby uregulowania – czytamy w stanowisku.
Potrzebna kontrola w szarej strefie
Organizacja wskazuje, że kwestia zaostrzenia kar pieniężnych – przewidziana w projekcie – powinna być przedmiotem dalszych rozmów i konsultacji. W jej ocenie bowiem obecnie większość znanych i renomowanych producentów i dystrybutorów suplementów spełnia proponowane w projekcie kryteria z nawiązką.
– Być może w połączeniu z możliwością zwiększenia aktywności kontrolnej w szarej strefie, szczególnie w Internecie, spowoduje tylko poprawkę bezpieczeństwa żywieniowego Polaków – wskazuje KRSiO.
Krajowa Rada Suplementów i Odżywek zapewnia, że wraz z czołowymi polskimi ekspertami z dziedziny suplementacji, dietetyki i prawa, zrzeszeni w Radzie Eksperckiej, są do dyspozycji GIS i Ministerstwa Zdrowia (czytaj również: GIS przetestował 2206 suplementów diety. Jakie wyniki badań?).
– Przyświeca nam ten sam cel – poprawa bezpieczeństwa oraz jakości produktów spożywanych przez naszych konsumentów. To cel nadrzędny, ponad partykularnymi interesami biznesowymi, dla którego zawsze warto poświęcać czas i środki – podsumowuje KRSiO.
©MGR.FARM










