Według śledczych z Prokuratury Okręgowej w Tarnowie pierwsze łapówki oskarżony miał przyjąć prawie 11 lat temu. Najpierw od właścicielki kilku aptek w woj. świętokrzyskim miał dostać 25 tys. zł za pośrednictwo w pozytywnym rozstrzygnięciu przetargu na kontrakt związany z refundacją usług medycznych. Kilka lat później, w grudniu 2012 r., zażądać miał od niej za to samo 40 tys. zł, a jako zaliczkę przyjąć 2 tys. zł (czytaj więcej: Brał łapówki by nie kontrolować aptek).
W latach 2012-2013 urzędnik miał przyjąć pieniądze jeszcze pięciokrotnie – w sumie 9 tys. zł – za pośrednictwo w przyspieszeniu wypłat refundacji za leki i świadczenia medyczne. Ponadto w latach 2009-2013 K. miał regularnie przyjmować określone kwoty za odstąpienie od kontroli aptek i punktów aptecznych. Łącznie śledczy zarzucili mu przyjęcie ponad 180 tys. zł łapówek.
Zbigniew K. miał odstępować od kontroli aptek zarządzanych przez dwie siostry – jedna z nich jest magistrem farmacji, druga – lekarzem stomatologiem. W oddzielnym procesie, który toczył się przed Sądem Okręgowym w Kielcach, obie kobiety przyznały się m.in. do podrobienia recept i wprowadzenia w błąd NFZ dla uzyskania kilkudziesięciu tysięcy złotych refundacji za leki przeciwzakrzepowe. Poddały się karze.
W czerwcu 2018 r. sąd skazał nieprawomocnie Zbigniewa K. na dwa lata więzienia. Wobec mężczyzny sąd zastosował także przepadek mienia, które miał on pozyskać w ramach przestępstwa. Orzekł również trzyletni zakaz pełnienia przez K. stanowisk w organach publicznych i samorządowych, związanych z kontrolowaniem i dysponowaniem środkami finansowymi. Sąd ocenił, że K. przyjął ponad 160 tys. zł łapówek – o około 20 tys. zł mniej, niż zarzucała prokuratura (czytaj więcej: Pracownik NFZ skazany za łapówkarstwo – wznowiono proces).
Źródło: ŁW/Niezależna










