Jak czytamy na portalu termedia.pl, dr Lidia Stopyra, ordynator Oddziału Chorób Infekcyjnych i Pediatrii Szpitala im. Żeromskiego w Krakowie, przyznaje, że do ich placówki coraz częściej zgłaszane są dzieci, które „są ofiarami telefonicznych porad lekarzy”.
Z obecnej sytuacji nie jest też zadowolony dr hab. n. med. Cezary Pakulski, kierownik Kliniki Anestezjologii, Intensywnej Terapii i Medycyny Ratunkowej w Pomorskim Uniwersytecie Medycznym w Szczecinie, który zaznacza, że „od początku czerwca rozpoczął się proces „odmrażania” wszystkiego z wyjątkiem POZ”. W efekcie, „chorzy zostali praktycznie pozostawieni sami sobie”, a szpitalne oddziały ratunkowe znowu „pękają w szwach” (czytaj też: Telefarmacja i dostawa leków do domu. Jak robią to europejskie apteki?).
Jak czytamy dalej na termedia.pl, swojej irytacji nie kryją także przedstawiciele ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, którzy podkreślają, że lekarze podstawowej opieki zdrowotnej nie kierują pacjentów na badania. Kierownik jednej z przychodni AOS przyznał, że wykonuje jedynie 20% kolonoskopii, jakie wykonywał przed wybuchem epidemii: co jest równoznaczne z tym, że „aż 80% pacjentów nie wie, czy ma problem, a przecież część z nich może mieć nowotwór”, o czym informuje specjalista.
Zaniepokojenie sytuacją
Problemem zainteresował się prezes zarządu Związku Powiatów Polskich oraz starosta bielski, Andrzej Płonka, który w swoim liście do ministra zdrowia, argumentuje, że zjawisko udzielania teleporad stało się zbyt częste. Jego efektem mają być problemy z dostaniem się na badania specjalistyczne, a także to, że coraz bardziej zatłoczone stają się szpitalne oddziały ratunkowe, do których zgłaszają się osoby, dla których teleporada „nie jest wystarczająca do ustalenia przyczyn dolegliwości”.
Z sytuacji zdaje sobie sprawę również Bartłomiej Chmielowiec, rzecznik praw pacjenta, który przyznaje, że spotyka się ze skargami ze strony pacjentów – twierdzą oni, że mimo istnienia podstaw, nie mogą odbyć osobistej wizyty u lekarza, a jedyne, co jest im proponowane, to właśnie teleporada (zobacz również: Niemcy: telefarmacja coraz śmielej wkracza do aptek).
W związku z tym, Chmielowiec zwrócił się z prośbą o to, by przy ocenie potrzeb osób chorych i wyborze optymalnej ścieżki udzielania świadczeń zdrowotnych, nie kierować się automatyzmem, stawiając na działania telemedyczne jako te bezpieczniejsze:
– Rozwiązania telemedyczne, jakkolwiek bardzo potrzebne i przydatne, nie zawsze mogą zastępować osobiste wizyty pacjentów w przychodniach. Osobisty kontakt w wielu przypadkach jest niezbędny do realizacji prawidłowego procesu diagnostyki i leczenia – wyjaśniał rzecznik.
AM/termedia.pl










