Tylko dwa miesiące funkcjonował w Polsce program bezpłatnych testów antygenowych na obecność SARS-Cov-2 wykonywanych w aptekach. Od 1 kwietnia resort zdrowia zakończył ich finansowanie. Farmaceuci i apteki nadal jednak mogą takie testy wykonywać, jako usługę komercyjną. Część aptekarzy była oburzona taką sytuacją. Czuli się oszukani przez resort zdrowia, że po tym jak zainwestowali w przygotowanie swoich lokali do testowania, program został zlikwidowany (czytaj również: Farmaceuci wściekli na Ministerstwo Zdrowia! „Bezsensowne decyzje”…).
Są jednak i tacy, którzy podkreślają, że nawet jeśli bezpłatne testowanie trwało dwa miesiące, to należy program ocenić pozytywnie.
– Należy patrzeć przez pryzmat skutków dla społeczeństwa. Mieliśmy wzrost zakażeń, nikt nie był w stanie przewidzieć rozwoju sytuacji. To było duże zagrożenie społeczne. Apteki zostały włączone do procesu walki z pandemią i na pewno słusznie. Każdy test wykonany w aptece był wartością dodaną. Myślę, że teraz apteki będą spełniały rolę w profilaktyce zdrowotnej w coraz większym zakresie – mówi Tomasz Barszcz, wiceprezes Lubelskiej Izby Aptekarskiej w rozmowie z portalem naszemiasto.pl.
Pewne wątpliwości w tej kwestii ma z kolei Mateusz Chruściak, właściciel apteki przy ul. Węglarza w Lublinie.
– Trzeba było wiele przygotowań do rozpoczęcia testowania, a okazało się, że zainteresowanie pacjentów wygasało już po około miesiącu. Natomiast refundowana możliwość testowania w aptekach skończyła się po dwóch miesiącach. Jest więc dyskusyjne, czy wykonywanie testów w aptekach było warte zaangażowania farmaceutów w te procedury kosztem ich codziennych obowiązków. Na pewno jednak było to nowe wyzwanie i doświadczenie – twierdzi Chruściak.
Zadowolenia z przebiegu dwumiesięcznej akcji nie kryje natomiast właściciel apteki w Piotrowicach, którego o opinię zapytał portal naszemiasto.pl.
– Uważam, że gra była warta świeczki. Zdobyłem doświadczenie, niemało osób przetestowałem. Szkoda, że to się już skończyło. Ludziom nadal są potrzebne pozytywne wyniki testu, więc z kilkoma osobami jestem umówiony na komercyjny test. Trudności? Dla osoby, która otwierała w życiu trzy apteki to było jak pstryknięcie palcami – przyznaje Łukasz Dziwulski.
Będą wytyczne Naczelnej Izby Aptekarskiej
Tomasz Barszcz podkreśla, że choć program bezpłatnego testowania został zakończony, to farmaceuci i apteki nadal mają narzędzia do ich prowadzenia. Zapewnia też, że niebawem pojawi się w tej kwestii interpretacja Naczelnej Izby Aptekarskiej, która doprecyzuje w jaki sposób aptekarze będą mogli „sprzedawać” testowanie (czytaj również: Koniec bezpłatnych testów na SARS-CoV-2 w aptekach. Komunikat NFZ…).
Niektórzy z nich już to zresztą robią. Na branżowych grupach w mediach społecznościowych dzielą się też swoimi spostrzeżeniami co do ceny takiej usługi oraz sposobu jej przeprowadzania. Część z nich zdecydowała się na ustalenie kwoty 50 zł – 70 zł – jako ceny za test i jego wykonanie, wraz z wydaniem pacjentowi certyfikatu z wynikiem. Podkreślają jednocześnie, że to bardzo atrakcyjna cena, biorąc pod uwagę, że w wielu laboratoriach za podobny test antygenowy trzeba zapłacić nawet powyżej 100 zł. Z tego też powodu chętni do wykonania takiego testu w aptece pacjenci nadal są – nawet jeśli trzeba za niego zapłacić.
Kwestią wciąż niejasną pozostaje natomiast to czy za usługę wykonania testu na SARS-CoV-2 apteka powinna naliczać też VAT.
Źródło: ŁW/naszemiasto.pl










