REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pt. 26 lutego 2021, 09:01

Szczepionki przeciw COVID-19 – dlaczego tak trudno je porównać

Mimo że wiele szczepionek zostało już dopuszczonych do użytku i rozpowszechnionych, to jednak miną miesiące, zanim będzie można je we właściwy sposób porównać. Jak czytamy na portalu Nature, wiele jest pytań, które muszą zadać sobie naukowcy i przywódcy polityczni, a na które nie ma jeszcze jasnych odpowiedzi.

Dotychczasowe badania pokazują, że ochrona, jaką daje szczepionka, z czasem maleje (fot. Shutterstock)
Jak zaznacza dalej Kim, świat wciąż czeka na kluczowe dane dotyczące wprowadzanych szczepionek (fot. Shutterstock).

Yusuff Adebayo Adebisi, dyrektor badań organizacji non profit African Young Leaders for Global Health w Abuja, zdaje sobie sprawę, że szczepionka, która oferuje 70% ochronę przeciw COVID-19, mogłaby być wartościowym narzędziem do walki z pandemią w Nigerii – zwłaszcza, gdyby była ona tania i nie musiała być przechowywana w ekstremalnie niskiej temperaturze. Co jednak, jeśli inna szczepionka – choć droższa i trudniejsza w przechowywaniu – ma skuteczność równą 95%?

REKLAMA

– Czy powinniśmy wysłać do Afryki mniej skuteczną szczepionkę? Lub czy powinniśmy raczej spróbować znaleźć sposób na polepszenie infrastruktury chłodzącej? – pyta Adebisi.

Takich pytań jest więcej i nic dziwnego, bo chodzi o zatrzymanie epidemii, która przyczyniła się już do śmierci 2,5 mln ludzi. Decyzje muszą tymczasem zapadać przy ograniczonych zapasach i niepełnych danych, co podkreśla Cristina Possas, naukowiec w Oswaldo Cruz Foundation w Rio de Janeiro:

– Nie jest możliwe, by w tym momencie porównać te szczepionki.

Z kolei w Bangladeszu, ekonomista ds. zdrowia Shafiun Shimul z University of Dhaka obawia się o ryzyko, jakie niesie za sobą opóźnienie w dostawach szczepionek w przypadku, gdyby rząd zdecydował się najpierw na skupienie się na infrastrukturze chłodzącej.

– Jeśli chcesz kontrolować infekcję, musisz polegać na tym, co jest możliwe w kontekście, w jakim działasz – nie chodzi tylko o skuteczność – mówi Shimul. – Jeśli będą oczekiwać na rozwiązanie idealne, myślę, że będzie to długie oczekiwanie.

Najlepsza szczepionka – czyli jaka?

Biorąc pod uwagę potrzebę pilnych dostaw oraz ograniczone zapasy, jakikolwiek ranking szczepionek musi uwzględniać nie tylko samą skuteczność, ale również zapasy, koszty, kwestie logistyczne, a także trwałość oferowanej ochrony i zdolność do przeciwstawienia się różnym wariantom wirusa.

Do tej pory, dostarczono ponad 200 mln dawek szczepionek przeciwko koronawirusowi i pojawiły się dane z badań klinicznych z wielu krajów. Jeżeli chodzi o skuteczność, to na górze rankingu znalazła się szczepionka Pfizer/BioNTech ze skutecznością równą 95%, a na jego dole – szczepionka wyprodukowana przez AstraZeneca i Uniwersytet Oksfordzki ze skutecznością na poziomie ok. 70% (czytaj również: Pytania o skuteczność szczepionki AstraZeneca przeciw COVID-19).

Jak czytamy dalej na portalu nature.com, może być kuszące, ale jednak nie jest możliwe, by porównywać szczepionki tylko na podstawie tych wyników – ostrzega David Kennedy z Pennsylvania State University w University Park. Wystarczy wziąć pod uwagę, że w czasie różnych badań klinicznych, inaczej interpretowano definicje ważnych kryteriów, takich jak np. co oznacza „ciężki”, a co „umiarkowany” przebieg infekcji COVID-19.

Do tego dochodzą kwestie demograficzne: w przypadku szczepionki Uniwersytetu Oksfordzkiego i AstraZeneca, zebrano niewiele danych dotyczących skuteczności u osób w wieku powyżej 65 lat. Dlatego, mimo że EMA zarekomendowała ją dla wszystkich dorosłych, Niemcy zezwoliły na stosowanie tej szczepionki tylko u osób poniżej tego wieku (zobacz też: WHO: szczepionka AstraZeneca może być podawana osobom po 65. roku życia)

Co więcej, szczepionki były badane w odmiennych momentach w różnych krajach. Jak zaznacza Kennedy, każde badanie kliniczne może stanowić tylko migawkę ochrony, jaka zachodziła  w momencie, gdy określony wariant wirusa był dominujący w danym miejscu i czasie.

– Liczba ta odnosi się do szczególnego punkt w czasie – tłumaczy Kennedy. – Jak to się odnosi do ochrony za rok lub dwa, to już nie to samo.

REKLAMA
REKLAMA

Uwagi te stają się szczególnie istotne teraz, kiedy świat zmaga się z pojawiającymi się nowymi wariantami koronawirusa. Naukowcy dostrzegli po raz pierwszy taki wariant, nazywany 501Y.V2 lub B.1.351, w grudniu w Republice Południowej Afryki.

Od tego czasu, wariant ten wykryto w różnych krajach na całym świecie. Badania laboratoryjne i kliniczne mają sugerować, że większość szczepionek w dalszym ciągu oferuje przed nim znaczącą ochronę. Jednak szczepionka Astrazeneca wypadła na tym tle słabo: w badaniu, w którym wzięło udział ok. 2 tys. mieszkańców RPA, okazało się, że nie chroniła ona przed łagodnym i umiarkowanym przebiegiem tego wariantu infekcji.

W świetle tych wyników, rząd RPA miał ogłosić 7 lutego, że wstrzymuje dystrybucję szczepionki AstraZeneca, mimo że jest ona znacznie tańsza od szczepionki Pfizer i łatwiejsza w przechowywaniu. Co więcej, Astrazeneca i Uniwersytet Oksfordzki miały przyznać pozwolenie producentom leków generycznych, takim jak Serum Institute of India w Pune, by ci produkowali kolejne dawki tak szybko, jak to tylko możliwe. Z tego powodu, szczepionka ta  była nazywana największą nadzieją dla Afryki – twierdzi Joia Mukherjee, oficer medyczna w Partners in Health, organizacji charytatywnej z siedzibą w Bostonie, która działa w 11 krajach.

– Maszerować dalej i używać tej szczepionki, kiedy mamy świadomość, że wariant ten rozwija się w Afryce, a w szczególności w jej południowej części, jest zaniedbaniem na globalną skalę – przekonywała Mukherjee.

Jednakże, w niektórych regionach Afryki, szczepionka ta mogłaby dalej być użyteczna, mówi Loice Achieng z University of Nairobi. A to dlatego, że wariant 501Y.V2 nie stał się jeszcze w Kenii dominujący i wciąż jest prawdopodobne, że szczepionka AstraZeneca mogłaby chronić przeciwko ciężkim postaciom COVID-19 powodowanym przez niego.

Nowe opcje

Wciąż jeszcze jest nadzieja, że kolejne szczepionki, które staną się dostępne, wypełnią niektóre z tych luk. Przykładowo, Johnson & Johnson z New Brunswick, pracuje nad szczepionką, która wymagałaby jednej dawki, i która dzięki temu w ogromny sposób uprościłaby kwestie logistyczne i dystrybucyjne. Jednakże, co podkreśla Jerome Kim, dyrektor generalny International Vaccine Institute w Seulu, spółka zakończyła dopiero w drugiej połowie stycznia testy kliniczne i nie jest jeszcze jasne, jak szybko będzie zdolna, by zacząć produkować miliony dawek (czytaj także: Szczepionka Johnson&Johnson – ekspert twierdzi, że wystarczy podanie jednej dawki).

Jak zaznacza dalej Kim, świat wciąż czeka na kluczowe dane dotyczące wprowadzanych szczepionek. Leki nie zawsze bowiem mają tak dobre działanie w rzeczywistym środowisku, jak dzieje się to w laboratoriach podczas badań klinicznych. Wczesne dane z masowej kampanii szczepień w Izraelu pozwalają sądzić, że rezultaty szczepionki Pfizera utrzymują się na podobnym poziomie, jednak zajmie to kolejne miesiące, by zebrać podobne dane dotyczące innych szczepionek.

Co więcej, naukowcy zaczynają testować z liczbą dawek, harmonogramami oraz kombinacjami szczepionek. W dalszym ciągu nie wiedzą oni, jak długo będzie trwała odporność, jaką zapewnia szczepionka, a także, w jakim stopniu różne szczepionki zmniejszają rozprzestrzenianie się koronawirusa.

Kim zaznacza również, że byłoby wtedy możliwe stwierdzić, którą szczepionkę należy użyć w danej lokalizacji. Jednak w chwili obecnej,  takich danych po prostu nie ma.

– Obserwujesz w czasie rzeczywistym, jak kwestie te ulegają zmianie – mówi Kim. – W następnym miesiącu, moglibyśmy pomyśleć coś zupełnie innego.

AM/nature.com

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA