REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pt. 30 lipca 2021, 09:02

Szczepienia na razie tylko w 150 aptekach. Większość nadal czeka… na co?

Na ponad 500 aptek zgłoszonych do Narodowego Programu Szczepień, aktualnie odbywają się one w niespełna 150 placówkach. Od początku lipca zaszczepiło się w nich blisko 8000 osób. Narodowy Fundusz Zdrowia liczy, że w najbliższym czasie do akcji szczepień dołączą też pozostałe ze zgłoszonych aptek.

Od początku lipca szczepienie wykazało 221 farmaceutów. Uprawnienia do szczepień zdobyło prawie 7000 (fot. MGR.FARM)
Od początku lipca szczepienie wykazało 221 farmaceutów. Uprawnienia do szczepień zdobyło prawie 7000 (fot. MGR.FARM)

Od kilku tygodniu w polskich aptekach prowadzone są szczepienia przeciw COVID-19. Wykonują je farmaceuci, którzy wcześniej przeszli odpowiednie przeszkolenie. Zgodnie z danymi Ministerstwa Zdrowia uprawnienia do wykonywania szczepień uzyskało na ten moment 7559 farmaceutów. Jednocześnie 6 373 z nich ukończyło też kurs umożliwiającym im kwalifikowanie pacjentów do szczepień. Jak się okazuje, tylko niewielki odsetek farmaceutów wykorzystuje swoje uprawnienia (czytaj również: Ministerstwo zamyka szkolenie farmaceutów ze szczepień? To nieprawda…).

REKLAMA

 – Nabór do aptek ogólnodostępnych rozpoczęliśmy 15 czerwca z zamiarem, że pierwsze szczepienia odbędą się na początku lipca. Do tej pory [dane z dnia 23.07] wpłynęło do Narodowego Funduszu Zdrowia 649 wniosków z aptek o utworzenie punktów szczepień. Jest bardzo duże zróżnicowanie regionalne, bo mamy prawie 170 wniosków z województwa śląskiego i tylko 4 z warmińsko-mazurskiego. W tej chwili 505 aptek jest już zarejestrowanych jako punkty szczepień i funkcjonują na mapie dostępnej na stronie KPRM – mówił w programie „Kwadrans z Farmacją” Dariusz Dziełak, dyrektor Departamentu Analiz i Innowacji Narodowego Funduszu Zdrowia.

Jak wskazał od początku lipca szczepienie wykazało 221 uprawnionych farmaceutów w 117 aptekach. Z kolei tych, które miały umówione terminy, łącznie było niespełna 150.  Od 1 lipca do piątku 23 lipca w aptekach zaszczepiono 7716 pacjentów. Warto też dodać, że mniej więcej 20% pacjentów byli to pacjenci nieumówieni przez terminy zewnętrzne (otwarte sloty). Większość odbywa się przez otwartą rejestrację (czytaj również: Oto mapa aptek, w których można zaszczepić się przeciw COVID-19).

Wszystkie szczepionki dostępne w aptekach

Początkowo apteki szczepiły wyłącznie  szczepionką firmy Janssen. Wynikało to z faktu, że szczepionki tego typu są  poszukiwane wśród osób, które chcą się zaszczepić (czytaj również: Apteki szczepią szczepionką jednodawkową. Szybko i wygodnie…).

– Ich zaletą z jednej strony jest to, że są jednodawkowe, czyli zakładamy, że osoba nie będzie musiała przychodzić drugi raz, bo tak do końca nie wiemy, jaki będzie profil pacjentów w aptekach, w związku z tym wydawało się to bezpieczne. Drugim powodem było to, że fiolki w których są konfekcjonowane te dawki, są najmniejsze z tych, które są u nas dostępne. W fiolce szczepionki Johnson & Johnson jest pięć dawek, co zmniejsza ryzyko utraty czy utylizacji tych niewykorzystanych – mówił Dariusz Dziełak.

Przedstawiciel NFZ zapewnia, że nie ma przeciwwskazań do tego, by apteka otrzymała też którąś z pozostałych szczepionek. Warto jednak takie zamówienie dobrze zaplanować, by zminimalizować ryzyko utylizacji niezużytych dawek. Przykładowo szczepionka firmy Moderna zawiera w jednej fiolce aż 10 dawek.



– Tutaj trzeba pamiętać żeby zapewnić sobie odpowiednią liczbę pacjentów gotowych do zaszczepienia w przeciągu kilku godzin. W szczepionce typu Pfizer-BioNTech jest to sześć dawek. Oczywiście tu są podawane dwie dawki, ale nie ma przeciwwskazań – można zamawiać także te szczepionki – wskazał Dziełak.

Szczepienia w aptekach nie dla młodzieży

Dyrektor Departamentu Analiz i Innowacji Narodowego Funduszu Zdrowia zwrócił uwagę, że jedynym ograniczeniem dotyczącym tego, kto może być zaszczepiony w aptece, są kwestie związane bezpośrednio z kwalifikacją do szczepienia. Z tego wynika chociaż fakt praktycznego braku szczepienia w aptekach młodzieży w wieku od 12 do 15 lat (czytaj również: Kto nie zaszczepi się przeciw COVID-19 w aptece?).

REKLAMA
REKLAMA

– Osoby niepełnoletnie, dzieci w szczególności, muszą być kwalifikowane do szczepienia przez lekarza, czyli przez osobę, która w aptece nie kwalifikuje bezpośrednio. Oczywiście może zdarzyć się przypadek, że ktoś przyjdzie z kwalifikacją lekarską do szczepienia i to szczepienie zostanie wykonane w aptece, ale raczej nie jest to rozdzielane finansowo na te poszczególne czynności, więc dosyć trudno to sobie wyobrazić – wskazał Dariusz Dziełak.

Jednocześnie zwrócił uwagę, że obecna interpretacja przepisów nie daje możliwości zatrudnienia w aptece lekarza czy pielęgniarki do wykonywania szczepień. W opinii Ministerstwa Zdrowia w aptece może szczepić tylko jej personel fachowy, po odpowiednim przeszkoleniu – czyli farmaceuci. Gość programu „Kwadrans z Farmacją” wyraził nadzieję, że sytuacja ta ulegnie zmianie, bo wsparłoby to proces szczepień w aptekach.

Większość aptek czeka… na co?

W ocenie Dariusza Dziełaka obecnie największym problemem związanym ze szczepieniami przeciw COVID-19 w aptekach, jest ich nikły udział w Narodowym Programie Szczepień. Na ponad 500 aptek widniejących na rządowych mapach punktów szczepień, w praktyce szczepienia prowadzi niespełna 150. NFZ nie wie dlaczego pozostałe placówki tego nie robią i kiedy zaczną szczepić.

– Nie ukrywam, że my również czekamy aż te punkty zaczną szczepić, szczególnie, że nie powinno być problemu z dostępem do szczepionek. W tych ponad 500 aptekach wszelkie kwestie rejestracyjne są zakończone, więc trzeba po prostu umawiać i szczepić – mówił przedstawiciel NFZ.

Dziełak zasugerował, że jeśli apteka mimo wpisania do wykazu, nie wykonuje szczepień, to może nie powinna być punktem szczepień. Wskazał też, że niezrozumiała jest argumentacja, że część aptek obecnie nie szczepi, bo czeka gdy będą możliwe szczepienia przeciwko grypie (czytaj również: Szczepienie przeciw grypie w aptece? Trwają rozmowy w resorcie zdrowia…).

– Nie bardzo rozumiem sens czekania na dopuszczenie szczepienia przeciwko grypie, żeby szczepić przeciwko COVID-19. A skoro tak jest, to na razie mamy za mało doświadczeń jeszcze, szczególnie w zakresie powszechności szczepień, żeby móc to analizować. To będzie na pewno przedmiotem analizy Ministra Zdrowia, natomiast uważam, że jeszcze za mało mamy doświadczeń, żeby w tym temacie coś wnioskować. Docelowo jest to prawdopodobnie nieuchronne, natomiast nie ukrywam, że oczekiwanie społeczne byłoby takie, aby także przeciwko grypie szczepiło więcej niż 5% zarejestrowanych aptek – podsumował Dziełak.

©MGR.FARM

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA