Szpitale w Stanach Zjednoczonych gromadzą leki używane w leczeniu koronawirusa, przygotowując się na nadejście drugiej fazy epidemii, która przewidziana jest na jesień. Placówki chcą w ten sposób uniknąć sytuacji, gdy potrzebnych produktów medycznych mogłoby zabraknąć. Szczególnie dużo środków nabywają te szpitale, do których w czasie wybuchu pandemii, zgłaszały się duże ilości pacjentów, u których wykryto COVID-19 – wśród nich m.in. placówki w Nowym Jorku (czytaj też: USA: eksperci ostrzegają przed wzrostem zarażeń COVID-19)
Te zwiększone zakupy już wpływają na sytuację na rynku, na którym część leków stała się niedostępna, a szpitale musiały sięgnąć po zamienniki.
– Jeżeli teraz to tak wygląda, to co będzie działo się potem? – zastanawia się Indu Lew z RWJBarnabas Health, które zarządza 11 szpitalami zapewniającymi leczenie stanów ostrych w New Jersey. – Jeśli myślimy o nadchodzącej fali, to nie wiemy, kiedy ona nastąpi, nie wiemy, jakie czynniki mogą ją wywołać, ani też, jakich nabierze rozmiarów.
Jak informuje Premier Inc., mniej więcej 90% placówek zdrowotnych zaopatruje się w około 20 kluczowych leków. 50% z nich, próbuje zgromadzić zapasy środków, które wystarczyłyby co najmniej na miesiąc (zobacz również: Rząd USA chce rozszerzyć współpracę z aptekami by ułatwić dostęp do testów na COVID-19).










