REKLAMA
Magazyn mgr.farm

Czy powinniśmy się wstydzić naszych aptek?

9 grudnia 2019 13:39

Do apteki chodzi każdy. Częściej, rzadziej, czasami, codziennie, do pracy… Ale niezależnie od powodu takiej wizyty, raczej nie zadajemy sobie pytania – jaki jest ich stan. Na jakich zasadach działają? Czy systemy, które (niekiedy niezmienione) funkcjonują od czasu PRL, ich nie ograniczają? Czy czeka nas kryzys apteczny? Takie pytania raczej nie padają… chyba że jest się farmaceutą. Ostatnio internet został wzbogacony o głos jednego z nich. A raczej jednej z nich. Krótka rozmowa Polki i Nowozelandki o aptekach, lekach i pacjentach sprawiła, że niektórzy zaczęli się zastanawiać, czy nie byłoby warto zaczerpnąć z cudzych rozwiązań.

Krótka rozmowa Polki i Nowozelandki o aptekach, lekach i pacjentach sprawiła, że niektórzy zaczęli się zastanawiać, czy nie byłoby warto zaczerpnąć z cudzych rozwiązań (fot. Shutterstock).

Rozmowę tę można od niedawna obejrzeć na kanale „2sides” na YouTube. Jego autorką jest Justyna Obolewicz – młoda, ambitna farmaceutka (i jej mąż, choć akurat nie występuje w tym materiale). Rok spędzili na drugim krańcu świata, w Oceanii. Jednak nie były to tylko długie wakacje. W tym czasie poznali również nieco realia tamtejszego świata pracy. Justyna między innymi pracowała w nowozelandzkiej aptece. O tym, jak bardzo różni się tamtejszy rynek farmaceutyczny od naszego, postanowiła porozmawiać z ówczesną koleżanką z pracy, a owoc tej dyskusji zatytułowała „Dlaczego apteki w Polsce są zacofane?” Czy rzeczywiście jest aż tak źle (czytaj również: E-recepta w Szwecji. Jak to wygląda po drugiej stronie Bałtyku?)?

Dużo szersze uprawnienia i wiele leków od ręki

Oczywiście różnic jest całkiem sporo i część z nich znacząco wpływa na całą politykę gospodarki lekami oraz dostępność leków dla pacjentów. Pierwsza różnica dotyka mocno kompetencji farmaceutów (czytaj również: Czy farmaceuta podzieli los dinozaurów?). W stosunku do Polski nowozelandzcy aptekarze mogą wydawać część leków, które dla nas dostępne są wyłącznie po okazaniu recepty lekarskiej. Antykoncepcja tradycyjna i awaryjna, preparaty do oczu oraz zawierające antybiotyki, środki nasenne i kilka innych substancji pacjent może dostać od razu w aptece.

REKLAMA

Jest jednak pewien wymóg. Musi zostać zebrany szczegółowy wywiad. Ponadto farmaceuci w Nowej Zelandii posiadają pewne uprawnienia, o które ich koledzy w Polsce cały czas walczą (choć nawet wewnątrz środowiska nie ma zgody w kwestii tego, czy na pewno tego chcą) – mogą wykonywać zastrzyki, przeprowadzać szczepienia i pewne drobne badania diagnostyczne. Jednak nie każdy pracownik apteki ma takie uprawnienia. Trzeba odbyć odpowiednie szkolenie, które gwarantuje prawidłowość i bezpieczeństwo terapii, czy przeprowadzonego zabiegu.

REKLAMA

Inny system refundacyjny

Różnice dotyczą również refundacji terapii. W Nowej Zelandii terapia kosztuje 5$ (około 12,5 zł, czyli kwota podobna do wartości ryczałtu za lek recepturowy w Polsce) i wystarcza na 3 miesiące stosowania. Zawsze. Jeśli tylko dane wskazanie jest refundowane, a państwo pokrywa nawet antykoncepcję.

Oczywiście obniża to koszty leczenia dla pacjenta, ale w zamian to Pharmac (organizacja odpowiedzialna za gospodarkę lekami w Nowej Zelandii) decyduje, jaki producent dostarcza daną substancję. Nie ma więc problemu „zamienników” i niekiedy znaczących różnic cenowych między nimi. Z drugiej strony nie ma też wyboru (czytaj również: Jesteś farmaceutą? Twoja marka to twój kapitał!).

Czy farmaceuci i pacjenci są przygotowani na zmianę?

Czy takie rozwiązania byłyby możliwe w Polsce? Oczywiście pytanie to jest wielowątkowe i można by je rozbić na mniejsze problemy. Czy farmaceuci są na to przygotowani merytorycznie? Wydaje mi się, że jak najbardziej tak. Poza tym, dodatkowe uprawnienia wynikałyby ze szkoleń i kursów. Jest to pole do nadużyć, jednak tego typu system funkcjonuje na rynku usług medycznych (ze szczególnym uwzględnieniem medycyny estetycznej). Czy farmaceuci są przygotowani mentalnie? Na to pytanie wolałbym nie odpowiadać. A co najważniejsze – czy gotowi są na to pacjenci? Tu koniecznie muszę przytoczyć fragment rozmowy:

„Pacjenci wolą, żeby farmaceuta ocenił ich potrzebę do stosowania tych leków.”

REKLAMA

Może to definiuje różnice między oboma krajami i ich podejściem do leków, aptek oraz farmaceutów. Świadomość pacjenta, że to, co kupuje w celu poprawy swojego stanu zdrowia, wcale nie koniecznie może mu służyć. Jednak jest bezpieczny, bo czuwa nad nim specjalista, który się na tym zna (czytaj również: Apteka bez barier).

Podział na entuzjastów i sceptyków

A jak do tego podchodzą osoby, które postanowiły skomentować ten materiał (w końcu to jest internet i tu każdy może się wypowiedzieć)? Co ciekawe, reakcje można podzielić na dwa obozy. W serwisie Youtube, gdzie znalazł się oryginalnie materiał, pojawiały się raczej głosy negatywne, umniejszające istniejące różnice lub próbujące szukać przyczyny niedociągnięć gdzie indziej, głębiej.

Z kolei w zamkniętej grupie na Facebooku, gdzie spotykają się głosy wyłącznie pracowników naszego rynku farmaceutycznego, video wywołało pewnego rodzaju entuzjazm, bez najmniejszego choćby sprzeciwu. Czy to jest odpowiedź na pytania o gotowość obu stron pierwszego stołu? Czy farmaceuci z niecierpliwością oczekują zmian, ale ogół społeczeństwa uważa, że jednak jest „ok”? A może ludzie po prostu nie wierzą już, że może być lepiej?


REKLAMA

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

51 komentarzy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Może nie aptek, a absurdalnych przepisów obowiązujących w aptekach i wpływających na ich fibkcjonowanie.
Coś w tym jest, ale w sumie nawet w świetle obecnych przepisów, według mnie moglibyśmy (jako farmaceuci) robić więcej tego o co tak głośno krzyczymy. Sami z siebie.
Nie wiem skąd to jaranie się aptekami w Szwecji, Hiszpanii, Australii itp. Nie rozumiecie jednego, dziś apteki to jeden syf, mniejszy w Szwajcarii, wiekszy w PL. A jak wprowadza of, to technik to będzie robił tak jak dziś na dyzurze jest technik i technik robi lek magistralny. Ten zawód jest skończony a jak ktos jest ambitny to od co najmniej 5 lat nie idzie na farmację tylko na lekarski.
Życie w tym byloby znosne, jakby kazdy mgr mógł załozyc apteke i zyć z tego handlu. Ale apteki nie załozycie dzięki sieciom i starszym kolegom po fachu co im zalezało jedynie na Geodemo.
"nie rozumiecie" - cieszy mnie, że Ty jako jedyny rozumiesz :D Good for You! No cóż, skoro jesteś jedynym oświeconym to pewnie musisz mieć rację... Ten zawód jest skończony... Zaraz pewnie zniknie... Bo nikt nie potrzebuje magistrów farmacji... A teraz na poważnie - tak jak widzę ogrom wad, które mi potwornie przeszkadzają w tym zawodzie... To nadal jest dobry zawód. Dla kogoś, kto jako priorytet stawia spokój, rodzinę, czas wolny... bomba! 3,5k na rękę bez doświadczenia to nie jest bardzo zły kasa (mi nie wystarczyła, ale generalnie...), praca spokojna (jak ktoś zaprzeczy, to znaczy, że nie pracował w innych branżach), 8 godzin dziennie... po 5 latach dostaje się kierownika, podwyżkę do prawie 2 średnich krajowych i dalszy spokój już do końca kariery... Więc nie ma co narzekać, aż tak, żeby rzucać górnolotne frazesy typu "jeden syf", "jest skończony"... PS zawód lekarza wiąże się z o wiele większym stresem (o ile ma się jakieś zasady moralne i sumienie, bo jak nie to się rzeczywiście tylko kasę trzepie i śpi spokojnie).
Piszesz jak haerowiec z sieci, identyczne argumenty za ``apteczna karierą``. 1.``dla kogoś, kto jako priorytet stawia spokój, rodzinę, czas wolny... bomba!`` 12 godzinne zmiany- nie ma jak dziecka z przedszkola odebrać ani zadania z nim odrobić w domu. 2. ``praca spokojna (jak ktoś zaprzeczy, to znaczy, że nie pracował w innych branżach`` Ja pracowałem w innych i w aptece nie jest spokojna- naciski z góry na sprzedaż, telefony, maile, problemy z kierowcami z hurtu, pacjentami, niesnaski miedzy personelem( feminizacja zawodu) 3. ``po 5 latach dostaje się kierownika, podwyżkę do prawie 2 średnich krajowych i dalszy spokój już do końca kariery`` Jasne , spokój, jest taka rotacja personelu, dziennie upada 2 apteki, sieci sa wykupywane i sprzedawane, tu się nie zna dnia jutrzejszego. Brak stabilizacji. 4. ``zawód lekarza wiąże się z o wiele większym stresem ``Skąd wiesz jak nie jestes lekarzem? Jaki stres ma kardiolog lub diabetolog, który pracuje w swoim gabinecie? Albo lekarz rehabilitacji? Ty sam nie pracujesz w aptece chyba, bo to smierdząca posada ale zachwalasz to innym. Może w sieci jestes jakims koordynatorem? Ten zawód to szambo w Pl. Gdzie indziej jest nieco lepiej ale bez rewelacji.
Raz się spotkałem z 12-godzinnymi zmianami.... Raz. A tak to 8h i do domu. Rzadko nadgodziny są konieczne (chyba, że ktoś chce). Naciski z góry na sprzedaż są w KAŻDEJ branży. Na tym polega biznes, żeby sprzedawać. W taki czy inny sposób. Nie zaprzeczę, że one istnieją, ale tu ponownie - nie spotkałem się z takimi, które by sprawiły jakiś większy dyskomfort. Telefony, maile? A co ma być w pracy? Kawka i ciastko? No jakoś trzeba pracować... Z problemami z kierowcami się nie spotkałem! Zdarzały się opóźnienia, ale nawet dzwonili wcześniej i uprzedzali... A niesnaski między personelem to już tworzenie samemu sobie nieprzyjemności bo nikt nie każde ich tworzyć! Też pracowałem w innych branżach. Od gastro, przez wydawnictwo, fotografię po biuro księgowe i apteka to jest spokój.... Skąd wiem, że lekarze mają bardziej stresującą pracę? A ilu farmaceutów zmarło na dyżurze w ostatnich latach? To oczywiście tylko głośny przykład, reszta argumentów jest czysto anegdotyczna, jednak coś musi w tym być! Nie znam jeszcze osoby z uprawnieniami kierowniczymi, która by miała jakikolwiek problem z pracą. Nie znam też żadnego magistra farmacji, który zostałby ZWOLNIONY. Nie twierdzę, że takie sytuacje się nie zdarzają, bo na pewno i to nie mało, ale mgr jest zbyt cenny w chwili obecnej. Mimo, że apteki się zamykają. Nadal w rynek można by wpompować 50% wiecej mgr i wszyscy by znaleźli pracę. BARDZO stabilna praca. I nie wiem... może istnieją bardzo duże różnice między regionami, skoro tak bardzo odmiennie odbieramy ten zawód! I jeszcze raz podkreślę, że nie twierdzę, że ten zawód jest świetny. Zmieniłbym w nim praktycznie wszystko, ale to nie jest też dno. Dla określonych osób to może być świetne. Takie jest moje zdanie i kompletnie nie rozumiem, czemu próbujesz robić jakieś osobiste wybiegi.
Tak myslałem, jedyny farmaceuta który zachwala pracę w aptece pracuje w dziale PR sieci aptek . HAHA;)
Pracuję też za pierwszym stołem :) Jak nie wierzysz to zapraszam! Choćby w tę sobotę (rozumiem, że w tygodniu może być trudno "zgrać" godziny pracy)!
I wtedy się cieszysz że tyko w sobote kilka godzin i że opusciłes to bagno;)
"Profesjonalna" sieć aptek, spece od PRu i błędy ortograficzne na stronie głównej. Czy to jest ten obraz apteki, której należy się wstydzić...?
Aż oplułam z wrażenia ekran xD
@Kamil Włodarczyk – zdecydowanie tego należy się wstydzić! Tylko co to wnosi do dyskusji? Naprawdę wśród farmaceutów nie da się dyskutować merytorycznie bez wchodzenia w ataki personalne? Nie odpowiadaj. Wiem, że się nie da. 🙂
Wytknięcie błędu ortograficznego na witrynie moderny miało na celu pokazanie groteski tej dyskusji a nie atak personalny. Trudno mi wejść w dyskusje z kimś kto popiera instytucję tajemniczego pacjenta, jest przeciwny szybom w aptekach czy zabrałby krzesła z ekspedycji, bo "zamiast usiąść nie lepiej coś robić?" (dobrze pamiętam tę dyskusję?), czyli przyklaskuje wszystkiemu co ogranicza personelowi komfort pracy i służy inwigilacji. To zderzenie dwóch różnych światów i krańcowo odmiennych światopoglądów. To co mógłbym napisać napisał w większości helmut zielonowłosy, więc nie ma sensu niczego powtarzać. A nieodżałowany Buldog brawurowo ująłby to co myśli na temat Twoich przekonań 80% audytorium tego portalu (czyli głównie apteczny personel), oczywiście we właściwy sobie okrutny sposób. I ja również tychże przekonań całkowicie nie popieram, wszelkie sztaby PRowców itp. uważam za pasożytów przyssanych do branży, których działalność choćby w najmniejszym stopniu nie przyczynia się do poprawy zdrowia ludzi, a na pensje których w pocie czoła pracuje pierwszy stół, często nie mogący doprosić się symbolicznej podwyżki za dobrze wykonywaną, z dużym oddaniem pracę. Tyle.
Dokładnie - ja zdemaskowałem gościa od początku, tym bardziej,że znam rejon o którym pisze ,że jest zieloną wyspą. Wszędzie blokują i musze zmieniać nicki^^.
Pisał Pan, że Poznań to zielona wyspa, że bardzo ciężko znaleźć personel do pracy. Tymczasem sieć aptek, w których Pan pracuje nie posiada żadnej apteki w Poznaniu, a tylko 1 z 13 jest w bliskiej odległości od Poznania (Luboń). Reszta oddalona jest od 60 do ponad 100 km ( z wyjątkiem Czempinia i Dusznik) czyli Nowy Tomysl, Rakoniewice, Kargowa, Zielona Góra. Codzienny dojazd oznacza 120 km, co przy średnim spalaniu nawet niewielkiego auta oznacza dzienny koszt samego paliwa 50 zł. Czyli w miesiacu robi się 1000zł, i nawet z teoretycznie niezłej pensji 4200 zł robi się 3200zł. Plus stracony czas na dojazdy. Panie Piotrze- gdzie ten lukier? Tylko prosze nie pisać, że ludzie są roszczeniowi bo by chcieli prace pod nosem itp, i ze każdy dojezdza
Żaden ze mnie Pan, według mnie powinniśmy we własnym gronie odnosić się do siebie w 2 osobie. Pisałem o OKOLICACH Poznania. I w razie konieczności zwracamy koszty dojazdu oraz oferujemy elastyczny grafik. Nie będę rozwijał tematu bo nie chcę prowadzić w tym miejscu i czasie reklamy naszych aptek.
Mógłbym się odnieść do kilku nieścisłości, które napisałeś odnośnie tego co JA popieram, ale tak jak wspomniałem TU powinniśmy dyskutować o TYM tekście a nie o milionie innych. I tak jak w artykule zadawałem pytanie "czy jest źle", tak tu już mogę napisać jaka jest moja opinia. Jest źle. Ale nie przez przepisy... Przez farmaceutów. Farmaceutom się nie chce pracować, a wspominanie o czymś co wymagałoby choćby odrobinę więcej pracy niż wydanie leków z recepty podnosi bunt. Nawet jak wspominałem o tym, żeby każdemu pacjentowi na głos wymieniać leki, które dostaje i później napisać ich dawkowanie na kartce to mogłem przeczytać tylko komentarze w stylu "kto ma na to czas". Czasu jest dużo, tylko trzeba chcieć. I gdyby nie niechęć farmaceutów do pracy to już dawno mielibyśmy OF i profesjonalne doradztwo. Bo bardzo szybko skończyłaby się konkurencja na polu ceny a przeniosłaby się na pole jakości i usług dodatkowych. Ale farmaceuci nie chcą robić OF (proponowałem, odmówili). A jak apteki nie mogą konkurować jakością to muszą ceną. I potem to zdziwienie, że płaca niska... A z czego ma właściciel wypłacić? I piszesz, że "nie możesz się doprosić symbolicznej podwyżki za dobrze wykonaną pracę"? Za dobrze wykonaną pracę należy się wynagrodzenie, a nie podwyżka. Podwyżka musi się opłacać obu stronom. To jest biznes. Ale farmaceuci nie chcą robić więcej. Farmaceutom się należy! I możliwe (nawet bardzo), że masz rację, piszecie to co "80% audytorium tego portalu" myśli. Dlatego już się raczej tu nie wypowiadam, a teraz jedynie podbijam klikalność tekstu. Bo wiem, że to nie ma sensu. Ci, którzy chcą coś zrobić ze swoją wiedzą, zrobią to i osiągną coś więcej. Reszta dalej będzie narzekać.
Pensja kasjera = praca kasjera i wcale się farmaceutom nie dziwię, że mają te dodatkowe usługi w poważaniu. Konkurowanie jakością usług w aptekach to w obecnych realiach mrzonka. Były już próby budowy "profesjonalnych" aptek o "opinii nieco droższych ale zapewniających wysoką jakość usług". Skończyło się to marnie, o czym przekonała się pewna bladoniebieska (a obecnie zielona) sieć oraz pewien kolega z Wrocławia, który nie chciał iść w zaprzęgu komercji, stawiał na profesjonalizm i w efekcie zaliczył banię w 5 lat. 10 lat temu farmaceuci jeszcze się na takie gadki nabierali, dziś już widzą, że z tego nic nie będzie, więc za darmo dodatkowej roboty nie chcą. Dochodzą jeszcze różnice w pojmowaniu jakości usług. Dla Ciebie wysoka jakość to fachowe doradztwo, OF itp. Dla pacjenta zaś jakość to równo poustawiane plamy, półeczki podświetlane ledami, uśmiechnięte lasencje za stołem, atrakcyjne ceny, łykanie recept z błędami i dostępność towaru, najchętniej tego, który akurat jest reklamowany i w to idą inwestycje a nie w pensje personelu.
I znowu w wielu kwestiach masz rację! Odnosząc się do początku Twojej wypowiedzi - pytanie tylko czy gdybyśmy chcieli jednak zwiększać i jakość i płace to co powinno najpierw ruszyć. Apteki najpierw powinny dać więcej kasy farmaceutom, czy oni powinni najpierw dać z siebie coś więcej w pracy... Ja tego nie wiem. Ale powstała w tej kwestii sytuacja patowa i nie ruszymy do przodu do półki któraś ze stron nie zrobi pierwszego kroku. Co do aptek "jakościowych" - one są. Istnieją i nierzadko są to apteki indywidualne w dosłownym tego słowa znaczeniu. I są droższe, ale ludzie tam idą bo dostają poradę. I posłużę się tu przykładem z poprzedniej mojej pracy, gdzie wygrywaliśmy z lokalną siecią, która pracowała na praktycznie zerowych marżach. Byliśmy drożsi. Ale mieliśmy (nielegalne już) wypożyczanie inhalatorów, dermokonsultacje, pokazywaliśmy jak używać inhalatorów, czy to tych pożyczanych, czy jak ktoś miał na recepcie po raz pierwszy MDI, czy inny i generalnie dbaliśmy o to, żeby pacjent dostał tyle informacji ile byliśmy w stanie z siebie wycisnąć. To co prawda nie była apteka indywidualna, ale w mojej opinii byliśmy jakościowi. I wygrywaliśmy z tańszą konkurencją. Oczywiście mieliśmy planogramy, apteka była ładnie wykończona, a urodę personelu to tylko ja zaniżałem. Ale da się to zrobić. Zarabiałem też nieźle, ale czy dostałbym podwyżkę gdybym po nią poszedł tego nie wiem... Mógłbym się rozczarować.
Ja obecnie nie widzę żadnej możliwości polepszenia sytuacji. Kiedyś wiązałem nadzieje z OF, ale teraz widzę, że będą to tylko kolejne obowiązki, bez przełożenia na wynagrodzenie. Nawet jeśli docelowo będzie ona finansowana z budżetu, to prędzej stanie się ona maszynką do robienia pieniędzy dla podmiotów prowadzących apteki, niż realną szansą na polepszenie sytuacji zawodu. Na ratowanie aptekarstwa był czas jakieś 10 lat temu, jak jeszcze ludziom się chciało i wierzyli, że w tym chodzi o coś więcej niż kasę do kieszeni właściciela.
OF w takiej formie jak jest proponowana raczej pogrąży apteki, niż coś poprawi... ale w pewnym momencie wszystko się sypnie i trzeba będzie to poukładać od nowa, bo bez aptek w jakiejś postaci nie da się prowadzić ochrony zdrowia. Tu jest nadzieja ;)
Bez wątpienia. Problem w tym, że aktywni obecnie farmaceuci będą się już wtedy szykować do emerytury, więc będzie to przysłowiowa musztarda po obiedzie. Pewnie część będzie się cieszyć, że dożyli aby obserwować odrodzenie branży, ale zaraz potem dotrze do nich, że życie postąpiło z nimi okrutnie, bo z jednej strony nie załapali się na złote czasy aptek prywatnych, a z drugiej akurat jak zaczyna być dobrze to im czas już się zbierać. Z resztą rzeczywistość zmienia się dziś tak szybko, że trudno przewidzieć, co będzie za 10-15 lat. Być może leki będzie dowoził dron a rozmowę z farmaceutą zastąpi apka w telefonie i zawód farmaceuty podzieli los szewca, zegarmistrza, kaletnika, organmistrza itp. Dlatego zamiast czekać nie wiadomo na co, lepiej się z tego ewakuować, póki jeszcze można.
Już miałem nadzieje,że mnie niczym nie zaskoczysz, a tu prosze bardzo. Propaganda jak za czasów Bieruta. Naprawdę dziwisz sie ludziom, że mieli w nosie dodatkowe doradztwo i inne tego typu usługi? Ja pamiętam 10 lat temu w siedmiodniowej aptece pracował kiero, 2 mgr, 6 tech i 1,5 pomocy - dzisiaj jest kiero, 1 mgr, 4 tech i 1 pomoc. Więc proszę bardzo masz odpowiedz. Spróbuj nauczycielowi zrobić klase zamaist 25 uczniów to 50 to zobaczysz jaka bedzie na ten pomysł reakcja. W aptekach przyjęło się,że każdy nawet najbardziej idiotyczny pomysł personel ochoczo wdroży w życie, bo to w końcu apteka i trzeba trzymać standard. Dzisiaj ludzie myślą już inaczej, i po prostu rezygnują z aptecznego syfu, nie chcą się kopać z koniem bo wiedza ,że nie mają szans, dlatego odchodzą.
"praca spokojna (jak ktoś zaprzeczy, to znaczy, że nie pracował w innych branżach)" Chyba Ty nie pracowałeś :) O pracy w aptece można powiedzieć dużo ale na pewno nie jest to praca spokojna. Wyobraź sobie, że są branże, w których: - masz stałe godziny pracy bez wiecznej walki o to kto ile w tym miesiącu ma ranków - wszystkie weekendy są wolne - zwolnienie lub urlop nie powoduje przetasowania grafiku i fochów ze strony przełożonych i współpracowników ("I znów będę siedzieć cały dzień, bo się Gosi dziecko rozchorowało i nie ma magistra na popołudnie") - po wyjściu z pracy możesz o niej zapomnieć na resztę dnia, nie biegasz z receptami do poprawy do lekarzy ani do pacjentów odkręcać pomyłki - jesteś rozliczany z konkretnych zadań a nie tego ile przykasówki wcisnąłeś ludziom i jaki koszyk wykręciłeś. - z każdym rokiem zdobywasz cenne doświadczenie, które zwiększa Twoją wartość na rynku pracy i może skutkować awansem lub możliwością poszukania lepszej oferty (w aptece nie ma znaczenia, czy pracujesz 5 czy 20 lat - pensja ta sama i w każdej chwili jesteś do zastąpienia przez nowszy i tańszy model) - obracasz się wśród ludzi na poziomie, nie użerasz się z emerytami na oknie, przepraszając, że drogo i że znów czegoś nie ma - nie wisi nad Tobą milion kar, z pięcioma latami więzienia za wystawienie FV włącznie.
jakoś mam wrażenie, że opisujesz programistę (pewnie między innymi)... z reguły te zawody mają inne czynniki, które też nie są fajne, ale bez konkretów to się zasypujemy tylko bezwartościowymi argumentami. Teraz ja napiszę - "No chyba TY! Wyobraź sobie..." Nie muszę sobie wyobrażać. Od ręki wymyślę kilka zawodów, które są spokojniejsze, ale nie będą nadawać się np dla matki z dzieckiem. Nie wiem... może miałem szczęście, że wszędzie gdzie pracowałem w aptekach za pierwszym stołem (7 aptek) praca była spokojniejsza niż w innych branżach z którymi miałem lub mam obecnie kontakt :)
Owszem, opisuję programistę, podobnie jest z resztą np w hurtowniach farmaceutycznych, chociaż tam też wiele zależy od tego, gdzie się trafi. Wiesz, jeszcze zależy, jakie branże porównujemy. Oczywiście możemy porównać aptekarstwo do rybołówstwa i górnictwa i wtedy wyjdzie, że to faktycznie fajna i spokojna praca, ale chyba nie ma to większego sensu. Jak na pracę wymagającą wyższego wykształcenia (i to nie byle jakiego) to nie jest to żadna rewelacja - wynagrodzenie takie sobie, brak możliwości rozwoju, niewykorzystywanie zdobytej wiedzy, konkurencja ze strony techników. Przy tym duża odpowiedzialność, praca w ciągłym skupieniu, monotonia (powtarzanie tych samych czynności i zwrotów kilkadziesiąt razy dziennie) i jednocześnie nieprzewidywalność (nigdy nie wiesz, o co się pacjent zagotuje, czasem włączone światło w dzień albo czum na choince zamiast gwiazdy może wywołać awanturę), brak poczucia wpływu na wynik pracy (nie masz wpływu na dostępność leków, na to czy recepta będzie dobrze wypisana, na to, czy pacjent zechce kupić produkt z którego jesteś rozliczany, czy wreszcie na wyniki finansowe apteki, chyba że uwielbiasz kupczyć, ale pytanie czy na tym właśnie polega farmacja, bo moim zdaniem nie). Dla łebskiej osoby to jest po prostu męczarnia i uwstecznienie. Dla matki z dzieckiem też słaba opcja, chociażby ze względu na zmianowość i pracę w weekendy.
To akurat z programistą się nie do końca zgodzę, bo oni mają bardzo stresującą robotę. Wielu z nich (więcej niż średnia w populacji) wpada w depresję, wypala się zawodowo (szczególnie ci z pracą zdalną). Tam trzeba się non stop kształcić, ale w taki prawdziwy sposób (a nie szkolenia za punkty). I wbrew pozorom nie jest to praca stabilna - przestaniesz się rozwijać/ogarniać nowsze języki - wypadasz. Ale gdybym mógł się cofnąć do czasów studiów z obecną wiedzą to owszem zostałbym na bioinformatyce i rozwijał się szczególnie w tej końcówce (informatyce). Poza tym, nie każdy może być programistą, trzeba mieć pewne predyspozycje, których u większości farmaceutów nie dostrzegam... A z resztą się zgodzę, bo tak jak piszesz - zależy z jakiej perspektywy się patrzy. "Dla łebskiej osoby to jest po prostu męczarnia i uwstecznienie" - TAK.
Statystyk nie znam, ale rok temu sam poszedłem w programowanie, więc mogę się podzielić wrażeniami. Depresji na razie nie mam, już częściej w aptece zastanawiałem się, co do chol... robię ze swoim życiem i czy po to kończyłem studia, żeby w ten sposób zarabiać na życie. Po kolegach z zespołu też wypalenia nie widzę, chociaż niektóry pracują już po 20 lat. Rzeczywiście, uczyć się tego można całe życie ale to akurat dobrze. Tego, co umiesz, nikt Ci nie odbierze a potencjalnemu pracodawcy możesz konkretnie powiedzieć: pracowałem tu i tu, zajmowałem się tym i tym, umiem to i to. Poza tym jest to obecnie tak szeroka dziedzina, że nikt nie wie wszystkiego, więc ludzie chętnie nawzajem dzielą się wiedzą. W aptekach nic takiego nie ma. Tam przez rok uczysz się wszystkiego, czego można się nauczyć, potem jest tylko poznawanie kolejnych cud-suplementów i kolejnych durnych przepisów (których znajomość nie jest żadnym atutem na rynku pracy bo i tak każdy kierownik ma swoje teorie). Piszesz, że nie każdy może być programistą. Owszem, tak samo jak nie każdy może być farmaceutą. Jednak są to trudne i wymagające studia, które nie każdy kończy, więc ja ogólnie farmaceutów uważam za łebskich ludzi. Niestety, ich potencjał, zapał i ambicje są potem tłumione w aptecznym kieracie i to jest smutne, bo ci ludzie wg mnie mogliby dużo osiągnąć, gdyby w 25 roku życia nie wciśnięto ich w fartuch i chodaki. Praca w aptece rzeczywiście może być fajna i spokojna... dla technika. Kończysz sobie jakąś tam szkółkę i idziesz pracować w sklepie z lekami. Pensja trochę lepsza niż w Biedrze, coś tam o lekach wiesz, morale rośnie bo ludzie tytułują Cię magistrem... Fakt, osobom ze średni wykształceniem to się może podobać. Dla osób z wyższym jest to marnowanie życia.
W zasadzie ze wszystkim się zgadam. Poza ostatnim zdaniem. Ludzie mają różne priorytety. Dla mnie czy dla Ciebie to marnowanie życia, ale innym nie przeszkadza niewykorzystanie potencjału.
A ja myślę, że jak ktoś już zdecydował się na studia farmaceutyczne to jednak po to, żeby coś w życiu osiągnąć. Nie jest to na pewno Wyższa Szkoła Handlu Bursztynem, gdzie idą ludzie bez pomysłu na siebie, bo rodzice kazali papier zrobić (a jeśli już pójdą to szybko rezygnują). Nie wiem, czy na farmacji znalazłbyś kogokolwiek, to poszedł na te studia po chce pracować za 3500 netto w aptece. Wiesz, póki człowiek jest młody, bez rodziny i ma poczucie, że całe życie przed nim to może mu się fajnie siedzi w aptece, a 3500 netto wydaje się niezłym pieniądzem dla kogoś, kto do 25 roku życia był na utrzymaniu rodziców albo chwytał się różnych prac dorywczych. Ale lata mijają, pieniędzy zaczyna gdzieś magicznie ubywać, pracujące wieczory i weekendy coraz bardziej irytują... Okazuje się też, że znajomi po innych kierunkach (którzy początkowo zazdrościli pracy w aptece), żyją sobie wcale nieźle, a nierzadko lepiej bo zdążyli przez ten czas awansować, zrobić dodatkowe kursy, zdobyć znajomości itp. Jest wtedy moment refleksji nad życiem i generalnie nie jest on przyjemny. Ja obecnie uważam 7 lat pracy w aptece za totalną pomyłkę i stracony czas, chociaż i tak mam szczęście, że załapałem się na końcówkę czasów, gdzie to jeszcze było nie najgorzej płatne. Na co liczą ludzie tkwiący w aptekach do dziś to nie wiem.
Niestety koledzy mają rację. Czym się głównie zajmujesz? PR w sieci aptek - więc nie dziwię się że masz górnolotne wyobrażenie o zawodzie w którym spędzasz kilkanaście godzin tygodniowo. Raz na kilka dni jak wskoczę w fartuch to też mi się fajnie rozmawia z ludźmi zza pierwszego stołu. Spokój w aptece? Większym szacunkiem darzyli nas klienci w fastfoodzie gdzie pracowałem na studiach bo wiedzieli że jak przegną to gość na kuchni zawsze może im do jedzenia napluć ;) Bardziej pomiatanego pracownika niż farmaceuta, od którego wymagane jest PWZ nie znajdziech chyba na świecie, a na pewno w Polsce. Bez problemowe kierownictwo po 5 latach? Owszem tak było jeszcze kilka lat temu, obecnie tylko na wioskach. Sprawdź proszę ilość ogłoszeń Kierownik szuka pracy vs. praca szuka kierownika, na DIA jest to 10:1. 3500 netto bez doświadczenia uważasz że to dużo - świetnie, problem tylko że to jest stawka na której będziesz pracował do końca życia w aptece niezależnie od wiedzy i doświadczenia. 20 lat stażu pracy i 3500 na rękę - żenada, co do kierownictwa w aptece - patrz dwa zdania wcześniej. Uważasz że można wpompować 50% więcej magistrów i będzie git? Poczekaj aż kolejne nowe wydziały zaczną produkować farmaceutów. Zakładając że przeciętna apteka jest czynna 12h w dni robocze i 8 h w soboty masz 68godzin pracy apteki czyli 1,7 etatu magistra na aptekę żeby obstawić wszystkie godziny czynności - to mniej więcej tyle ile jest obecnie. Możemy więc założyć że jest optymalna ilość mgr na rynku, problem jest jedynie z ich nierównomierną dystrybucją. Brak zwolnień? Zapraszam na szczerą rozmowę z kimś kto przepracował 10 lat w jednej sieci, posłuchasz o zwolnieniach grupowych, 10% obniżkach wynagrodzenia w całej sieci, czy zwolnieniach za nie wyrabianie targetów, niskie przykasówki itp. Reasumując: aptekarz to dobry zawód dla osoby nieambitnej, o niskich wymaganiach finansowych, z niskim poczuciem własnej wartości, której nie przeszkadza że koordynatorem który ją reprymenduje jest typ od jogurtów lub dywanów, która umie stulić uszy po sobie i cierpliwie wysłuchać obelg ze strony pacjenta. Dla całej reszty ten zawód to zło konieczne, ponieważ ich oczekiwania znacznie rozminęły się z rzeczywistością. "Największa tragedia współczesnego świata polega na tym iż o całym swoim dorosłym życiu decydować trzeba za młodu kiedy jest się kretynem i nic o tym życiu się nie wie"
Nie dostałem posady "sztabowej" w prezencie, nie mam też rodziców farmaceutów, którzy mieliby apteki i dlatego mam lepiej... Pracowałem za pierwszym stołem i to pracowałem ciężko. Więc doskonale wiem jak się pracuje w aptece. Napiszę to co już gdzieś napisałem - może okolice Poznania to jakaś zielona wyspa farmacji, bo jak do aptek w których pracuje szukamy czy to magistra czy kierownika to jest to naprawdę trudne zadanie. Brakuje farmaceutów (tam gdzie szukamy) i zawsze trzeba brać co przyjdzie. Nie ma mowy o rekrutacji, żeby można było wybrać kogoś kto pasuje mentalnością czy podejściem do pracy. To nie jest definicja nadmiaru... A sam jak zmieniałem pracę to od podjęcia decyzji do pierwszej rozmowy minęło mniej niz 24 godziny. Kolejne 24 godziny później miałem już nowego pracodawcę... Nie znam nikogo kto by szukał pracy (i nie był farmaceutą) krócej niż kilka tygodni. „Największa tragedia współczesnego świata polega na tym iż o całym swoim dorosłym życiu decydować trzeba za młodu kiedy jest się kretynem i nic o tym życiu się nie wie” - prawdziwe, że aż boli ;)
@Piotr Miszczuk - okolice Poznania to zielona wyspa? Człowieku nie pisz takich bzdur, bo tracisz zupełnie wiarygodnośc. W Poznaniu jest uczelnia która wypluwa co rok stado baranów do golenia, stażystów i innych speców od dwuazowania. Akurat w Poznaniu jest mega malizna, kto niby tak dobrze płaci? Medkon? Wielkopolskie? czy ledwo zipiące prywatne, albo te poprzekształcane we franczyzy? A może np. SuperSyf w galeriach, gdzie 2 osoby z fachowego personelu stoją cały weekend na nogach bo nie ma więcej etatów. Doktor, doz czy gremlin nie płaci rewelacyjnie, zreszta idz do tych aptek i zobacz jak wygląda robota - non stop kolejki. Stawki dla kiero? Niejeden nie ma tzw "czwórki" z przodu, więc o jakiej wyspie piszesz?
Najwyraźniej nie wymieniłeś wszystkich ;) Muszę zawęzić zieloną wyspę do tylko tych aptek w których pracowałem bo nie spotkałem jeszcze kiera, który miałby mniej niż 5 z przodu ;) I na wiarygodności mi nie zależy, bo nie jestem tu ekspertem i nie mam zamiaru za takiego uchodzić. Wyrażam swoje OPINIE.
@PM - masz ciśnienie na szkło, ok nie ma sprawy. Ale po co świadomie kłamiesz? Poznań znam jak własną kieszeń - zamyka się pełno aptek , nie otwierają się żadne nowe , czyli tendencja jak w całym kraju, a to wiąże się z obniżkami zarobków.
Jak zawsze wszystko rozbija się o pieniądze. Za Bóg zapłać Wersalu nie zbudujesz. Dopóki będzie w tym kraju panował kult dziadostwa, że im taniej tym lepiej, dopóty nic się nie zmieni. Amen.
akurat generalnie w społeczeństwie rozwija się odwrotny trend i coraz częściej ludzie wolą sięgać po produkty droższe, ale "premium". Gorzej z aptekami, ale to raczej mentalność farmaceutów, którzy sami z siebie sugerują, że "ale mam coś tańszego" (nie mówię tu o lekach refundowanych! ale nawet OTC czy suplach) albo "całe opakowanie czy kilka saszetek?". Z takim podejściem, który Pacjent odmówi?
Twoje pierwsze zdanie dotyczy 5-10 % świadomych ludzi a z drugim się zgadzam, właśnie o to mi chodziło. Tę "mentalność farmaceutów" kształtują np. producenci tacy jak partner akcji Po pierwsze farmaceuta, który wywiera na aptekę presję dzielenia opakowania na listki i do tego w reklamie tv sugeruje cenę z niską marżą : " Negativum, 30 tabl. kosztuje tylko ok. 5 zł !" To niedopuszczalne.
albo te niedawne opakowania popularnych kropli do oczu z wydrukowanym napisem "30% taniej"
No w tym przypadku to przynajmniej przez jakiś czas była obniżona cena kropli w hurcie, więc Polpharma nie robiła tej promocji kosztem aptek tak jak Hflofarm.
Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. Wszyscy i wszędzie narzekają. A powód zawsze jakiś się znajdzie.
Jeśli chodzi o Polskę, to na początek: 1) Recepty realizowane w aptece przez techników farmaceutycznych muszą podlegać niezwłocznej kontroli poprawności realizacji przez farmaceutę (nie później niż przy zamknięciu apteki), bo to farmaceuta jest zawodem zaufania publicznego z prawem wykonywania zawodu. Nawet jeśli technik farmaceutyczny posiada uprawnienia, to nie posiada odpowiedzialności zawodowej. Farmaceuta powinien pisemnie lub elektronicznie potwierdzić poprawność realizacji recepty przez porównanie recepty z dokumentem jej realizacji. 2) Wszystkie recepty realizowane w aptece, nawet te realizowane przez techników farmaceutycznych, muszą podlegać kontroli klinicznej przez farmaceutę przed wydaniem leku na ich podstawie. Farmaceuta powinien pisemnie lub elektronicznie potwierdzić, że na podstawie danych z recepty, danych z historii wydanych leków z danej apteki z ostatnich 6 miesięcy, i innych dostępnych danych, nie ma powodu, żeby podejrzewać, że przepisany lek będzie działał lub będzie stosowany nieprawidłowo, a jeśli jest taki powód, to że farmaceuta udzielił niezbędnych informacji i porad. Wyjątkiem od tego wymogu jest przypadek, w którym dany lek był wydany z danej apteki dla danego pacjenta w ciągu ostatnich 6 miesięcy - wtedy zakładamy, że kontrola kliniczna odbyła się wcześniej. 4) Osoba odbierająca lek zawsze powinna uzyskać ofertę udzielenia informacji lub porady dotyczącej wydawanego leku, np. "Czy potrzebuje Pan jakiejś informacji lub porady dotyczącej tego leku?". Niektóre informacje powinny być udzielane automatycznie, np. o szczególnych warunkach przechowywania i o szczególnym wpływie na sprawność psychofizyczną, a także inne krytyczne informacje, jeśli ze względu na jego postać lub wskazania do stosowania wydawany lek może zostać zastosowany natychmiast - przed powrotem do domu i przeczytaniem ulotki. Przy wydawaniu leków bez recepty osoba wydająca zawsze powinna starać się uzyskać od klienta dane, dla kogo jest wydawany dany lek (np. wiek pacjenta), w jakim wskazaniu ma on być stosowany, jak długo trwały objawy, i jakie środki zostały dotychczas zastosowane - i na podstawie tych danych udzielić informacji i porad. 5) Farmaceuta powinien mieć prawo do odbycia kursu, zdania egzaminu i uzyskania certyfikatu uprawniającego do świadczenia określonej refundowanej usługi farmaceutycznej. Wykaz usług wraz ze szczegółami powinien być publikowany w postaci rozporządzenia ministerstwa ds. zdrowia. Jeden rodzaj usług ma dotyczyć leków bez recepty, ale również leków na receptę, do których dostęp powinien być szerszy bez konsultacji lekarskiej, ale który wymaga przynajmniej konsultacji farmaceutycznej. Drugi rodzaj konsultacji powinien dotyczyć leków na receptę, i ich celem ma być poprawa compliance/motywacji pacjenta. Konsultacje mogą być pojedyncze, lub mogą odbywać się w ramach długoterminowej opieki farmaceutycznej. W ramach obu rodzajów usług farmaceucie można przyznać określone uprawnienie do badania stanu zdrowia, wystawiania recept i podawania leków.
Jeśli chodzi o farmację kliniczną, to na początek: 1) Farmaceuta, który posiada tytuł specjalisty w zakresie farmacji klinicznej, szpitalnej, aptecznej lub farmakologii, lub który podszedł do państwowego egzaminu farmaceutyczno-klinicznego, powinien mieć prawo do obycia 6-miesięcznego stażu w zakresie farmacji klinicznej na oddziale internistycznym w wymiarze 40 godzin w tygodniu (lub 12-miesięcznego w wymiarze 20 godzin w tygodniu, lub 9-miesięcznego w wymiarze 30 godzin w tygodniu). 2) Państwowy egzamin farmaceutyczno-kliniczno powinien obejmować farmakologię z farmakodynamiką, farmakokinetykę, farmakoterapię i informację o leku, biofarmację (?) i przedmioty biologiczno-medyczne. 3) Staż powinien obejmować obserwację pracy lekarzy i pielęgniarek, w szczególności w zakresie farmakoterapii, kontrolę farmaceutyczno-kliniczną farmakoterapii, udzielanie informacji i porad w zakresie farmakoterapii, konsultacje z pacjentami w zakresie farmakoterapii, prowadzenie apteczki oddziałowej, współpraca z apteką szpitalną lub działem farmacji szpitalnej, kształcenie teoretyczne w zakresie interny i praktyczne w zakresie farmakoterapii w internie. 4) Farmaceuta, który ukończył staż w zakresie farmacji klinicznej z wynikiem pozytywnym, i zdał egzamin z farmacji klinicznej w internie, może zostać zatrudniony jako farmaceuta kliniczny na dowolnym oddziale szpitalnym.
Zadania farmaceuty klinicznego: 1) Kontrola farmaceutyczno-kliniczna farmakoterapii (kart pacjentów), i w razie potrzeby kontakt z lekarzem lub pielęgniarką, uczestnictwo w obchodach lekarskich. 2) Udzielanie informacji i porad dotyczących leków, problemów lekowych i farmakoterapii. 3) Konsultacje z pacjentami dotyczące farmakoterapii - wywiad lekowy, wykrycie problemów lekowych, rozwiązanie problemów lekowych, i w razie potrzeby kontakt z lekarzem lub pielęgniarką. 4) Prowadzenie apteczki oddziałowej - nadzór nad obrotem lekami na oddziale szpitalnym. 5) Współpraca z apteką szpitalną lub działem farmacji szpitalnej. 6) Źródło wiedzy o lekach dla lekarzy i pielęgniarek.
W Teatrze Telewizji była kiedyś sztuka "Rozmowy przy wycinaniu lasu". Był tam dialog: - Wczoraj w radiu słyszałem, że teraz to dobrobyt ma być. - Noo... To by dobre było. Mogli by tak zrobić... To, co napisałeś jest super. Idź, zrób.
hasło z krzyżówki: sklep z lekam.. hmm czy powinniśmy się wstydzić ? ja wstydzę się , że tyle czasu zmarnowałam na beznadziejne studia i teraz zarabiam prawie tyle , jak w sklepie. Wstydzę się tego beznadziejnie nudnego i poniżającego zawodu, apteka dziś już nawet z nazwy nie funkcjonuje jak powinna. A młodej i ambitnej farm. jak ją nazwali radze zakredytowć się na 40 lat i próbować to spłacać z pensji sprzedawcy po studiach, to ochota na filmiki jej minie
Tylko jak nie będzie sprzeciwu to nie będzie zmiany...
Jedyną skuteczną formą sprzeciwu jest dziś porzucenie pracy w aptece. Wszystko inne to bezcelowe bulgotanie, które pracodawcy i MZ mają głęboko. A na pewno odradzam dodatkową darmową robotę w imię idei - stracicie tylko czas, którego nikt Wam już nie zwróci, pracodawca się ucieszy, że znalazł darmowego jelenia i tyle z tego będzie.

Powiązane artykuły

Tureckie wspomnienie Tureckie wspomnienie

Farmaceuta na wakacjach nie jest zwyczajnym turystą – przynajmniej jeśli chodzi o wizyty w lokalnych...

Mit niekonstytucyjności Mit niekonstytucyjności

Podpisana w zeszłym tygodniu przez Prezydenta Andrzeja Dudę tzw. mała nowelizacja Prawa farmaceutycz...

Samokształcenie farmaceutów, jako odpowiedź na Samoopiekę Samokształcenie farmaceutów, jako odpowiedź na Samoopiekę

Z przyjemnością przeczytałem felieton Marcin Piątka pod tytułem ''Samoopieka farmaceutyczna''. Świet...

REKLAMA

Potrzebujesz wsparcia
w znalezieniu pracownika do apteki?

Chcesz się dowiedzieć, jak możemy Ci pomóc?
Zostaw numer telefonu, skontaktujemy się z Tobą.

* Pola wymagane

Szanowni Państwo,

Pragniemy poinformować, że z dniem 25.05.2018 r. w życie weszły przepisy europejskiego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO), które nakładają na nas obowiązek dostosowania zasad świadczenia usług do nowych regulacji.

Zmianie uległy przepisy, na podstawie których przetwarzane będą dane osobowe w Serwisach prowadzonych przez farmacja.net sp. z o. o.

Zgodnie z art. 13 ust. 1 i ust. 2 Ogólnego rozporządzenia o ochronie danych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (Dz.U.UE.L.2016.119.1) (dalej „RODO”) informujemy, iż:

  1. administratorem Pani/Pana danych osobowych jest farmacja.net spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w Józefowie, adres: Piaskowa 52, 05-420 wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy w Warszawie, XIV Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod numerem KRS 0000467979, REGON 146752729, NIP: 797-205-17-73 (dalej „Administrator”);
  2. Pani/Pana dane osobowe przetwarzane będą w celu:

    1. realizacji usług świadczonych przez Administratora na podstawie art. 6 ust. 1 pkt b) RODO (w celu wykonania umowy),

    2. przesyłania wiadomości marketingowych produktów i usług własnych przez Administratora na podstawie art. 6 ust. 1 pkt f) RODO (prawny interes Administratora),

    3. wysyłania informacji handlowych przez Administratora na podstawie art. 6 ust. 1 pkt a) RODO (zgoda udzielona Administratorowi przez osobę, której dane dotyczą), (jeżeli zgoda została wyrażona przez Panią/Pana),

    4. wykonywanie połączeń telefonicznych w celu marketingu bezpośredniego za pomocą urządzeń telekomunikacyjnych na podstawie art. 6 ust. 1 pkt a) RODO (zgoda udzielona Administratorowi przez osobę, której dane dotyczą), (jeżeli zgoda została wyrażona przez Panią/Pana)

  1. Odbiorcą Pani/Pana danych osobowych będą podmioty zewnętrzne przetwarzające dane w imieniu Administratora na podstawie umów powierzenia (np. hostingodawca).

  2. Pani/Pana dane osobowe będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy do Google LLC w oparciu o odpowiednie zabezpieczenia prawne, którymi są standardowe klauzule umowne ochrony danych osobowych, zatwierdzone przez Komisję Europejską.

  3. Pani/Pana dane osobowe będą przechowywane przez okres realizacji usług świadczonych przez Administratora oraz przez okres wynikający z przedawnienia roszczeń, praw konsumenta, prowadzenia księgowości czy innych uprawnień w tym zakresie;

  4. W związku z przetwarzaniem Pani/Pana danych osobowych przez Administratora, przysługują Pani/Panu określone uprawnienia:

  1. ma Pani/Pan prawo do informacji, jakie dane osobowe dotyczące Pani/Pana przetwarzane są przez Administratora oraz do otrzymania kopii tych danych (tzw. prawo dostępu). Wydanie pierwszej kopii danych jest darmowe, za kolejne Administrator może naliczyć opłatę;

  2. jeżeli przetwarzane dane staną się nieaktualne lub niekompletne (lub w inny sposób niepoprawne) ma Pani/Pan prawo zażądać ich sprostowania;

  3. w pewnych sytuacjach może Pani/Pan zwrócić się do Administratora o usunięcie swoich danych osobowych, tj. kiedy dane przestaną być potrzebne Administratorowi do celów, o których Panią/Pana informował; kiedy cofnie Pani/Pan zgodę na przetwarzanie danych (o ile Administrator nie ma prawa przetwarzać danych na innej podstawie prawnej); jeżeli do przetwarzania doszłoby niezgodnie z prawem; albo jeśli konieczność usunięcia danych wynika z obowiązku prawnego Administratora;

  4. w przypadku, gdy Pani/Pana dane osobowe przetwarzane są przez Administratora na podstawie udzielonej zgody na przetwarzanie albo w celu wykonania umowy zawartej z Administratorem, ma Pani/Pan prawo przenieść swoje dane do innego administratora;

  5. Administrator przetwarza Pani/Pana dane osobowe m.in. w celu prowadzenia działań marketingowych dotyczących jego produktów i usług. Podstawą takiego przetwarzania jest tzw. „prawnie uzasadniony interes administratora”. W przypadku takiego przetwarzania ma Pani/Pan możliwość wyrażenia sprzeciwu. W konsekwencji Administrator przestanie przetwarzać Pani/Pana dane osobowe w opisanym wyżej celu;

  6. aby przetwarzać dane w niektórych celach związanych ze swoją działalnością Administrator poprosił Pani/Pana o zgodę. Zgoda ta może być w dowolnym momencie cofnięta w wiadomości mailowej wysłanej do Administratora. Będzie to miało ten skutek, że przetwarzanie, które dokonane zostało przed cofnięciem zgody nie przestanie być zgodne z prawem, natomiast po cofnięciu zgody Administrator nie będzie przetwarzał danych w celach, dla których zgoda była wyrażona;

  7. jeśli uzna Pani/Pan, że przetwarzane dane osobowe są nieprawidłowe, przetwarzanie jest niezgodne z prawem lub Administrator nie potrzebuje już określonych danych albo kiedy wniesie Pani/Pan sprzeciw wobec przetwarzania, może Pani/Pan także zażądać, aby przez określony, potrzebny czas (np. sprawdzenia poprawności danych lub dochodzenia roszczeń) Administrator nie dokonywał na danych żadnych operacji, a jedynie je przechowywał;

  1. ma Pani/Pan prawo wniesienia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy RODO;

  2. Pani/Pana dane osobowe będą przetwarzane w sposób zautomatyzowany (w tym w formie profilowania), jednakże nie będzie to wywoływać wobec Pani/Pana żadnych skutków prawnych lub w podobny sposób istotnie wpływać na Pani/Pana sytuację.

  3. Profilowanie danych osobowych polega na przetwarzaniu Pani/Pana danych (również w sposób zautomatyzowany), poprzez wykorzystywanie ich do oceny niektórych informacji o Pani/Panu, w szczególności do analizy lub prognozy osobistych preferencji oraz zainteresowań.

  1. podanie przez Panią/Pana danych osobowych jest warunkiem zawarcia umowy z Administratorem. Jest Pani/Pan zobowiązana do ich podania a konsekwencją niepodania danych osobowych będzie brak możliwości świadczenia usług przez Administratora.

  2. Osobą kontaktową w sprawach ochrony danych osobowych w Farmacja.net Sp. z o. o. jest Inspektor Ochrony Danych dostępny pod adresem e-mail: iod@farmacja.net.

Instalowanie cookies itp. na Twoich urządzeniach i dostęp do tych plików.

Na naszych stronach internetowych używamy technologii, takich jak pliki cookie i podobne służących do zbierania i przetwarzania danych eksploatacyjnych w celu personalizowania udostępnianych treści i reklam oraza analizowania ruchu na naszych stronach. Te pliki cookie pomagają poprawić jakość treści reklamowych na stronach. Dzięki tym technologiom możemy zapiewnić Ci lepszą obsługę poprzez serwowanie reklam lepiej dopasowanych do Twoich preferencji.

Nasi zaufani partnerzy to:

Facebook Ireland Limited – prowadzenie kampani remarektingowych i mierzenie ich efektywności – Irlandia (EOG)

Google Ireland Limited (Google Adwords, DoubleClick Ad Exchange, DoubleClick for Publishers Small Business) – zarządzanie kampaniami reklamowymi, ich analiza i pomiary ruchu na stronach Serwisu – Irlandia (EOG)

Google Incorporated (Google Analytics, Google Cloud Platform, GSuit, Google Optimize, Google Tag Manager, Google Data Studio) – obsługa kampanii reklamowych, analizowanie ruchu na stronach Serwisu i obsługa poczty firmowej, analiza sposobu korzystania z Serwisu przez Użytkownika – USA (poza EOG)

Comvision sp. z o. o. – wysyłanie informacji marketingowych dotyczących Serwisu – Polska (EOG)

Benhauer sp. z o.o. – prowadzenie kampanii remarketingowych i mierzenie ich efektywności, e-mail Marketing – Polska (EOG)

Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu mgr.farm jest możliwy dla osób uprawnionych do wystawiania recept lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Ustawienia zaawansowane Wstecz