Rząd Kazachstanu próbował zapewnić, aby leki przeciwko COVID-19, były sprzedawane z minimalną prowizją. Efekt tych działań jest natomiast taki, że w kraju brakuje teraz także specyfików używanych przy innych schorzeniach.
Kraj ten reguluje ceny leków od 2019 roku, narzucając limity na wydatki logistyczne, marketingowe i marże w proporcji do cen ex-works. W styczniu obecnego roku, rząd miał opublikować tzw. listę leków „antycovidowych” – ich dozwoloną cenę maksymalną obniżono przeciętnie o 40%.
Lista ta objęła jednak także leki niezwiązane z leczeniem COVID-19, a ruch ten nie dał czasu importerom i dystrybutorom na wyprzedanie zapasów, które nabyli po wyższych cenach – mówi Arminas Macevicius ze spółki farmaceutycznej Stada (czytaj również: Chorwacja: hurtownie farmaceutyczne apelują do rządu o uregulowanie długów).
– Rynek ma z reguły zapasy na 2-3 miesiące, co oznacza, że apteki oraz hurtownie mają dużą ilość towaru, która musi zostać sprzedana po niższych cenach, co powoduje straty – tłumaczy Macevicius.
Lista „antycovidova” była na tyle szeroka, że objęła także krople do oczu, aspirynę oraz Cardiomagnyl, popularny lek używany do zapobiegania chorobom układu sercowo-naczyniowego.
Tymczasem, Ministerstwo Zdrowia w Kazachstanie podjęło decyzję o objęciu obniżkami cen wszystkich leków zarejestrowanych do użycia na terenie ich kraju, poprzez gwałtowne zmniejszenie dopuszczalnych prowizji.
Producenci leków zaapelowali do rządu, twierdząc, że nowe regulacje mają skutki odwrotne od tych zamierzonych, jednak do tej pory nie zostały one zrewidowane.
Rzecznik resortu miał podkreślić, że trwają w tym zakresie prace, i że nowe środki zostaną ogłoszone wkrótce.
AM/reuters.com










