Jeden z łowickich farmaceutów opowiedział redakcji portalu lowicz24.eu o pracy podczas nocnego dyżuru w aptece.
– Podczas dyżuru odwiedziło aptekę 5 osób. Były to wyłącznie rzeczy bez recepty – preparaty na opryszczkę, biegunkę, ból gardła, katar. Z punktu widzenia pacjenta zrozumiałe jest, że przy wystąpieniu objawów chcieliby je natychmiast złagodzić, nie mniej jednak nie były to preparaty pilne w naszej ocenie, które nie mogłyby zaczekać do godziny porannych – powiedział farmaceuta.
Aptekarz z własnego doświadczenia wie, że osoby korzystające z nocnych dyżurów aptek, przychodzą z błahymi sprawami. Choć dyżuruje od wielu lat, to nigdy nie zdarzył mu się pacjent wymagający nagłej pomocy w stanie zagrażającymi życiu (czytaj również: Międzychód: aptekarze nie będę pełnić nocnych dyżurów).
– Zbyt często natomiast spotykałem się z osobami chcącymi w nocy zakupić prezerwatywy, cukierki, gumy witaminowe, krem do rąk, pojemnik na mocz na poranne badanie, o którym się zapomniało. Zdarzyło mi się, że o godzinie 3 w nocy przyszedł młody człowiek z kubkiem i makaronem „zupki chińskiej” prosząc o zalanie wrzątkiem… – opowiada farmaceuta.
Jego zdaniem dyżury nocne aptek to coraz większy problem dla wielu placówek. Związane jest to z brakami kadrowymi i faktem, że na dyżurze w aptece zawsze musi być farmaceuta.
Źródło: ŁW/lowicz24.eu










