Jedna z sieci poinformowała, że ostatni wzrost zachorowań wariantem Omicron szczególnie obciąża pracę aptek w bardzo krótkim okresie: „Zdecydowana większość naszych punktów jest otwarta i działa w normalnych godzinach pracy. Jednak postępujący niedobór personelu w połączeniu z gwałtownym wzrostem przypadków COVID-19 spowodował pojedyncze przypadki, w których musieliśmy dostosować godziny pracy lub tymczasowo zamknąć apteki”.
Sieć poinformowała, że podejmując decyzję o dostosowaniu godzin otwarcia aptek, dokłada wszelkich starań, aby pacjenci nie mieli problemu z wykupieniem recept, wybierając dni z „najniższym zapotrzebowaniem na recepty”. Dodała również, że gdy firma czasowo zamyka aptekę, stara się kierować część swoich usług aptecznych do najbliższego otwartego punktu (czytaj również: USA: sieci Walgreens, CVS i Walmart uznane za winne pogłębiania się kryzysu opioidowego).
Z kolei druga z sieci poinformowała, że większość aptek działa w normalnych godzinach, także tych weekendowych. Rzecznik firmy zaznaczył jednak, że: „niewielka część aptek jest tymczasowo zamykana w jeden lub oba dni weekendu, aby pomóc rozwiązać poważne problemy kadrowe w obliczu gwałtownego wzrostu zachorowań, jak i niedoboru personelu, dotykającego prawie każdą branżę i firmę”.
Problem kadrowy obecny w całym kraju
Według Mitchela Rothholza — szefa Amerykańskiego Stowarzyszenia Farmaceutów, zamykanie aptek z powodu braków kadrowych ma miejsce w całym kraju.
Rothholz w wywiadzie dla CNN powiedział: „Jest to problem w całym systemie opieki zdrowotnej, nie tylko w farmacji. Obecnie jednak farmaceuci mają do czynienia z tym problemem stale, ze względu na zwiększone zapotrzebowanie na testy, a także szczepienia przeciw COVID.”
Źródło: abc7chicago.com / PB










