Od momentu wprowadzenia obowiązku wystawiania elektronicznych recept, coraz częściej te papierowe okazują się fałszywkami. Powód jest prosty – e-recepty nie da się podrobić. Tymczasem na fałszywych papierowych pojawiają się często silne leki pychotropowe czy opioidowe. Nie ma tygodnia, by któryś z wojewódzkich inspektorów farmaceutycznych nie informował o próbie zrealizowania takiej w aptece (czytaj również: Wzrasta liczba zgłoszeń o próbach realizacji fałszywych recept w aptekach).
Jak donosi Gazeta Współczesna, w województwie podlaskim prób realizacji sfałszowanych recept nie jest tak dużo.
– W tym roku z aptek ogólnodostępnych działających na terenie województwa podlaskiego wpłynęło 5 zgłoszeń podejrzenia sfałszowania recept lekarskich. Dotyczyły prób wykupienia leków o działaniu odurzającym, silnie przeciwbólowym (OxyContin, Transtec MST Continus 200) – informuje Justyna Gosk-Frankowicz, p.o. Podlaskiego Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego.
Jak mówi farmaceutka, najczęściej w ten sposób wyłudzane są leki o działaniu przeciwbólowym, psychotropowym i odurzającym. Zdobyte w ten sposób preparaty są później sprzedawane na „czarnym rynku” za dużo wyższą cenę. Część wywożona jest za granicę, gdzie handlarze zyskują za nie nawet 5 razy więcej pieniędzy (czytaj również: Fałszywe recepty w Warszawskich aptekach. WIF ostrzega…).
Fałszywa recepta w aptece
Najważniejszą rolę w demaskowaniu oszustów odgrywają farmaceuci. Zgodnie z przepisami, jeśli farmaceuta ma wątpliwości co do autentyczności recepty, to może odmówić wydania leku. Zatrzymuje receptę i niezwłocznie powiadamia wojewódzkiego inspektora farmaceutycznego, osobę wystawiającą oraz oddział NFZ.
Farmaceuta odmawia też wydania leku, jeżeli został przepisany na recepcie, której numer znajduje się w prowadzonej przez Narodowy Fundusz Zdrowia ogólnopolskiej bazie numerów recept zablokowanych. Za zrealizowanie takiej recepty zniżkowo apteka może ponieść konsekwencje w postaci konieczności zwrotu niesłusznie naliczonej refundacji (czytaj również: Fałszywe recepty na Śląsku i w Warszawie. Inspektorzy ostrzegają…).
Jak przyznaje Justyna Gosk-Frankowicz, zdarza się, że nakryci na oszustwie pacjenci uciekają z aptek, pozostawiając recepty. Czasami recepty zawierają dane przychodni, które nie istnieją. Są też przypadki, kiedy dane na recepcie są w zasadzie autentyczne za wyjątkiem numeru recepty.
– Kontaktujemy się zawsze z lekarzem, którego dane widnieją na recepcie w celu potwierdzenia sfałszowania dokumentu. Efektem postępowania są komunikaty przekazywane niezwłocznie do aptek drogą elektroniczną. Każdorazowo kierownik apteki zobowiązany jest powiadomić o zdarzeniu policję – mówi p.o. Podlaskiego Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego.
Źródło: ŁW/Gazeta Współczesna










