REKLAMA
Artykuł sponsorowany
śr. 6 grudnia 2023, 11:26

Zły sen a wypalenie zawodowe

Gdy zestawić te dwa terminy, związek między nimi intuicyjnie zdaje się oczywisty. Problemy ze snem mogą wzmacniać proces wypalania się w pracy. Również stan wypalenia bezpośrednio rzutuje na pojawianie się bezsenności. Tak więc związek ten jest dwukierunkowy. W niniejszym tekście zostanie przedstawione w jaki sposób dochodzi do bezsenności na tle doświadczeń w pracy generujących stres, którym nie potrafimy skutecznie zarządzać. Wyjaśnione również zostanie dlaczego jakość snu rzutuje na zmniejszoną naszą zdolność do zaangażowanej pracy.

Problemy ze snem mogą wzmacniać proces wypalania się w pracy (fot. Shutterstock)

Sen stanowi ukształtowany ewolucyjnie naturalny stan regeneracji organizmu. Jest doświadczeniem bardzo biologicznym, pierwotnym. Przez tysiąclecia ludzie odczuwali naturalną potrzebę odpoczynku nocnego, kiedy robiło się ciemno. Ich sen trwał około 10 godzin. Wraz z rozwojem cywilizacyjnym, wynalezieniem elektryczności, sztucznego światła uniezależniliśmy się od cyklu słonecznego dzień-noc. Z dobrymi i złymi konsekwencjami. Te ostatnie są takie, że układając codzienny grafik zadań, uwzględniamy możliwość przedłużania naszej aktywności poprzez wspomaganie się różnymi zdobyczami cywilizacji, począwszy od wspomnianego sztucznego światła, poprzez odurzanie się pracą, skończywszy na substancjach psychoaktywnych. Jednak taka ingerencja w samoregulujący się, biologiczny mechanizm snu prowadzi do jego dysregulacji.

Jak objawiają się zaburzenia snu?

Zaburzenia snu mogę objawiać się poprzez:
1) problemy z zasypianiem
2) niestabilny sen – wybudzanie się w ciągu nocy
3) zbyt wczesne budzenie się z niemożnością kontynuacji snu. 

O przypadku pierwszym będziemy mówić, jeśli ktoś nie zasypia w naturalny sposób w ciągu 20 minut od położenia się. Wybudzanie się może mieć charakter fizjologiczny (parcie na pęcherz, hałasy za oknem), jednak jeśli następuje pod wpływem marzeń sennych o koszmarnej treści i dzieje się to regularnie, jest sygnałem, że napięcie uniemożliwia sen. Kiedy regularnie budzimy się zbyt wcześnie – względem naszej zwyczajnej pory – warto przyjrzeć się przyczynom tego stanu. Jednym z objawów depresji jest zbyt wczesne wybudzanie się, lecz stan ten obecny jest też przy zmienianiu stref czasowych.

Kilka słów o bezsenności

Bezsenność, będąca jednym z zaburzeń snu, może mieć podłoże choroby somatycznej. Wielu chorobom towarzyszy pogorszenie jakości snu i/lub zmniejszenie ilości przesypianego czasu. Są to między innymi choroby układu krążenia, infekcje, przewlekłe stany zapalne, choroby przebiegające z bólem, zaburzenia neurologiczne, astma, cukrzyca czy choroba refluksowa. W diagnozowaniu i leczeniu bezsenności istotne jest wykrycie ewentualnych chorób somatycznych, zanim przystąpi się do wskazywania diagnoz w obszarze zdrowia psychicznego. Zdarza się bowiem, że remedia na bezsenność, które zaordynowano w oparciu o podejrzenie zbyt wysokiego napięcia ciała i lęku, nie są skuteczne. Przyczyna leży gdzieś indziej. Trzeba dodać, że współistniejące zaburzenia rzutują na dobrostan psychiczny, którego obniżenie może skończyć się bezsennością. Mówimy wtedy o zaburzeniach somato-psychicznych. Niechaj przykładem będzie tu bezdech senny, wynikający z zapadania się/zwiotczenia tkanek podniebienia i gardła. Zwężenie lub nawet zamknięcie drogi powietrza w trakcie snu skutkuje podniesieniem aktywacji nerwowej, co sprawia, że sen staje się płytszy (mniej regenerujący) lub wręcz zostaje przerwany. Wiotkość w drogach oddechowych nasila się przy dużym zmęczeniu, po spożyciu alkoholu, przyjęciu leków nasennych obniżających napięcie mięśni oraz przy otyłości. Przykład bezdechu sennego obrazuje powstawanie błędnego koła somato-psychicznego. Czynnik mechaniczny, lokujący się w drogach oddechowych, powoduje pogorszenie jakości i zmniejszenie ilości snu. Człowiek jest gorzej dotleniony, słabiej funkcjonuje poznawczo (uwaga, koordynacja), nie może w pełni wykorzystać swoich możliwości w pracy, co wywołuje frustrację, podenerwowanie, lęk przed kolejną nocą, która nie da regeneracji. Człowiek ma poczucie zmniejszonej kontroli nad tym ważnym obszarem samoregulacji psycho-fizycznej. Reasumując, zanim postawiona będzie diagnoza – dosyć częsta swoją drogą – zaburzeń lękowych, zaburzeń depresyjno-lękowych czy zaburzeń adaptacyjnych trzeba wykluczyć (lub uwzględnić, jako drugi czynnik przyczynowy) chorobę somatyczną.

Stres nie zna litości

Jednak pierwszoplanowym „zabójcą” dobrego snu jest stres. Jest on (podobnie jak sen) biologiczną, adaptacyjną reakcją, tyle że reakcją na sytuacje, które człowiek postrzega, przeżywa jako trudne, zagrażające, niebezpieczne lub będące wyzwaniem. Trzeba koniecznie powiedzieć, że stres jest niezbędny do przetrwania, do tego, aby wieść ciekawe życie, angażować się w pracy, osiągać cele, wygrywać, walczyć o swoje i rozwijać się. Rzecz w tym, że ma on charakter pozytywny, kiedy posiadamy zasoby do radzenia sobie z przeciwnościami, gdy umiemy regulować jego natężenie lub też kiedy potrafimy realizować taki tryb życia, w którym jest miejsce na odpoczynek, relacje, zabawę, seks, rekreację, uczenie się rzeczy niezwiązanych z pracą oraz…sen. 

Choć stwierdzenie, że od tego jak przeminął dzień, zależy jak będzie wyglądać nasza noc trąci banałem, zaskakująco często zapominamy o tej zależności. Tymczasem zachowanie dobrego snu tak pod względem jego ilości, jak też jakości zależne jest od stylu życia i naszych świadomych wysiłków. Chodzi tu o szeroko rozumiany balans w życiu. Naturalny, zdrowy sen przychodzi, kiedy jesteśmy zmęczeni fizycznie, psychicznie. Jednak kiedy jest to wyczerpanie, wtedy sen jest zakłócony. Poczucie sprawstwa, „dobrze spełnionego obowiązku”, zrealizowania postawionych celów pozwala łatwiej „pozwolić” sobie na odpuszczenie kontroli, oddanie się siłom snu. Z kolei nadmiernie wysokie standardy wobec siebie, krytycyzm, perfekcjonizm, nad-odpowiedzialność  sprawiają, że trudno przerwać natłok myśli, zatrzymać wybieganie wyobraźnią na kolejny dzień czy drobiazgowe analizowanie błędów czy strat z dnia poprzedniego. Zbyt dużo wolnego czasu, bezruch fizyczny nie sprzyjają łatwemu zasypianiu, tak jakby jakaś część energii nie została zużyta i organizm podświadomie trwał w czuwaniu, że „jeszcze coś ma się zdarzyć” i podtrzymywał mobilizację. I odwrotnie, druga strona tego medalu to umiejętność świadomego poleniuchowania w ciągu dnia, zdolność do relaksacji, odpoczynku pośród absorbujących i wywołujących pozytywny stres wydarzeń dnia.

Skąd się bierze wypalenie zawodowe?

Wypalenie zawodowe jest zjawiskiem dotykającym pracownika, które bada się już od półwiecza. Tym niemniej termin też wciąż pozostaje nieco rozmyty, jak też nadużywany. W ujęciu Ch. Maslach syndrom wypalenia zawodowego oznacza zespół wyczerpania emocjonalnego, depersonalizacji oraz obniżonego poczucia dokonań osobistych, który może wystąpić u osób pracujących z innymi ludźmi w pewien określony sposób. Tak więc jest to konstrukt trójczynnikowy dzięki czemu można różnicować wypalenie zawodowe od innych zjawisk doświadczanych w pracy jak: znużenie i brak zaangażowania, chroniczny stres czy mobbing. Pierwszy czynnik odnosi się do wyczerpania psycho-fizycznego, człowiek ma poczucie, że od dłuższego czasu funkcjonuje „na rezerwie” energetycznej. Nie ma sił na rozwój, nowe plany, funkcjonuje, nie żeby coś osiągnąć, lecz aby przetrwać. Na poziomie emocjonalnym oznacza to obniżenie zdolności kontroli emocji jak też usztywnienie i wzmocnienie mechanizmów obronnych – wzmacnia się tłumienie uczuć, przestaje się odczytywać sygnały z ciała. Depersonalizacja przejawia się w traktowaniu innych osób – zwykle klientów czy pacjentów – w sposób bezosobowy, zimny emocjonalnie, przedmiotowy. Kontakt cechuje rutynowość, mechaniczność, formalność. Czynnik ten spleciony jest z poprzednim; bezosobowe traktowanie innych jest konsekwencją wyczerpania emocjonalnego – „nie mam już uczuć dla innych, bo dla mnie samej nie starcza”. Ta forma dystansowania się od innych stanowi formę ochrony siebie. Trzeci czynnik odnosi się do subiektywnego poczucia, postawy wobec własnych osiągnięć zawodowych, znaczenia w pracy. Są one niskie, własne kompetencje ocenianie są jako słabe. Zadowolenie z wykonywanej przez siebie pracy osiąga niski poziom. Warto zauważyć, iż jest to poczucie subiektywne, menedżerowie takich pracowników rzadko kiedy podzielają tą opinię pracowników o sobie. Tą obniżoną samoocenę zawodową dopełnia negatywny bilans dotychczasowych osiągnięć, drogi kariery.

Wzmiankowany wcześniej „określony sposób pracy z ludźmi” wymaga nieco wyjaśnienia. Wnioski badawcze przyniosły konstatację, że wypaleniu sprzyja praca z ludźmi, praca angażująca, którą cechuje duża liczba codziennych interakcji. Charakter profesji jest pomocowy, to znaczy że pracownik większość swej aktywności przeznacza na bezpośrednie czynności służebne osobom, które są odeń zależne. Najczęściej badanymi pod kątem wypalenia grupami zawodowymi są pielęgniarki, nauczyciele i lekarze.

Wypalenie zawodowe można postrzegać jako stan jak też i proces. Stan wypalenia zwykle określa się jako rezultat określonego trybu funkcjonowania w pracy, naznaczony szeregiem objawów, które są czytelne, łatwe do zdiagnozowania za pomocą stosownych testów, obserwacji czy wywiadu. Do tego finalnego, dramatycznie zmniejszającego perspektywy rozwoju pracownika stanu prowadzi proces wypalania się. Tutaj trudniej dostrzec zwiastuny pełnoobjawowego syndromu. Frustracja w pracy, zmęczenie, wyczerpanie emocjonalne, rozdrażnienie, obniżony nastrój, rozczarowanie utknięciem kariery – wszystkie te doświadczenia zdarzają się w pracy, a nie muszą wskazywać na aktywny proces wypalania się. Nierzadko są one sygnałami mówiącymi, że czas na zmianę i wielu pracowników „dochodząc do ściany” podejmuje niełatwą decyzję o zmianie miejsca pracy, charakteru tej pracy, czy w końcu o zmianie zawodu. 

Syndrom wypalenia

Niektórzy badacze zajmujący się syndromem wypalenia zwracają uwagę na aspekt egzystencjalny tego zjawiska. Chodzi o to, że dla wielu osób wybór profesji związanej z pomaganiem jest wynikiem świadomej decyzji opartej na wyznawanych wartościach. Chęć bycia potrzebnym, posiadanie realnego wpływu na dobrostan drugiego człowieka, dzielenie się własnymi zasobami jak: wiedza, optymizm, mądrość, to wartości-potrzeby, które często ujmowane są jako posłannictwo, powołanie lub misja. Innymi słowy ludzie wybierają taki rodzaj pracy, gdyż zakładają, że właśnie w pracy wysycą te potrzeby i zrealizują wartości. Że wykonywanie właśnie tej, a nie innej profesji nada ich życiu egzystencjalny sens. Tymczasem zdarza się, że przeżywają w tej materii zawód. W miejsce pozytywnego bilansu pojawia się negatywny, zamiast satysfakcji czują rozczarowanie i rozgoryczenie. Tam gdzie – po latach pracy – powinno się pojawić poczucie eksperckości, dojrzałości profesjonalnej czy nawet mistrzostwa przydarza się stan deprecjonowania swych dokonań, zawiedzenie sobą lub systemem, w którym się pracuje. Gorzki paradoks wypalenia zawodowego polega na tym, że dotyka on ludzi, którzy przystępowali do pracy z dużym entuzjazmem, ich aktywność zawodową cechowało wysokie zaangażowanie. Załamanie się wiary, że to wszystko co robili ma sens, prowadzi do wypalania się, a finalnie do stanu wypalenia. Jak często się to ujmuje: Aby ulec wypaleniu, trzeba wcześniej płonąć. Dla osoby, dla której praca oznacza zbyt wiele, która dużo wymaga od siebie, źle określa granice swoich możliwości, odkłada zaspokajanie własnych potrzeb „na później” ryzyko wypalenia dramatycznie rośnie.

Naukowcy zajmujący się syndromem wypalenia zdołali opisać proces wypalania się pracownika, wraz z poszczególnymi stadiami – fazami. Według H. Freudenbergera są to następujące fazy:

  1. Wyraźny przymus udowadniania własnej wartości w miejscu pracy. Wysokie oczekiwania wobec własnej skuteczności.
  2. Nasilenie zaangażowania w pracę. Trudność, opór przed delegowaniem zadań. Oddanie zadania komuś innemu oznaczałoby obniżenie własnej wartości.
  3. Zmniejszenie dbania o własne potrzeby, zaniedbywanie siebie. Napięcie psychiczne jest regulowane poprzez zwiększone przyjmowanie używek, leków. Pojawia się bezsenność.
  4. Spadek efektywności w pracy, błędy, przeoczenia, niesumienność. Nieumiejętność dostrzeżenia własnego udziału w wyczerpywaniu się energii.
  5. Zmiana w kontaktach z innymi, zaczynają one być postrzegane jako obciążenie. To, co było ważne w życiu, przestaje teraz takie być.
  6. Odgradzanie się od świata za pomocą dystansu, cynizmu, autoironii, deprecjonowania rzeczywistości. W konfrontacji z trudnościami dominuje wypieranie, jako mechanizm obronny. Dolegliwości zdrowotne.
  7. Postrzeganie otoczenia społecznego jako wrogiego, wycofywanie się z kontaktów. Zanika nadzieja na lepszą przyszłość. Zachowanie cechuje sztywność i automatyzm.
  8. Zachowanie staje się dziwaczne, osoba jest wyobcowana ze środowiska. Zainteresowanie ze strony innych odbierane jest jako atak. Postawy paranoiczne.
  9. Poczucie utraty autonomii, doświadczanie stanu utraty własnej osobowości. Człowiek funkcjonuje w sposób schematyczny i odruchowy.
  10. Stan wyjałowienia wewnętrznego. Pojawienie się objawów psychopatologicznych: stany lękowe, fobie, ataki lęku panicznego. Brak sił na cokolwiek ponad minimum, stan pustki wewnętrznej.
  11. Głębokie obniżenie nastroju przechodzące w depresję. Apatyczność, rozpacz, stan wyczerpania. Myśli rezygnacyjne (samobójcze).
  12. Pełne spektrum objawów wypalenia: zupełne wyczerpanie psycho-fizyczne. Podniesione ryzyko chorób układów: krwionośnego i pokarmowego, zmniejszona odporność immunologiczna, ryzyko zawału i udaru.

Wypalenie zawodowe a problem ze snem

Problemy ze snem pojawiają się na bardzo wczesnych stadiach procesu wypalania się. Są one zarówno dokuczliwym objawem, ale też sygnałem ostrzegawczym i informacją. Mówiącą o tym, że poziom stresu w życiu wzrósł do niebezpiecznego poziomu. Treść snów – poddana samodzielnej lub profesjonalnej analizie – ujawnia zwykle źródło napięcia, dyssatysfakcji życiowej, zawodu, rozczarowania, jak też pragnień domagających się spełnienia. Język snu omija logikę, racjonalność, która kazałaby nam dezawuować przeżywane uczucia, np. „Jak mogę chcieć czegoś więcej kiedy zaszedłem tak daleko w powszechnie szanowanej profesji?!” lub je racjonalizować: „Nie mogę narzekać na swoją pracę, inni robią jeszcze bardziej bezsensowne rzeczy”. W marzeniach sennych jesteśmy prawdziwi, choć nie zawsze mamy odwagę skonfrontować się z tą rzeczywistością. Określenie użyte w tytule tego artykułu – „zły sen” – można ujrzeć w kontekście charakteru informacji z podświadomości, mówiącej, że źle się dzieje w naszych życiu wewnętrznym. Możliwym jest powiedzieć, że właśnie sny, ich treść i podejście do tego kanału informacji z naszej psychiki z szacunkiem, otwartością mogą być pierwszym spotkaniem z wewnętrznym doradcą, kiedy zbierają się nad nami ciemne chmury wypalenia zawodowego. Warto posłuchać go, zanim dane nam będzie udać się do psychologa, coacha, psychoterapeuty, interwenta kryzysowego czy lekarza psychiatry. 

Artykuł powstał we współpracy, z patronem wydarzenia „Odzyskaj spokój i sen”, lekiem Valused NOC+. Autorem jest Mariusz Makowski. 

Mariusz Makowski, psycholog, certyfikowany psychoterapeuta, dr n. humanistycznych. Od dwudziestu lat wykładowca akademicki na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie. Autor ponad 30 publikacji naukowych poświęconych problematyce mediów, zdrowia psychicznego, kształtowania postaw i styku psychologii i zarządzania. Napisał podręcznik akademicki „Psychologiczne konteksty zarządzania”. Prowadzi praktykę psychoterapeutyczną w poradni „Psychoterapia Praktyczna”. W przeszłości pracował jako dziennikarz, fotoreporter – „Gazeta Wyborcza”, „Forbes”, „Newsweek”, Agencja „Forum”. Lubi jeździć rowerem po górach i do pracy, prowadzi bloga: Foto-spiżarnia.


Literatura:

  1. Maslach, C., Jackson, S. E. (1981). Maslach Burnout Inventory. ES Form (MBI).
  2. Freudenberger, H.J., North, G. (2002). Women’s Burnout. How to Spot It, How to Reverse It and How to Prevent It. Doubleday. New York.