REKLAMA
śr. 15 kwietnia 2020, 10:30

USA: rola farmaceuty w zwalczaniu koronawirusa powinna być znacznie większa

Farmaceuci w USA mogą przeprowadzać testy na obecność nowego koronawirusa. Gdyby jednak rząd pozwolił, mogliby zrobić o wiele więcej.

Wyniki, opublikowane 31 lipca w Lancet Public Health, pokazały, że ryzyko zarażenia jest jeszcze większe w przypadku osób rasy czarnej, pochodzących z Azji lub innych mniejszości etnicznych (należących do grupy BAME) - są one narażone na zachorowanie na COVID-19 nawet pięć razy bardziej(fot. Shutterstock).
To miejscowe apteki, w liczbie 67 tysięcy, w których 175 tysięcy farmaceutów, uznawanych jest często za najbardziej przetrenowanych, a jednocześnie niewykorzystanych pracowników służby zdrowia(fot. Shutterstock).

Steven W. Chen z Uniwersytetu Południowej Kalifornii w obszernym artykule argumentuje, dlaczego amerykańscy farmaceuci powinni odegrać znacznie większą rolę w walce z epidemią Covid-19.

Na pomoc szpitalom

Kiedy liczba ofiar śmiertelnych we Włoszech ze względu na nowego koronawirusa znalazła się wśród najwyższych na świecie, tamtejsi lekarze zwrócili się z apelem do innych krajów, by te zwalczały pandemię w społeczności, a nie w szpitalach i na izbach przyjęć.

Gdy ludzie zarażeni Covid-19 udają się do szpitala, mogą przenieść wirusa na innych pacjentów oraz pracowników służby zdrowia. Włoskie władze sądzą, że to właśnie instynkt, który nakazuje udać się na pogotowie od razu, kiedy symptomy choroby nie są jeszcze poważne, mógł doprowadzić do obecnej katastrofy w kraju. Podobnie jak we Włoszech, także amerykański system zdrowia ma opierać się na szpitalach. W efekcie, pandemia może szybko przytłoczyć system szpitalny, ograniczając jego zdolność do radzenia sobie z innymi poważnymi przypadkami.

Zdaniem Chena, istnieje jednak alternatywa, która mogłaby wesprzeć szpitale w leczeniu osób zarażonych na Covid-19, u których przebieg choroby jest łagodny bądź umiarkowany. To miejscowe apteki, w liczbie 67 tysięcy, w których 175 tysięcy farmaceutów, uznawanych jest często za najbardziej przetrenowanych, a jednocześnie niewykorzystanych pracowników służby zdrowia (czytaj też: VIDEO: Rola aptekarzy jest marginalizowana. Szansą opieka farmaceutyczna?).

Przeprowadzanie testów za mało

Wiele placówek miało już oferować testy na paciorkowce oraz grypę, jednak dopiero 8 kwietnia amerykańskim aptekom pozwolono przeprowadzać także testy na COVID-19. Obecnie, przeprowadzanie testów jest już sprawdzoną taktyką, która ma znacząco zmniejszyć liczbę zachorowań podczas epidemii. Powszechnie stosowane w takich krajach jak Chiny, Korea Południowa, Singapur czy Niemcy, a w ich następstwie, izolowanie zainfekowanych pacjentów, pomagają w zapobieganiu rozprzestrzeniania się i ograniczaniu liczby śmiertelnych przypadków.

Jednak, oferowanie testów, to, jak twierdzi Chen, dopiero pierwszy krok, a farmaceuci mają wiedzę, którą mogliby wykorzystać w znacznie większym stopniu, walcząc na linii frontu z koronawirusem.

Projekty, które udowadniają potencjał

Wiele programów przeprowadzanych w całym kraju pokazuje, że farmaceuci mogą w znaczny sposób poprawić kontrolę nad schorzeniami, co w efekcie przyczynia się do ograniczenia przyjęć do szpitala i zmniejsza koszty leczenia.

Kiedy farmaceuci z Los Angeles połączyli siły z zakładami fryzjerskimi po to, by wpłynąć na poziom ciśnienia krwi u Afroamerykanów, u blisko 90% pacjentów udało się osiągnąć założone wyniki – w porównaniu z jedynie jedną trzecią chorych, którzy otrzymali tradycyjną pomoc. Badania Uniwersytetu Południowej Kalifornii pokazały natomiast, że pacjenci, których leki na cukrzycę zarządzane były przez farmaceutę, trzy razy częściej uzyskiwali założony poziom cukru we krwi.

Co mogliby zrobić farmaceuci dla pacjentów z Covid-19

W leczeniu nowego koronawirusa, farmaceuci mogliby być pierwszym punktem kontaktu dla tych osób, które podejrzewają, że mogły zostać zarażone, ale nie przejawiają poważnych symptomów choroby. Zachowując odpowiednie środki ostrożności, farmaceuci mogliby zaoferować przeprowadzenie testów na obecność COVID-19 w taki sposób, że pacjenci nie wychodziliby nawet ze swojego samochodu. Co więcej, mogliby oni zapewnić wizyty domowe dla wybranych pacjentów, którzy przebywają na kwarantannie bądź pozostają w izolacji. Wreszcie, mogliby farmaceuci kierować pacjentów do dalszego leczenia, jeśli byłoby to konieczne.

Nie dzieje się tak, zdaniem Chena, dlatego, że farmaceutów nie uznaje się za „dostarczycieli usług medycznych”. W rezultacie, nie mają oni dostępu do kodów refundacji Medicare and Medicaid za świadczenie usług medycznych, ponad realizowanie recept. Oznacza to, że nie mogą być opłacani przez rząd ani zakłady ubezpieczeniowe za świadczenie usług, do których realizacji byli szkoleni. Bez ostatniego pozwolenia amerykańskiego Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej, farmaceutom nie byłoby wolno przeprowadzać testów na obecność Covid-19.

Farmaceuci są przeszkoleni, by zapewnić, że ponad 10 tys. leków na receptę jest używanych poprawnie. Zaawansowanie usługi, takie jak obszerne zarządzanie gospodarką lekową, zapewniają indywidualną ocenę, a farmaceuci, którzy takie zarządzenie oferują, mogą we współpracy z lekarzami dostosowywać leki, a z pacjentami monitorować, czy założone cele leczenia zostały osiągnięte. Takie usługi, w związku z częstymi chorobami, jak wysokie ciśnienie krwi, cukrzyca czy astma, a także komplikacjami w wyniku Covid-19, są dzisiaj ważniejsze niż kiedykolwiek. Koronawirus postawił nowe i niespotykane dotąd wyzwania przed systemem służby zdrowia. 90% amerykańskiej populacji mieszka w odległości do 5 mil od apteki – dlatego farmaceuci są w dobrym położeniu, by pomóc pokonać ten kryzys.

AM/news.yahooo.com

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

2 komentarze Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Nikt się nie naraża dzisiaj , to nie są czasy wielkiej wojny ojczyźnianej. W szpitalach lekarze to najczęściej świeżaki po studiach, na specjalizacjach czy innym dorobku. Tzw. doktor w zakonie, ze spejcjalizacją zarabiający 40 tys na miesiąc ma głęboko wszystko w dupie i nie będzie ryzykował swojego życia w imię nie wiadomo czego. Te pieniądze woli wydać na przyjemności, zainwestowac, na rodzinę i cieszyć się życiem, a nie ratować plebs. Apteki będą ciągnąć dalej, czy magister się zbuntuje czy nie- jak będzie trzeba to zrobią półroczne przyuczenie, bo nie ukrywajmy- zeby robić w budzie z lekami wystarczy tak naprawdę przynależność do rodziny człekokształtnych.
Z tego co zrozumiałem aby zmniejszyć ryzyko zakażenia personelu medycznego, testy mają przeprowadzać w aptekach... No tak...