Ciężko wyobrazić sobie sytuację, w której pacjent nie może zrealizować recepty na lek, ponieważ w okolicy brakuje otwartych aptek. Niestety, taka sytuacja panuje w Norfolk, w którym problem zbyt małej ilości farmaceutów jest najbardziej widoczny.
Dyrektor lokalnego Komitetu Farmaceutycznego w Norfolk Tony Dean przyznaje, że farmaceuci chętniej podejmują pracę w obszarach miejskich. Wynika to z szerszego wachlarza możliwości, jakie oferuje im praca w zurbanizowanych miejscach. Niestety dla świeżych absolwentów praca na wsi nie jest na tyle atrakcyjna, aby problem zatrudnienia zmniejszył się.
Problem pogłębiło również utworzenie 50 nowych miejsc w podstawowej opieki zdrowotnej. Spowodowało to dodatkowy odpływ farmaceutów (czytaj również: W Izraelu brakuje farmaceutów. Jest gorzej niż w Polsce…).
Jak mówi Tony Dean: „rozważane są ekstremalne środki, aby przyciągnąć profesjonalistów do tego obszaru”. Zwraca się do lokalnej społeczności z prośbą o zrozumienie problemu i nieobwinianie za tą sytuację aptek. Każdy wie, że ograniczone godziny otwarcia placówek to nie tylko problem dla osób realizujących recepty. To utrudnienie również dla pacjentów potrzebujących porady dot. drobnych chorób i świadczenia usług klinicznych, takich jak szczepienia przeciw grypie. Jak wskazuje dyrektor: „Apteka to biznes i zamyka się tylko w ostateczności. Właściciele robią wszystko, co w ich mocy, aby pozostawić otwarte drzwi swoich placówek.”
Źródło: PB/greatyarmouthmercury.co.uk










