W środowisku farmaceutyczny pojawiają się liczne zarzuty pod adresem projektu pilotażu przeglądów lekowych – pierwszej usługi w ramach opieki farmaceutycznej, która ma trafić do polskich aptek. Zarzuty te dotyczą niskich wynagrodzeń dla farmaceutów biorących udział w pilotażu oraz małej ich liczby. Zastrzeżenia budzi też zawężenie grupy farmaceutów, spośród których będą rekrutowani ci do pilotażu.
Przypomnijmy, że w pilotażu ma wziąć udział 75 farmaceutów z aptek. W sumie przeprowadzą oni około 1000 przeglądów lekowych. Za każdego pacjenta, który otrzymał pełen przegląd, farmaceuta otrzyma 100 zł. Farmaceuci, którzy wezmą udział w pilotażu, będą musieli legitymować się dyplomem studiów podyplomowych z opieki farmaceutycznej lub potwierdzonym doświadczeniem z wykonywania przeglądów lekowych za granicą (czytaj również: 75 farmaceutów weźmie udział w pilotażu przeglądu lekowego).
– Wszystkie pilotaże są prowadzone na mikrogrupach. Przypomnijmy sobie pilotaż e-recept – brały w nim udział trzy apteki. W porównaniu do tego liczba placówek, którą my zaproponowaliśmy, jest zdecydowanie większa – wskazuje dr n. farm. Piotr Merks w rozmowie z Gazetą Prawną.
300 farmaceutów w całym kraju
Ekspert podkreśla, że kluczowym elementem pilotażu jest wizyta szkoleniowa oraz wizyty kontrolne. W jej ramach zarządzający badaniami muszą dopilnować, by proces prowadzenia przeglądu lekowego na grupie docelowej był wykonywany prawidłowo. Ktoś musi pojechać do wszystkich aptek i wspólnie z farmaceutami przeprowadzić pierwszy przegląd. Takich szkolących osób w pilotażu jest dwoje. Stąd taka liczba aptek w programie.
– Przegląd lekowy jest jedną z najtrudniejszych usług farmaceutycznych. Stąd, żeby projekt się udał, nie możemy zrekrutować farmaceutów z łapanki. Do pilotażu włączyliśmy więc tych, którzy np. odbyli specjalny kurs podyplomowy na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu. Chcemy również wykorzystać potencjał farmaceutów, którzy pracowali np. w UK, Kanadzie czy USA – mówi Piotr Merks.
Z jego danych wynika, że aktualnie w Polsce jest około 300 farmaceutów, którzy spełniają warunki zgłoszenia się do pilotażu. Do spośród nich zostanie wyłonionych 75 osób (czytaj również: W aptekach startuje pilotażowy program przeglądów lekowych ).
– Jesteśmy ponad 30 lat spóźnieni w rozwoju farmacji, stąd nie mogliśmy stworzyć od podstaw czegoś, na czym się nie znamy. Musieliśmy korzystać z wiedzy kolegów z zagranicy, którzy przegląd leków już wprowadzili u siebie. W tym konkretnym przypadku – zwalidowanej przez zespół pani dr hab. Agnieszki Neuman-Podczaski metodologii opartej na metodach prof. Dielsa, farmaceuty i czołowej postaci z dziedziny geriatrii. Jedynym dodanym przez nas elementem jest informacja zwrotna od lekarza – wyjaśnia ekspert.
Bez kontaktu z lekarzem?
Jednocześnie Piotr Merks wskazuje, że dotychczasowe doświadczenia pokazują, iż najsłabszym elementem przeglądu lekowego jest lekarz – a w zasadzie uzyskanie informacji zwrotnej na przygotowany przez farmaceutę przegląd. W dotychczasowych badaniach, taką informację udawało się uzyskiwać tylko od 10% lekarzy.
– By sprawdzić działanie przeglądu lekowego, ważne jest, by farmaceuta sporządził informację o zauważonych problemach z przyjmowanymi lekami i poinformował o nich lekarza, zaś ten zareagował informacją zwrotną. Musi ocenić, czy zgadza się z wynikiem przeglądu i co myśli o zaproponowanych przez farmaceutę rozwiązaniach. Po tych doświadczeniach doszliśmy do wniosku, że lepiej będzie, jeżeli takiej oceny będą dokonywać specjaliści z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu oraz eksperci międzynarodowi, którzy już wdrażali przeglądy lekowe w innych krajach – mówi Merks.
Przyznaje jednocześnie, że młodzi lekarze wykazują raczej chęć pełnej współpracy i porozumienia z farmaceutami. Jest jednak też grupa starszych medyków, dla których pomysł ten jest nie do zaakceptowania.
Źródło: ŁW/DGP










