Z rosyjskiego rynku wycofują się banki, giganci technologiczni oraz linie lotnicze. W tym tygodniu, wstrzymanie sprzedaży swoich produktów, ogłosiły także takie spółki, jak McDonald’s, Starbucks czy Coca-Cola.
Na podobny krok, nie zdecydowały się jednak do tej pory koncerny farmaceutyczne. Jak argumentują, Rosjanie także potrzebują dostępu do leków, a gwarantować ma to międzynarodowe prawo humanitarne.
– Jako firma z branży opieki zdrowotnej, działamy w ważnym celu, co tłumaczy, dlaczego w tym czasie kontynuujemy dostarczanie naszych usług ludziom we wszystkich obsługiwanych przez nas krajach. Pacjenci są uzależnieni od naszych podstawowych produktów, z których część służy do podtrzymywania życia – mówił Scott Stoffel, zastępca przewodniczącego oddziału Abbott Laboratories w Illonois. Firma ta produkuje i sprzedaje Rosji leki onkologiczne, farmaceutyki kierowane do kobiet oraz produkty stosowane w przypadku niewydolności trzustki i dla zachowania zdrowia wątroby.
– Pozostajemy zobowiązani do dostarczania podstawowych produktów zdrowotnych osobom potrzebującym na Ukrainie, w Rosji oraz w regionie. Działamy zgodnie z obecnymi sankcjami i dostosowujemy się do szybko zmieniającej się sytuacji – możemy natomiast przeczytać w oświadczeniu koncernu Johnson & Johnson, który posiada biura w Moskwie, Nowosybirsku, Sankt Petersburgu oraz Jekaterynburgu (czytaj również: Rosjanom zaczyna brakować leków. To efekt sankcji za wojnę z Ukrainą…).
Podobne stanowisko zajęła także spółka GlaxoSmithKline, która zapowiedziała, że wstrzyma w Rosji wszelkie akcje marketingowe i nie będzie angażować się w działania, które „w sposób bezpośredni wspierają rosyjską administrację oraz wojsko”. Jednocześnie jednak, zaznaczyła ona, że jako „dostawcy potrzebnych leków, szczepionek oraz produktów zdrowotnych, jej obowiązkiem jest dołożenie wszelkich starań, by zapewnić ich dostępność”:
– Z tego powodu, tak długo, jak jest to możliwe, będziemy kontynuować dostawy naszych produktów do rosyjskich pacjentów.
Albert Bourla, CEO w koncernie Pfizer, poinformował z kolei, że choć spółka podjęła decyzję o wstrzymaniu wszelkich dodatkowych inwestycji w Rosji, to nie zamierza przerywać obecnej działalności na tamtejszym rynku. Nie przewiduje więc zakłóceń w dostawach ani wywierania presji cenowej – jak podkreśla Bourla, z przyczyn humanitarnych, z restrykcji handlowych zazwyczaj wyłączone są terapie ratujące życie (zobacz także: Indie: producenci leków przygotowują się na czasowe zakłócenia sprzedaży ze względu na wojnę na Ukrainie).
Decyzje koncernów farmaceutycznych, dotyczące ich dalszej obecności na rosyjskim rynku, spotkały się jednak również z dużą krytyką.
– Rosjanie znaleźli się w tragicznej sytuacji niezasłużonego cierpienia. Jeśli w dalszym ciągu będziemy przyczyniać się do tego, że ich życie będzie znośne, będzie to równoznaczne ze wspieraniem reżimu – mówił profesor Jeffrey Sonnenfels z Yale School of Management. – Te koncerny farmaceutyczne będą postrzegane jako wspólnicy w najbardziej okrutnej operacji na naszej planecie. Nie będzie się o nich mówić jako o obrońcach życia, ale jako o tych, którzy to życie niszczą. Celem jest tu pokazanie, że nie wszystkie sektory gospodarki znajdują się w pod kontrolą Putina.
AM/khn.org










