W nadchodzącym sezonie Ministerstwo Zdrowia zamówiło 4-5 milionów szczepionek przeciwko grypie. Tylko część z nich trafi do aptek. Jednocześnie, jak donosi Gazeta Prawna, ich ceny będą wyższe niż w ubiegłych latach. Wszystko okaże się, gdy resort zdrowia przedstawi projekt zmian na wykazach leków refundowanych. Ma to nastąpić już dzisiaj (czytaj również: Apteki mogą poprawić wyszczepialność przeciw grypie).
Jak czytamy w Gazecie Prawnej, brak podwyżki cen wiązałby się z utrudnionym dostępem do szczepionek w Polsce.
– W sytuacji niskich cen i wysokiego popytu, przewyższającego podaż nie tylko w Europie, lecz także na świecie, preparat byłby kierowany do krajów oferujących za niego więcej pieniędzy. Eksperci tłumaczą ją również coraz wyższą inflacją i rosnącymi kosztami produkcji. Sam Sanofi na pytania o powód podwyżki nie odpowiada – pisze DGP.
Choć resort zdrowia zamówił na nadchodzący sezon prawie 5 mln szczepionek, to tylko niewielka część z nich trafi do aptek. A wynika to z tego, że znaczna pula leku będzie oferowana bezpłatnie dla wybranych grup docelowych, wymienionych w projekcie rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie metody zapobiegania grypie sezonowej w sezonie 2021/2022. Tego, po jakiej cenie została ta pula szczepionek kupiona, ani ministerstwo, ani firmy nie zdradzają (czytaj również: Apel ekspertów do Ministerstwa Zdrowia ws. rozszerzenia refundacji szczepionek przeciw grypie).
Farmaceuci chcą szczepić przeciw grypie
Pierwsze szczepionki trafią do aptek już na początku września. Fakt podniesienia ich ceny, na pewno nie pomoże w promocji szczepień – mimo, że dla wielu grup pacjentów będą one bezpłatne. Eksperci uważają, że wpływ na obniżkę ceny miałoby włączenie w proces szczepienia farmaceutów, którzy mogliby podawać szczepionkę w aptekach, tak jak teraz ma to miejsce w przypadku COVID-19 (czytaj również: Farmaceuci i technicy farmaceutyczni bezpłatnie zaszczepią się przeciw grypie).
– Dziś wykonuje je pół tysiąca aptek z kilku tysięcy, które wyraziły zainteresowanie. Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, przyznaje, że takie rozwiązanie oznaczałoby większe zamówienia ze strony aptek, a tym samym placówki zyskałyby większe pole manewru w negocjacjach cen z hurtowniami. Mogłyby też zejść z własnej marży, wiedząc, że sprzedadzą więcej – pisze DGP.
Źródło: ŁW/DGP










