Według danych Ministerstwa Zdrowia od 21 do 27 lipca wykonano ponad 59,7 tyś. testów na SARS-CoV-2. Dokładnie 19 577 z nich dało wynik pozytywny, potwierdzając zakażenie koronawirusem. Jednocześnie aktualnie w szpitalach znajduje się 1884 pacjentów z COVID-19.
Podczas wczorajszej konferencji prasowej Minister Zdrowia Adam Niedzielski stwierdził, że apogeum obecne fali zachorowań nastąpi w drugiej połowie sierpnia. Wtedy liczba zakażeń ma osiągnąć poziom 10 tys. dziennie. Eksperci wskazują jednak, że dane, którymi dysponuje resort zdrowia, są niekompletne. Obecnie dostęp do testów jest bowiem utrudniony, a wiele osób testuje się samodzielnie – testami kupionymi w aptekach.
– Wszędzie wokół COVID. Miejscowość nad Bałtykiem. Pani Farmaceutka z miejscowej apteki twierdzi, że nigdy od początku pandemii nie sprzedała tylu testów. Nieoficjalnie, około 1/3 wyników dodatnich. Mamy więc szybko narastającą „falę widmo”, bo według oficjalnych statystyk – spokój – napisał kilka dni temu na Twitterze dr n. med. Paweł Grzesiowski, Ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. Zagrożeń Epidemicznych.
Ponad 40 tys. testów dziennie w aptekach
Te spostrzeżenia potwierdzają też dane. Jak się okazuje zainteresowanie testami do samodzielnego wykonania, od kilku tygodni regularnie wzrasta. W miniony poniedziałek – 25 lipca – po raz pierwszy przekroczono liczbę 40 tys. sprzedanych testów jednego dnia. Z danych, które podała firma PEX PharmaSequence wynika, że tego dnia sprzedano dokładnie 42,5 tys. testów. Jednocześnie z raportów Ministerstwa Zdrowia wynika, że oficjalnie wykonano tylko 13,3 tys. testów (czytaj również: Testy na SARS-CoV-2 w aptece – ile to będzie kosztować?).

– Dwa równoległe światy: oficjalnie w systemie 14tys testów dziennie, ok. 3-5tys zakażeń; poza systemem 40tys testów dziennie kupowanych w aptekach, ok. 20-30tys zakażeń, a w rzeczywistości 100-150tys. Letnia fala zakażeń jak w połowie stycznia’22, co potwierdzają badania ścieków – komentuje sytuacje dr n. med. Paweł Grzesiowski.
W jego ocenie, tempo narastania tej fali jest wyższe, nie tylko z powodu braku zabezpieczeń, ale również większej zakaźności wariantu BA.5 oraz jego dłuższej eliminacji.
– Wiele osób nie izoluje się, a co najwyżej po kilku dniach zwolnienia wraca do pracy, a dalej mogą zarażać. Testujmy się! – apeluje lekarz.
Warto pamiętać, że testy na SARS-CoV-2 są dostępne nie tylko w aptekach, ale także dużych sklepach (czytaj również: Sklepy Aldi ukarane za reklamowanie sprzedaży testów na SARS-CoV-2… ).
©MGR.ARM










