REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pt. 19 stycznia 2024, 09:33

Zdalne wybory do samorządu rozpalą dyskusję podczas Krajowego Zjazdu Aptekarzy

Już 26 stycznia w Warszawie rozpocznie się Krajowy Zjazd Aptekarzy. Wśród wielu uchwał zjazdowych, zaproponowanych przez izby aptekarskie i indywidualnych farmaceutów, znajdzie się również propozycja wprowadzenia zdalnych wyborów do samorządu zawodu farmaceuty. Ten pomysł już teraz budzi kontrowersje i niechybnie rozpali dyskusję podczas KZA.

Farmaceutka pracuje w aptece na komputerze jednocześnie rozmawiając przez telefon.
Zdalne wybory do samorządu zawodu farmaceuty będą tematem debaty podczas Krajowego Zjazdu Aptekarzy (fot. Shutterstock)

Krajowy Zjazd Aptekarzy to najwyższy organ władzy samorządu zawodu farmaceuty. 321 delegatów z całej polski decyduje o wyborze prezesa Naczelnej Rady Aptekarskiej oraz składzie organów Naczelnej Izby Aptekarskiej. KZA podejmuje też decyzje o kierunku działań samorządu, podejmując określone „uchwały zjazdowe”. Ich propozycje mogą przedstawiać zarówno izby aptekarskie, jak i samodzielnie farmaceuci.

REKLAMA

Dwie z propozycji takich uchwał na najbliższym Krajowym Zjeździe Aptekarzy dotyczyć będą zmian w sposobie przeprowadzania wyborów do samorządu. Przygotowała je Śląska Izba Aptekarska, w odpowiedzi na pojawiające się w ostatnich latach głosy środowiska. Pierwsza propozycja uchwały dotyczyć będzie wprowadzenia zdalnego głosowania z użyciem nowych rozwiązań wykorzystujących elektroniczne środki komunikacji. Chodzi tutaj o umożliwienie głosowania przez internet. Druga z propozycji uchwał będzie z kolei dotyczyła wprowadzenia wyborów hybrydowych, czyli systemu mieszanego.

– To jednoczesny ukłon zarówno w stronę tych, którzy chcieliby spotkać się na stacjonarnym zjeździe wyborczym, jak i tych, którzy z różnych przyczyn preferują głosowanie zdalne, przez Internet – wyjaśnia dr. Justyna Kaźmierczak, Prezes Okręgowej Rady Aptekarskiej w Katowicach.

Zdalne wybory do samorządu

Temat wprowadzenia zdalnych wyborów do samorządu zawodu farmaceuty nie jest nowy. Już w 2020 roku farmaceuta Łukasz Pietrzak przygotował i udostępnił petycję, skierowaną do Ministra Zdrowia i Naczelnej Rady Aptekarskiej w sprawie opracowania i wdrożenia narzędzia do zdalnego uczestnictwa w wyborach do samorządu. Wskazywał w nim, że obecna formuła wyborów zniechęca do brania w nich udziału.

– Jak rzeczywistość pokazuje w każdych wyborach aktywnie uczestniczy zaledwie kilka – kilkanaście procent farmaceutów. Niska frekwencja wyborcza jest bardzo poważnym problemem naszego środowiska, gdyż z jej powodu cierpi jakość demokracji – mówił Pietrzak.

Farmaceuta przekonywał, że fizyczny udział w zjazdach sprawozdawczo-wyborczych jest dla niektórych problemem. Farmaceuci pracują w systemach dwuzmianowych, jak również w soboty oraz niedziele. Obowiązek zapewnienia fachowej obsady w aptece uniemożliwia wielu aptekarzom oddania głosu w wyborach. Jego zdaniem rozwiązaniem tych problemów byłoby umożliwienie oddania głosu zdalnie poprzez kanały informatyczne, za pomocą przygotowanego do tego narzędzia.

– Takie narzędzie mogłoby w szczególności przekonać do udziału w wyborach wielu młodych farmaceutów, którzy nie zdają sobie sprawy z tego, jak duży wpływ na ich życie zawodowe ma samorząd aptekarski. Dodatkowo taka forma jest zachęceniem oraz mobilizacją środowiska do aktywnego uczestnictwa w funkcjonowaniu izb aptekarskich – przekonywał Pietrzak.

Naczelna Izba Aptekarska nie ustosunkowała się do petycji farmaceuty. Zrobiło to Ministerstwo Zdrowia, które zapewniło, że zgłoszony przez Pietrzaka postulat „zostanie rozważony przy pracach legislacyjnych”. Było to we wrześniu 2021 r.

Zwiększyć frekwencję w wyborach

Argument mówiący, że zdalne wybory do samorządu poprawiłyby frekwencję, przytacza także dr Justyna Kaźmierczak. W jej ocenie możliwość zdalnego zagłosowania w wyborach do samorządu, zachęciłoby wielu farmaceutów do udziału w nich. We swoim wpisie na portalu LinkedIn wylicza, że frekwencja wyborcza w ostatnich wyborach do samorządu aptekarskiego na Śląsku wyniosła 22%. Z kolei na terenie Warszawy Centrum frekwencja nie przekroczyła 4%.

– Przypomnijmy, że farmaceuci są często zniechęceni ich formą – wielogodzinną, często w odległych od miejsca pracy miejscowościach. Często nawet ci, którzy chcieliby pojawić się fizycznie na takim spotkaniu, nie mogą wziąć w nim udział w uwagi na ustawowy obowiązek zapewnienia fachowej obsady w aptece. System zmianowy w aptece sprawia, że np. jeśli mamy dwóch farmaceutów, zawsze jeden będzie wykluczony z możliwości oddania głosu. Zwłaszcza, że często powiadomienia o zjazdach nie docierają do farmaceutów i kierowników aptek odpowiednio wcześnie, aby można było jakoś inaczej zorganizować pracę apteki – mówi Kaźmierczak.

Przyznaje jednocześnie, że kwestia zaangażowania farmaceutów w działania samorządu to nieco inne zagadnienie, które wymaga osobnej dyskusji. Jednak jej zdaniem zdalne głosowanie ma szansę poprawić frekwencję poprzez ułatwienie, usprawnienie i przyspieszenie samej procedury oddania głosu.

Wtóruje jej też mgr farm. Ewa Budzowska – Prezes Zarządu i współwłaścicielka rodzinnej sieci aptek „Apteki od Serca”.

– Nie wiem, dlaczego, aby oddać głos konieczne jest osobiste przyjście na wybory, choć delegat, na którego można głosować może być nieobecny – tak było w czasie wyborów w Warszawskiej Okręgowej Izbie. Wielu znanych mi farmaceutów pracowało wtedy w aptece i zagłosowanie przez nich wiązałoby się z koniecznością zamknięcia apteki, która nie może działać bez farmaceuty. A ponieważ farmaceutów w wielu aptekach jest za mało trudno zorganizować zastępstwo. Wie o tym każdy kto na co dzień pracuje w aptekach – mówi farmaceutka.

Głosowanie między pacjentami

Duża część środowiska do takiej rewolucji podchodzi jednak sceptycznie. Nowy Prezes Wielkopolskiej Okręgowej Rady Aptekarskiej – mgr farm. Mateusz Szamałek – uważa, że wpływ zdalnego głosowania na zwiększenie frekwencji wyborczej wśród farmaceutów jest wątpliwy.

– Trudno mi powiedzieć jak duże przełożenie na udział w głosowaniu miałoby umożliwienie jego przeprowadzenia w trybie zdalnym. Natomiast pewien jestem, że frekwencję trzeba i warto pobudzać oddolnie i organicznie, poprzez aktywne działania i szczepienie zaangażowania. Myślę, że to trudniejsze niż jedna decyzja w sprawie trybu głosowania, ale wierzę, że w długofalowym wymiarze przyniesie trwalsze rezultaty – mówi farmaceuta.

Podobnego zdania jest też wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej – mgr farm. Marek Tomków. Nie ukrywa, że jest przeciwnikiem wprowadzenia zdalnych czy hybrydowych wyborów do samorządu. Nie przemawia do niego też argument dotyczący frekwencji.

– Jako skrajny przykład wskazywana jest 4% frekwencja w jednym z rejonów w Warszawie. Ale w innym wynosiła ona na przykład 90%. W ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych frekwencja wyniosła niecałe 75% i to po gigantycznej kampanii, gdzie pojawiał się czarny PR i wszelkie formy motywacji elektoratu. To pokazuje, że istnieje pewna granica frekwencji. Ale są też metody na zachęcanie farmaceutów do udziału w wyborach – mówi Tomków.

REKLAMA
REKLAMA

Jako jedną z takich metod wskazuje organizowanie interesujących farmaceutów szkoleń przy okazji zjazdów wyborczych. Przypomina, że na spotkania dotyczące np. realizacji recept czy szczepień farmaceuci pokonywali nawet kilkaset kilometrów. Odległość i dzień tygodnia nie stanowiły dla nich problemu.

– Poza tym wybory do samorządu są raz na cztery lata. Farmaceuta, któremu zależy na udziale w nich, może to spokojnie zaplanować, zamknąć aptekę godzinę wcześniej i pojawić się na nich. Przecież w ogromnej większości izb zjazdy odbywają się w weekendy. Tymczasem ktoś chce, żeby farmaceuci oddawali głosy w aptece między pacjentami albo smażąc naleśniki, bez możliwości zadawania pytań. Jak taki farmaceuta ma wiedzieć na kogo lub na co głosuje? – mówi Marek Tomków.

Zdalne oszustwo?

Przeciwnicy zmian wskazują też, że takie rozwiązanie umożliwi manipulowanie wyborami. W ich ocenie nikt nie będzie miał kontroli nad tym, czy za farmaceutę nie głosuje ktoś inny, albo że głosy oddawane są według instrukcji osób niezwiązanych z zawodem.

– Niezależnie od trybu głosowania jednym z najważniejszych aspektów jest możliwość zapewnienia niezależności, czyli braku wpływu na indywidualne decyzje samych farmaceutów przez podmioty zewnętrzne. Nasze środowisko bywa dość specyficzne w tym kontekście, a wielu z nas zna przypadki „oddawania” samodzielności, np. w relacjach biznesowych. Stąd zrozumiałe są obawy – mówi Mateusz Szamałek.

Innego zdania jest dr Justyna Kaźmierczak. W jej ocenie w dzisiejszych czasach są możliwości, aby takie wybory przeprowadzić w sposób bezpieczny i transparentny.

– Mamy podpis kwalifikowany, profil zaufany, wyspecjalizowane firmy, które zajmują się profesjonalną organizacją e-wyborów. Myślę więc, że nie ma obaw co do bezpieczeństwa e-wyborów ani prawnych barier, których przy dobrej woli społeczności farmaceutów nie dałoby się pokonać – mówi Prezes ORA w Katowicach.

Marek Tomków nie widzi jednak możliwości zabezpieczenia zdalnych wyborów w taki sposób, by wyeliminować ryzyko manipulacji. Wskazuje, że mimo współczesnej technologii nawet Sejm wycofuje się ze zdalnych głosowań na posiedzeniach plenarnych, które funkcjonowały w czasie pandemii.

– Czy naprawdę chcemy wydawać pieniądze na uwierzytelnianie 40 000 farmaceutów? Oczywiście na pewno znajdzie się firma, która to zrobi, ale pojawia się pytanie o wiarygodność, skoro obecnie można podrobić nawet e-receptę i sfałszować elektroniczny podpis lekarza. Przecież już w tych wyborach stacjonarnych mieliśmy przypadki, gdy farmaceuci głosowali elektronicznie „na cztery ręce” i trzeba było powtarzać wybory w jednej z izb. Znamy też przecież sytuację, gdzie była stworzona aplikacja, w której na koncie jednej farmaceutki, cała Polska logowała się do platformy P1- mówi wiceprezes NRA.

Przypomina też, że takie rozwiązanie nie funkcjonuje w żadnym innym samorządzie zawodowym. Nawet lekarze, którzy zezwolili na korespondencyjne (wysyłane tradycyjną pocztą) głosowania, krytykują to rozwiązanie.

Czy to w ogóle możliwe?

Osobną kwestią są także obowiązujące przepisy. Czy zezwalają one na przeprowadzanie wyborów zdalnie? Tutaj opinie są podzielone. Kluczowy bowiem jest art. 25 ustawy o izbach aptekarskich, wskazujący, że członkowie izb biorą udział w zjazdach wyborczych „osobiście lub przez swoich delegatów”.

– Nie zapominajmy, że ustawa, w tym m.in. wspomniany przepis, jest niemal rówieśnikiem polskiego internetu. To zrozumiałe więc, że nie przewidziano w niej głosowania on-line – mówi Mateusz Szamałek.

Mgr farm. Ewa Budzowska uważa, że obecne przepisy nie pozwalają na zdalne głosowanie. Jej zdaniem szansą na zmianę tego stanu rzeczy jest uchwała na nadchodzącym Krajowym Zjeździe Aptekarzy.

– To rozwiązanie wydaje się być oczywiste w dzisiejszym świecie, który „idzie do przodu”. W wielu urzędach, instytucjach i firmach sprawy załatwia się zdalnie. Marzy mi się, aby farmaceuci również poszli z duchem czasu i aby zaangażowanie farmaceutów w sprawy wyborów naszych przedstawicieli mogło być większe – mówi Prezes Zarządu i współwłaścicielka rodzinnej sieci aptek „Apteki od Serca”.

Z kolei dr. Justyna Kaźmierczak przekonuje, że temat był przez nią konsultowany z prawnikami. Ci wskazali, że osobiście można oddać głos zarówno stacjonarnie, jak i zdalnie. To mogłoby otwierać drogę do zdalnych wyborów, bez konieczności zmiany ustawy.

Jak widać opinie na ten temat są podzielone i można go analizować z różnych perspektyw. Przeciwnicy zdalnych wyborów wskazują, że ich organizacja – wdrożenie odpowiednich rozwiązań informatycznych – będzie ogromnym kosztem dla samorządu. O ile większe izby mogą być w stanie go udźwignąć, te mniejsze nie mają na to szans. Sceptycy wskazują też, że polska farmacja ma ważniejsze obecnie zdecydowanie ważniejsze problemy, które wymagają intensywnych działań.

Jedno jest pewne. Dyskusja na ten temat podczas Krajowego Zjazdu Aptekarzy zdecydowanie podniesie temperaturę na sali…

©MGR.FARM

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA