Wynika z niej dokładnie to samo, co zawarto w odpowiedzi tego samego wojewody do aptekarzy śremskich. Ważniejsze jest pozostawienie uchwały z błędami, które wg wojewody błędami nie są, niż unieważnienie tego aktu prawa miejscowego. Dlaczego wojewoda tak uczynił, pomimo jego wprost przeciwnego działania w odniesieniu do uchwały Rady Powiatu poznańskiego (czytaj więcej: Chocholi taniec radnych – część 1), pozostaje nieodgadnione. Mam nadzieję, że jednak poznamy odpowiedź, gdyż swoje wątpliwości opisałem i indywidualnie skierowałem do Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców. Rzecznik przeprowadza postępowanie. Gdy otrzymam odpowiedź, przekażę ją Czytelnikom.
Białobrzegi…
Z kolei w Białobrzegach w woj. mazowieckim, radni powiatowi musieli podjąć drugą już uchwałę dotyczącą obecnego 2019 roku. Pierwszą unieważnił wojewoda mazowiecki. Znalazł dwa powody, dla których 05. lutego 2019 r. wydał Rozstrzygnięcie Nadzorcze nr WNP-R.4131.8.2019.MN (Dz. Urz. Woj. Mazowieckiego z 07. lutego 2019 r., poz. 1891).
Pierwszym powodem było porozumienie się radnych z miejscowymi aptekarzami, że w godzinach 23-8 apteki nie będą czynne. Chyba nie muszę uzasadniać, że w tych godzinach ruch w aptekach jest zerowy lub znikomy? Tamtejsi radni wtedy to zrozumieli. Jednakże wojewoda powołał się na kilka wyroków sądów administracyjnych, w których zawarto m.in., że nie jest to istotne dla wyznaczania dyżurów całodobowych.
Drugim było jakże znajome twierdzenie (vide „Chocholi taniec radnych” cz. 1), że każdy podmiot prowadzący aptekę powinien mieć świadomość, że może zostać wyznaczony do dyżurowania. Jednakże brak uzasadnienia ekonomicznego lub problemy z brakiem uprawnionej kadry magisterskiej, nie mogą być powodem braku całodobowego dostępu do leków w aptekach.
Aż chce się powiedzieć: brak logiki. Przecież bankructwo jako skutek nieopłacalności dyżurów, jest równoznaczne ze zmniejszeniem dostępności do leków, przede wszystkim za dnia.
Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców
Ten nierealistyczny tok rozumowania został niedawno powtórzony w jednym z fragmentów odpowiedzi resortu zdrowia na pismo Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców (czytaj więcej: Czy zostaną wprowadzone ryczałty za dyżury? MZ tego nie kwestionuje), będące reakcją na list pani Prezes NRA, Elżbiety Piotrowskiej-Rutkowskiej. Szczególnie proszę zwrócić uwagę na poniższy fragment: „regulacje prawne odnoszące się do zasad i warunków prowadzenia działalności gospodarczej polegającej na prowadzeniu apteki ogólnodostępnej zawierają szereg przepisów nakazujących przedsiębiorcom postępowanie, które jest ekonomicznie nieoptymalne, ale istotne z punktu widzenia ochrony ważnego interesu publicznego, jakim jest zdrowie i życie ludzi”.
Innymi słowy, Minister Zdrowia przyznał, że dyżury nie są opłacalne, choć wg niego są ważne dla społeczeństwa. Trudno, żeby społeczeństwo – w tym minister – nie chciało czyjejś usługi, skoro ona może być przydatna, ale nie trzeba za nią płacić. Przypomnę, bo chyba czasem zapomina o tym pewna część farmaceutów, że zarówno odpowiedzialność za poprawne wydanie leku (zmęczenie jako skutek dyżurów np. 24/7!), jak i koszt dyżurowania, spada na aptekę i aptekarza lub właściciela, a nie na starostę lub ministra. Spychologia stosowana, perfidnie uzasadniana dobrem wyższym, czyli życiem lub zdrowiem ludzkim. A dyżur 24/7 nie zagraża życiu lub zdrowiu farmaceuty?
W każdym razie aptekarze z Białobrzegów złożyli do wojewody mazowieckiego kolejny wniosek (zawarli w nim 4 uzasadnione powody) o rozstrzygnięcie nadzorcze. Możemy się domyślać jego wyniku. Za to nie trzeba się domyślać reakcji aptekarzy na nową uchwałę. Nie dyżurują.
Młodzi wiedzą swoje?
Znam wypowiedzi, zwłaszcza młodszego pokolenia farmaceutów, że ich nie obchodzą dylematy właściciela apteki. Ważne, aby płacił za dyżury. Trudno mi zaakceptować ten tok myślenia. Jeśli właściciel („podmiot prowadzący”) nie widzi sensu ekonomicznego, wtedy apteka nie ma dyżurów. Jeśli mimo braku sensu byłby zmuszony do ich zorganizowania, może firmę-aptekę doprowadzić do upadku. Zanim by do tego doszło, wiele z tych aptek zwolni nadmiar personelu, w tym być może tych, których dziś nie obchodzą problemy właściciela. Gdy zaczną obchodzić, będzie za późno. Pamiętajmy, że nawet w jednoosobowych aptekach tkwi spory potencjał, a więc przeważnie nie mają konieczności zatrudniania nowego pracownika. Kłopoty ekonomiczne lub choćby wieloletni brak satysfakcjonujących zysków powodują, że bardziej się opłaca intensywniej pracować solo, niż zatrudniać kolejnego farmaceutę. Dokładnie ten sam mechanizm by zadziałał, gdyby farmaceuta otworzył nową aptekę. Bycie właścicielem firmy ma wiele mankamentów, ale jest i pozytyw, choć może zabrzmi brutalnie. Właściciel ostatni idzie na bezrobocie.
Proszę się też nie pocieszać, że upadek danej apteki z powodu przymuszania do dyżurów, poprawi sytuację innych, dzięki czemu farmaceuta szybko w nich znajdzie pracę. Jeśli np. niektóre apteki bezkarnie pracują bez właściwej obsady, choć skutkiem tego zdarzyła się najbardziej tragiczna pomyłka popełniona przez nieuprawnioną techniczkę farmaceutyczną (czytaj więcej: Zła dawka morfiny przyczyną śmierci pacjentki z Jarocina? Prokuratura czeka na ekspertyzę…), dlaczego mieliby zatrudniać nowego pracownika, na dodatek farmaceutę? Cięcie kosztów, czyli hulaj dusza, piekła nie ma! Poza tym dyżury zaczęłyby przypadać częściej, więc nasiliłyby się kłopoty z tym związane.
Chyba lepiej godnie zarabiać tylko w godzinach np. 8-20, przez około 40 h w tygodniu, niż 8-20 oraz na dyżurach nocnych lub świątecznych, prawda? Do tego się sprowadza prosta życiowa prawda, młody farmaceuto. I młoda farmaceutko, bo 83 % naszego zawodu to kobiety, żony i matki. Jak się czujecie, gdy tracicie czas i mija Wam życie na bezsensownym dyżurze, a dzieci i mąż czekają w domu? „Dla uśmiechu pacjenta warto”?
Mógłbyś, farmaceuto, pracować jak człowiek i jednocześnie zarabiać jak człowiek, zwłaszcza będący po studiach. Jednakże ustami oderwanych od realiów ekonomicznych uczelnianych wykładowców, radnych, starostów, wojewodów lub ministrów, dałeś sobie wmówić, że zamiast godnego życia powinieneś się żywić przy pomocy misji, a rachunki opłacać etyką. Dlaczego taka argumentacja nie jest skuteczna wobec hurtowni albo producentów, o hydraulikach, taksówkarzach lub lekarzach nie wspominając?
Znamy swoje obowiązki, ale nie jesteśmy maszynami. Zresztą nawet maszyny wymagają przerwy w pracy oraz przeglądu. Potrafimy wiele, a moglibyśmy jeszcze więcej, gdy się nauczymy (OF lub choćby i szczepienia). Pokazujemy swoje możliwości. Jednakże eksponując swą naiwność ekonomiczną, czyli nie żądając bezpiecznych warunków pracy, przy jednoczesnej stosownie wysokiej zapłacie za dodatkowy jej czas, ośmieszamy się przed wszystkimi ww. decydentami. Nie dziwmy się, że niefarmaceutyczni i czasami mało wysublimowani intelektualnie radni, pokpiwają sobie z naiwnych aptekarzy, którzy na swój koszt i bez zapłaty wykonują obowiązek ustawowo przypisany powiatom. Przecież kto by nie chciał żerować na tak naiwnych, choć wykształconych niewolnikach?
Pamiętajmy, że każdy dobry uczynek będzie ukarany.










