Jeden z taki przypadków opisał portal torun.naszemiasto.pl. we wtorek 21 lipca, późnym popołudniem do apteki zlokalizowanej na toruńskiej starówce weszło dwóch zaniedbanych i woniejących alkoholem jegomości. Korzystając z tego, że farmaceutka była zajęta obsługą pacjentki, a ludzi wokół nie było, postanowili poczęstować się płynami do dezynfekcji rąk. Najpierw posmakowali, a potem wypili… (czytaj również: Podarował szpitalowi podrobiony płyn do dezynfekcji. Prokuratura wyjaśnia…).
Sytuację obserwowała czekająca na swoją kolej pacjentka i podzieliła się tym z farmaceutką. Jednak ta wcale nie okazała zdziwienia. Przyznała, że to kolejna taka akcja w aptece. – A przecież tym płynem naprawdę można się ciężko zatruć. To nie spirytus od celników! To etanol i izopropanol – dodała. Okazuje się, że uzależnieni od alkoholu chętnie korzystają też z płynów wystawianych w sklepach.
Być może myślą, że te preparaty przygotowano na bazie spirytusu, przejętego przez celników. Wiosną głośno było o tysiącach nielegalnych litrów, które celnicy zatrzymywali w kraju i przekazywali na walkę z koronawirusem. Spirytus od Krajowej Administracji Skarbowej trafił jednak głównie do placówek medycznej, straży pożarnej i straży granicznej.
Płyny do dezynfekcji rąk zawierają w sobie natomiast etanol i izopropanol (czytaj również: Uwaga na środki odkażające z internetu. Mogą być sfałszowane!). Są to substancje dwa razy silniejsze od alkoholu spożywczego, którymi można się śmiertelnie zatruć.
Sprawdź także:
Źródło: IK/torun.naszemiasto.pl










